r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Dostawcy bezpiecznej poczty zwijają interes, Kim Dotcom zapowiada, że zajmie ich miejsce

Strona główna AktualnościINTERNET

W ostatnim tygodniu dość głośno się zrobiło o decyzji dwóch dostawców poczty elektronicznej, którzy w ostatnich latach uważani byli za za zaangażowanych obrońców prywatności. Nie mogąc znieść nacisków ze strony amerykańskich trzyliterowych agencji, tak bardzo zainteresowanych treścią wiadomości przesyłanych przez ich użytkowników, zdecydowały się one zakończyć działalność. 8 sierpnia ogłosiła to firma Lavabit, z której usług korzystał m.in. słynny whistleblower, Edward Snowden. Dzień później zrobiła to firma Silent Circle, ogłaszając wyłączenie usługi Silent Mail. Dla zwolenników prywatności korespondencji nadeszły trudne czasy – przecież kilka dni temu FBI i NSA ogłosiły z dumą przejęcie działającego jako ukryta usługa Tora systemu poczty Tormail, a operatorzy innych usług, np. Hushmail, znani są dobrze ze swojej skłonności do wydawania „szyfrowanej” poczty swoich użytkowników na każde żądanie służb federalnych. Zostaliśmy więc zdani sami na siebie (i GPG?).

Jest jednak szansa na to, że przeciętny internauta, liczący na to, że nikt postronny jego poczty czytać nie będzie, dostanie niebawem narzędzie, które będzie zarazem łatwe w obsłudze, jak i bezpieczne. Kim Dotcom, człowiek, który Stanom Zjednoczonym nigdy się nie kłaniał, poinformował o rozpoczęciu przez jego firmę MEGA prac nad wysoce bezpieczną usługą poczty elektronicznej, wykorzystującą serwery zlokalizowane poza USA i sojusznikami USA.

Z przedstawionych przez MEGA informacji wynika, że nowa usługa, stawiając przede wszystkim na silne szyfrowanie, zapewnić ma także coś, czego do tej pory szyfrowane usługi poczty zapewnić nie były w stanie. Webowy klient usługi zapewni praktycznie wszystkie znane z innych klientów możliwości, w tym wyszukiwanie i filtrowanie wiadomości. Oczywiście, ze względu na to, że dane na serwerze będą przechowywane w postaci zaszyfrowanej, wszystkie te operacje będą wykonywane po stronie klienta.

Kim Dotcom podkreślił przy tym, że jego usługi nigdy nie przechowywały kluczy deszyfrujących do danych użytkowników i nigdy ich przechowywać nie będą. Dzięki przemyślanej architekturze MEGA nie ma po prostu co wydać służbom wywiadowczym. A jeśli nie będą one ustawały w próbach uzyskania dostępu przez prawne naciski, to serwery MEGA zostaną wyprowadzone poza zasięg jurysdykcji nie tylko USA, ale też anglojęzycznych partnerów supermocarstwa.

Jednocześnie Vikram Kumar, dyrektor MEGA pochwalił zachowanie właścicieli Lavabitu i Silent Circle, porównując je do honorowego samobójstwa, jakie popełniali samurajowie. Woleli oni honorowo i publicznie wyłączyć usługi, zamiast dawać się zmuszać sądom i prawom do naruszania prywatności użytkowników – ocenił Kumar.

To nie Kumar jednak jest autorem tej analogii; terminu korporacyjne seppuku pierwsi użyli deweloperzy Cryptoclouda. To reakcja na tajne nakazy ze strony NSA, zmuszające firmę do współuczestnictwa w szpiegowaniu jej użytkowników. Firma, która złoży ślubowanie korporacyjnego seppuku, nie może być do niczego zmuszona: w momencie otrzymania nakazu likwiduje się, unicestwia wszystkie dane i uniemożliwia inwigilację przez NSA.

W ten sposób twórcy Cryptoclouda chcą przypomnieć, że zawsze ma się wybór – wybierając współpracę z władzami po prostu pokazuje się, że dobro użytkowników nie jest dobrem najwyższym. Tak właśnie sprawę przedstawił właściciel Lavabitu, Ladar Levison, który uzasadnił wyłączenie usługi swoją niechęcią do współuczestniczenia w przestępstwach, których ofiarami są amerykańscy obywatele. Jon Callas z Silent Circle mówił zaś o tym, że widział co się pisze, więc uznał, że Silent Mail najlepiej wyłączyć już teraz.

Sam przebywający obecnie w Rosji Edward Snowden jest sceptykiem co do upowszechnienia się koncepcji korporacyjnego seppuku. Mogą to zrobić małe firmy, ale raczej nie ma się co spodziewać, że Google, Facebook, Microsoft czy Apple ogłosiłyby gotowość do zlikwidowania swoich biznesów dlatego, że administracja USA zmusza firmy te do współpracy przy inwigilowaniu internautów. Namawia jednak pracowników internetowych gigantów do zastanowienia się nad moralną stroną swojej działalności – czemu nie bronią interesów użytkowników tak, jak robią to małe firmy?

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.