r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Dramat obrońców afrykańskich zwierząt: zapłacą za najdroższe uaktualnienie do Windowsa 10 w historii

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Niezadowolenie z polityki uaktualnień systemowych Microsoftu w ostatnich miesiącach stało się czymś powszechnym (przynajmniej sądząc po internetowych forach), ale najnowsza afera z wciskaniem Windowsa 10 jest znacznie bardziej medialna, niż nawet zniknięcia czerwonego przycisku. Tym razem ofiarami Gwx.exe stali się ludzie z Chinko Project, zespołu, który w Republice Środkowej Afryki broni dzikich zwierząt przed kłusownikami, korzystając przy tym wyłącznie z zasobów własnych i tego, co podarują sympatycy afrykańskiej fauny.

Jak można się łatwo domyślić, w dżungli Środkowej Afryki z drzew nie zwisają optyczne kable z internetem 100 Mb/s. Walczący z kłusownikami i niesławną Armią Bożego Oporu niewielki zespół traperów ma skromną infrastrukturę informatyczną – kilkanaście laptopów z Windowsem 7 i 8, lokalizatory GPS, aktywowane ruchem kamerki IP i łącza radiowe. Dostęp do globalnej Sieci zapewnia telefon satelitarny, gdzie płaci się operatorowi za każdy pobrany i wysłany megabajt. Pieniędzy jest mało, większość idzie na utrzymanie niewielkiego samolotu, wykorzystywanego do patrolowania niemal 18 tys. km kwadratowych lasu równikowego i sawanny.

Gdy w Windows Update system Windows 10 stał się rekomendowanym uaktualnieniem dla poprzednich wersji, komputery ze starszymi Windowsami na całym świecie zaczęły masowo w tle pobierać pliki instalacyjne. Dotknęło to też członków Chinko Project – tylko jeden z ich komputerów pobrał sobie w tle 6 GB z Windowsem, czyniąc w ten sposób to uaktualnienie chyba najdroższym w historii. Satelitarna taryfa Iridium Pilot oferuje łącze 128 Kb/s, z ceną 1,77 USD za megabajt. Pobranie Windowsa 10 kosztuje więc ponad 10 tysięcy dolarów.

r   e   k   l   a   m   a

Wpis skarżącego się na tę sprawę użytkownika zambuka42 szybko stał się jednym z najpopularniejszych na reddicie. Przyznał on, że nie tylko astronomicznych rachunków za Internet się boi. Jeśli wymuszone uaktualnienie komputerów wykorzystywanych do koordynowania operacji rozpoczęłoby się akurat w momencie potyczki z kłusownikami czy żołnierzami, Microsoft miałby dosłownie krew na rękach – stwierdził jeden z członków zespołu Chinko Project.

Niektórzy na reddicie próbowali przekonywać, że afrykańscy obrońcy zwierząt sami sobie są winni, bo przecież Windows Update można wyłączyć, poza tym przecież jest opcja połączeń taryfowych, pozwalająca ograniczyć ilość wysyłanych i odbieranych danych. To prawda, jest, ale jak zambuka42 przyznał, ludzie, którzy im te laptopy dostarczyli, nie wiedzieli jak to zrobić, nie znali się specjalnie na komputerach. Zespołowi brakuje pieniędzy na wszystko, szczególnie po ostatnich burzach, które poważnie uszkodziły ich bazę. Na pewno nikt nie będzie zatrudniał specjalistów od administrowania Windowsem.

Póki co Microsoft nijak się nie odniósł do tej PR-owej katastrofy. Możemy mieć tylko nadzieję, że ktoś z firmy z Redmond pomyśli chociaż o zapłaceniu rachunku za satelitarny internet. Jeśli chcecie sami pomóc Chinko Project, to możecie to zrobić poprzez internetową platformę Generosity.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.