r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Facebook będzie śledził naszą aktywność w Sieci. Całej Sieci…

Strona główna AktualnościINTERNET

Wiele osób uważa serwisy takie jak Facebook za finansową bańkę, nie mającą żadnego pokrycia w rzeczywistości, która w każdym momencie może odnotować taki spadek zainteresowania, że w równie dużym stopniu ucierpią na tym akcje firmy. Aby temu przeciwdziałać, należy znaleźć kolejne źródła finansowania. Podstawą jest reklama. Już niebawem w ramach największego serwisu społecznościowego zobaczymy reklamy dopasowane do odwiedzanych przez nas strony. Nie ma tu żadnego znaczenia kwestia tego, czy je polubiliśmy, czy też nie.

Podstawą finansowania giganta, który nieco ponad dwa lata temu wszedł na giełdę są reklamy. To właśnie z tego powodu można mówić o budowaniu wielkiego projektu na piasku, bo faktycznie zmiana trendów może doprowadzić go do szybkiej katastrofy. Póki co zyski giganta są jednak ogromne, podobnie jak i baza użytkowników. Dzięki analizie tego co i jak robią w serwisie można dopasowywać reklamy i propozycje do ich zainteresowań, z czego Facebook od dawna korzysta. Użytkownicy akceptując regulamin usługi wyrażają zresztą zgodę na to, że ich działania mogą być analizowane. Odbywa się to nie tylko poprzez samo przeglądanie serwisu, ale także przy korzystaniu z aplikacji i gier na nim dostępnych, oraz wybieraniu opcji „Lubię to” przy przeglądaniu innych stron internetowych.

Zmiana jaka nas czeka może mieć poważny wydźwięk. Teraz dane będą zbierane nie tylko w obrębie samej sieci i stron, w wypadku których użyliśmy magicznej łapki w górę, ale także na innych witrynach. Dobitnie mówiąc, serwis ma zamiar śledzić użytkownik i dopasowywać treści i reklamy na podstawie tego, czym są zainteresowani. Szukaliście ostatnio nowej konsoli lub telewizora odwiedzając wiele stron? Cóż, to świetna okazja, aby polecić wam jeden ze sklepów, które mają je w swojej ofercie, a opłacają reklamy w sieci społecznościowej. Możliwe jest wyłączenie tej opcji w ramach specjalnej podstrony stowarzyszenia Digital Advertising Alliance, którego Facebook jest częścią. Powiedzmy sobie jednak szczerze, większość użytkowników nawet nie będzie miała pojęcia o tym, że jest w taki sposób śledzona, a ich zainteresowania badane globalnie w sieci.

r   e   k   l   a   m   a

Najprawdopodobniej najmniejszego znaczenie nie będzie miał tutaj opcjonalny nagłówek Do Not Track jaki mogą wysyłać nowoczesne przeglądarki. Jest to prośba o zaniechanie przez odwiedzane serwisy śledzenia, z którą większość dużych wydawców zupełnie się nie liczy (dobitnym tego przykładem jest Yahoo, które jasno przyznało, że będzie go ignorować). Jeżeli użytkownicy nie będą chcieli być śledzeni, konieczne stanie się stosowanie różnego rodzaju dodatków, które pozwalają na siłowe blokowanie elementów śledzących, np. AdBlock z odpowiednimi listami filtrującymi, czy bardzo popularny Ghostery. Kontrowersyjne śledzenie startuje w USA, w ciągu kilku tygodni zostaje uruchomione także dla innych użytkowników.

Sam Facebook stara się zachować dobrą minę do złej gry. Co prawda przy wyświetlanych reklamach pozwala na wybranie opcji jej nie pokazywania, a nawet zablokowania całego wydawcy… ale dane nadal jak najbardziej zbiera i oferty personalizuje. Korzystanie z tej i nie tylko tej sieci społecznościowej to nie tylko problem związany z prywatnością publikowanych przez nas danych (np. problem narastającego ekshibicjonizmu internetowego), ale także zagrożenie czyhające ze strony samego usługodawcy. Nawet zupełne zignorowanie ich istnienia nie rozwiązuje problemu, nadal konieczne jest sięgnięcie po lepsze metody blokowania.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.