r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Google Chrome 26 wydane raptem po miesiącu od poprzedniej wersji. A co z nowościami?

Strona główna Aktualności

W czasach, gdy nowa wersja przeglądarki oznacza zwykle dla użytkowników kilka pomniejszych zmian, sześć tygodni oczekiwania na kolejne wydanie nie wydaje się niczym niezwykłym. Tyle czekały do tej pory kolejne wersje Google Chrome w swoich kanałach wydawniczych przed finalnym wydaniem. Google jednak najwyraźniej przejęło się wizją Jeffa Atwooda, który na swoim blogu Coding Horror dwa lata temu rzucił znamienne słowa: kolejna nanosekunda, kolejna wersja Chrome. Na wydanie Chrome 26 przyszło czekać już tylko cztery tygodnie od wydania poprzedniego.

Lista zmian długa nie jest, nie ma w niej też niczego tak kontrowersyjnego, jak obsługa DRM z wersji 25. Przede wszystkim ulepszono działający w chmurze moduł sprawdzania pisowni, który teraz użytkownikom języka angielskiego daje szansę sprawdzenia gramatyki i kontrolę poprawności ortografii z uwzględnieniem kontekstu, tak samo jak robią to Dokumenty Google'a i wyszukiwarka. Wykorzystanie tej funkcji wymaga włączenia w Opcjach sprawdzania pisowni ustawienia Pytaj Google o sugestie. Oprócz ulepszonego sprawdzania pisowni dostajemy też możliwość synchronizowania własnych słowników między instancjami przeglądarki, a także edytowania słowników – usuwania z nich dodanych słów, jak również hurtowego dodawania nowych.

Można się spodziewać więc, że podobnie jak w wypadku sprawdzania pisowni w Dokumentach Google, także i Chrome doczeka się rozszerzonej obsługi dla języka polskiego. Oczywiście miłośnicy własnej prywatności nie będą z tego zadowoleni – ale podejrzewamy, że dawno temu porzucili oni już google'ową przeglądarkę.

Dodatkowo, użytkownicy Windows mogą teraz dodawać na pulpit skróty do uruchamiania Chrome z wybranym profilem, u użytkowników OS-a X przeglądarka wymusza teraz renderowanie obrazu w trybie kompozycji, a na Linuksie i OS-ie X włączono domyślnie asynchroniczny resolwer DNS, który (przynajmniej na Linuksie) wydaje się działać kilkukrotnie szybciej, niż systemowe rozwiązywanie nazw domen, szczególnie w wypadku dużych stron, wykorzystujących wiele źródeł danych i kodu.

Oprócz tego nowe wydanie naprawia 11 luk w bezpieczeństwie przeglądarki, w tym dwie oznaczone jako poważne, za których wykrycie Google zapłaciło raptem tysiąc dolarów (fantastyczną sprawą jest jak widać outsource'owanie kwestii bezpieczeństwa – można wiele zaoszczędzić).

Chrome 26 możecie pobrać w wersji dla Windows tutaj. Dostępne są też wersje dla Linuksa i OS-a X. Oczywiście możecie też poczekać od razu na kolejną wersję – Chrome 27 powinno pojawić się w kolejnej nanosekundzie.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.