r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Hodowlane „mózgi w słoikach”, by stworzyć prawdziwą sztuczną inteligencję

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Czyżby główną przeszkodą na drodze do budowy silnej (świadomej) sztucznej inteligencji był nieodpowiedni materiał? Taką tezę stawia dr Dorian Aur, neurolog ze Stanfordu, który w opublikowanej w tym tygodniu pracy pt. Can we build a conscious machine? twierdzi, że aby zbudować świadome maszyny, musimy sięgnąć po hodowane in vitro biologiczne części.

Fani science-fiction na pewno zauważą, że literatura była tu pierwsza. Tak lubiany w Polsce pisarz Peter Watts w swojej trylogii „Ryfterzy” znaczącą rolę oddaje inteligentnym żelom (potocznie zwanym mózgoserami), czyli organicznym komputerom, wykorzystywanym do rozwiązywania słabo algorytmizujących się problemów i wstawianym wszędzie tam, gdzie klasyczne oprogramowanie zawodzi, np. do walki z wszechobecnym, inteligentnym, ewoluującym spamem. Oczywiście z sieciami neuronowymi nie jest tak prosto, i mózgosery, nie mające pojęcia o świecie fizycznym uczą się swoich zajęć tworząc bardzo osobliwe momentami skojarzenia, ale to już inna sprawa.

W próbach symulacji mózgu, takich jak szwajcarski Blue Brain Project, zakłada się optymistycznie, że możemy odtworzyć funkcjonowanie ludzkiego mózgu od podstaw, korzystając z symulacji jego podstawowych komponentów uruchomionych na klasycznych superkomputerach. Czy jednak symulowanym ogniem można się poparzyć? Aur przypomina, że nasza wiedza o fizjologii układu nerwowego jest skromna, a już zupełnie nie wiemy jak to się staje, że organiczny mózg uzyskuje samoświadomość. Wiele aspektów tej fizjologii, związanych z elektromagnetyzmem, rytmiką impulsów nerwowych czy aktywnością półprzepuszczalnych błon transportujących cząsteczki wody, jest w najlepszym razie modelowanych za pomocą bardzo uproszczonych modeli matematycznych. Prowadzący do sferycznych krów redukcjonizm ma swoje zalety, ale najwyraźniej w odniesieniu do badań nad AI nie przynosi oczekiwanych rezultatów.

r   e   k   l   a   m   a

Problemy z emulowaniem mózgów zostały dobrze opisane, np. w pracy Challenges for Brain Emulation: Why is Building a Brain so Difficult, artykule Language of the Brain z „Scientific American” czy raporcie The Brain Activity Map z „Science”. Na ich właśnie bazie Dorian Aur buduje swój sceptycyzm wobec maszynowego AI – i w zamian proponuje odważne, hybrydowe podejście. Chce hodowli mózgów z komórek macierzystych, połączonych z cyfrowymi komputerami, które będą stymulowały sieć nerwową, zachowywały homeostazę środowiska i odpowiednie żywienie takiego mózgu in vitro.

Autor argumentuje, że hodowanie organów od podstaw nie jest niemożliwe. Wskazuje na skuteczne wyhodowanie w ten sposób poprawnej anatomicznie wątroby z komórek macierzystych. Wyhodowany w ten sposób organ zachowywałby więc wszystkie te biologiczne mechanizmy, które miałyby być niezbędne do przekształcenia elektrycznych sygnałów w sieci neuronowej w to, co nazywamy świadomością.

Wyhodowanie hybrydowego mózgu-cyborga Aur przedstawia jako wielki krok dla ludzkości, na równi z lądowaniem na Księżycu czy odkryciem cząstki Higgsa. Podczas hodowli będziemy mogli zrozumieć, jak mózg działa na poziomie molekularnym, a naszpikowanie go nanosensorami pozwoli na monitorowanie wszelkich zmian, a następnie symulowanie ich na cyfrowych komputerach.

Pewne jest, że autor niespecjalnie przejmuje się kwestiami etycznymi. W krótkim FAQ na zarzut nieetyczności takiej hodowli odpowiada, że hodowle „mózgów w słoikach” już są prowadzone w USA i Europie, a jako że zwierzęta też mogą doświadczać pewnych form świadomości, to można zwierzęce komórki macierzyste wykorzystać do obejścia problemów etycznych. Zaraz po tym zauważa jednak, że inteligencja jest wysoce dziedziczna, więc jakość materiału genetycznego będzie ważna dla inteligencji i kreatywności takiego hybrydowego mózgu.

Przedstawiona tu idea, nawet jeśli zostanie zlekceważona przez akademickie środowisko naukowe, może zostać pochwycona przez znacznie bardziej liberalne (i znacznie mniej przejmujące się etyką) firmy IT. Nie bez powodu w końcu Google zatrudniło u siebie słynnego futurystę i robotyka Raya Kurzweila, głoszącego na spotkaniach z elitą biznesu Doliny Krzemowej wizje przeniesienia ich umysłów w krzem, cyfrowej transcendencji. Czy przyjdzie nam zatem w przyszłości zobaczyć w centrach danych Google serwerowe szafy, z podpiętymi do nich mózgoserami w szklanych słojach?

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.