Liczebność tłumu oszałamia, a koniec kolejki zawija się niemal dookoła przyległego starego biurowca. Innymi słowy bez wielkiej cierpliwości, kanapek i najlepiej jeszcze do tego ciepłej herbaty w podręcznym termosie, nie ma co się pod Spodek pchać. Naturalnie większa część oczekujących zwiedzających to osoby młode, którym nie jest wcale obce zachowanie rodem z trybun sportowych. Są głośny śmiech, przyśpiewki, wiązanki wulgaryzmów rzucanych w stronę ochroniarzy. Tak wielu odreagowuje swą frustrację.
Posiadacze biletów również tak łatwo niemniej nie mają, zwłaszcza jeśli nie zapoznali się z mapką IEM 2015. Poszukiwane niczym Eldorado wejście numer 7, czyli tzw. Early Entrance, znajduje się za Spodkiem. Patrząc po numerach bramek wypada ono niby zaraz z prawej strony, tuż za strefą gastronomiczną, więc niejeden udaje się w stronę Centrum Kongresowego, przez które jednak nie wejdzie. Należy pójść w lewo od tłumu zebranych i obejść Spodek niemal cały dookoła. Popatrzcie na wycinek mapki powyżej.