r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

[IEM2014] Ludzie z Intela to też gracze — katowicki finał okiem Juliusza Kornaszewskiego

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Jeżeli ktoś myślał, że Intel w Intel Extreme Masters jest tylko z nazwy, bo ktoś na organizację popularnego przedsięwzięcia musiał po prostu wyłożyć znaczne środki, ten zwyczajnie jest w błędzie. Pracownicy firmy nie tylko oto interesują się tym, co się dzieje w świecie elektronicznej rozrywki, lecz również sami mogą pochwalić się pewnymi dokonaniami w temacie polskiego esportu. Niegdyś raczkującego, ale zawsze. Doskonale kojarzony przez uczestników ostatniego HotZlotu jaliusz, czyli Juliusz Kornaszewski, prowadzący u nas również bloga PR z Intela, podzielił się z nami swoimi przemyśleniami na temat IEM 2014, a także rozgrywanych na scenach gier turniejowych.

Twoja przeglądarka nie obsługuje Flasha i HTML5 lub wyłączono obsługę JavaScript...

Juliusz, podchodząc do imprezy zupełnie prywatnie, uważa ją za jedno z najlepszych (jeśli nawet nie najlepsze oczywiście) przedsięwzięć tego typu i kalibru nie tylko w Polsce. Organizacyjnie to nie lada temat do podźwignięcia, ale chociaż nie wszystko zagrało idealnie, tak jednak z roku na rok organizatorzy uczą się przecież na błędach. Stąd m.in. trafiony według niego pomysł z płatnymi biletami wcześniejszego wstępu.

Nie zabrakło również komentarza w temacie Counter-Strike'a, w którym to turnieju przypomnę rodzimy zespół Virtus.Pro zdobył mistrzostwo świata, jak i zakulisowych rozważań w nurcie co by było gdyby... Polacy akurat grali wtedy na scenie głównej.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.