r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

[IEM2014] Profesjonalni gracze to nie świry, a ich pasja rozwija

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Katowice z uwagi na finały Intel Extreme Masters 2014 stały się ponownie mekką graczy. Wiele osób nie rozumie fenomenu zjawiska, które nazywamy sobie esportem, wciąż nie umiejąc podejść poważnie do faktu, że jak najbardziej da się na przesiadywaniu z myszką w ręku przed monitorem zarabiać. Także jako Polak. Niesłusznie postrzega się osoby poświęcające czas podciąganiu swoich umiejętności w grach jako grube flejtuchy, jeszcze do tego z problemami emocjonalnymi. Co ciekawe, Spodek stał się także oto przy okazji obiektem badań naukowych. Mieliśmy okazję poznać psycholog doktor Martę Witkowską, która jak najbardziej poważnie podeszła do kwestii tego, czy gry rozwijają.

Twoja przeglądarka nie obsługuje Flasha i HTML5 lub wyłączono obsługę JavaScript...

Z naszych rozmów z tzw. prosami wynika, że to faktycznie normalni, choć diablo zręczni ludzie. Z graczami z Virtus.Pro, obecnymi mistrzami świata w Counter-Strike: Global Offensive, zamieniliśmy kilka słów przed kamerą. Podkreślają, że trzeba dbać też o kondycję fizyczną. Nie unoszą się dumą, woda sodowa nie uderzyła im do głowy. Po finale byli strasznie zmęczeni, ale nie odmawiali wywiadów. Udało mi się porozmawiać również z Pawłem "Creatonem" Grzegorzewskim, członkiem europejskiego zespołu Millenium od League of Legends. Blisko 20-letni Kuba to zwyczajny nastolatek, z dziewczyną i codziennymi problemami. Cieszy się z poparcia rodziców (tak, stoją murem za tym, że gra), bliscy wierzą w niego, choć po maturze w całości poświęcił się swej pasji. Jest modnie ubrany, rozdaje autografy, lecz to zwykły, zawsze uśmiechnięty człowiek.

Wydaje mi się, że zazdrościmy zawodowcom, że kiedy sami musimy spędzać wiele godzin w nudnej pracy, oni siedzą i sobie zwyczajnie grają. Mało kiedy jednak bierzemy pod uwagę, ile wyrzeczeń ta niby prosta rozrywka od nich wymaga. Nigdy, także w tym przypadku, samo nic się nie robi. Treningi, poświęcanie czasu na dopracowywanie drużynowych zagrań, pozyskiwanie sponsorów i podtrzymywanie kontaktów z mediami, to normalne dbanie o swoje interesy, tylko w niby bardziej rozrywkowej formie. Mało tego, panowie wiążą przyszłość z esportem, jeśli kiedyś już nie jako gracze na pierwszej linii ognia to kapitanowie drużyn, dzielący się z podopiecznymi nabytym przez lata doświadczeniem. Czasy się zmieniają, zmienia się definicja sportu jako takiego, jak również sposoby na zarobienie pieniędzy. Wypada otworzyć na to po prostu umysł.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.