Program tygodnia
GIMP 2.6.12

Ocena: 8,8
icon
Polecamy
Recenzja tabletu Manta EasyTab

Podróż w czasie do przeszłości
Dolina Charlotty

Internetowa opera niemydlana

archiwalny, Autor: Tomek Bryja (TomekB), Kategoria: Felietony
 
 
 
 

Tomek Bryja
(www.bryja.net)
redaktor naczelny portalu WSS.pl, inżynier systemów MCSE+S,
jeden z pierwszych polskich MVP
Od wielu lat telewizja utożsamiana jest w Polsce z ogłupiającą rozrywką niewymagającą myślenia, do której w wyrafinowanym towarzystwie nie uchodzi się przyznawać. W dobrym tonie staje się wręcz nieposiadanie telewizora, by nie narazić się na choćby cień podejrzeń o styczność z Klanem, Plebanią czy innymi tasiemcami dla milionów telewizyjnych zombie.

Nie jest to dziwne, zważywszy na poziom polskiej telewizji. Rodzima produkcja to przeciętni aktorzy, mierne scenariusze, amatorskie wykonanie, moralizatorskie treści, żenujące programy rozrywkowe, a wszystko przerywane jeszcze głupszymi reklamami podpasek i proszków do prania. Adopcje produkcji światowych kompletnie nietrafione, bezwzględnie niszczone złymi tłumaczeniami, z lektorem zabijającym połowę walorów artystycznych, bez zrozumienia proponujące klasykę science fiction jako bajki dla dzieci emitowane we wtorek rano. Koniecznie przed dwunastą, kiedy to poziom musi wzrosnąć by zaadresować pasmo dla gospodyń domowych i nieco później koło siedemnastej osiągnąć apogeum w czasie przeznaczonym na wzmacnianie więzi rodzinnych. Wieczorami coś dla twardego mężczyzny, a w święta Kevin sam w domu. Wszystko to powoduje, że w polskim świecie obrazów ruchomych dopiero kino, które też nie zaskakuje niczym szczególnym, zaczyna być rozpatrywane w walorach sztuki i kultury.

Świat idzie jednak do przodu i nowe trendy zaczynają docierać także do Polski - głównie za sprawą nowych technologii. Co konkretnie zaczyna się zmieniać? Światowe produkcje telewizyjne stają się coraz bardziej ambitne i prawdziwe perełki pojawiają się tam od pewnego czasu częściej niż w kinie. Perełki te, po pierwsze, przestają traktować widza jak ćwierćinteligenta. Po drugie, pod względem technicznym przestają ustępować produkcjom pełnometrażowym - efekty specjalne i postprodukcyjne wykonywane są na najwyższym poziomie, a całość dostarczana jest użytkownikowi w wysokiej rozdzielczości HDTV z pięciokanałowym dźwiękiem typu surround. Po trzecie, w produkcję angażowane są coraz większe pieniądze - sam pierwszy odcinek przeboju amerykańskiej stacji ABC, serii Lost, pochłonął ponad 12 mln dolarów - co pozwala angażować zarówno aktorów dużego formatu, jak i kreatywnych twórców. W efekcie powstają nie tylko naprawdę atrakcyjne produkcje rozrywkowe, ale także i refleksyjne miniserie jak Six Feet Under, które złożonością odważnych i niekonwencjonalnych treści nokautują czytelnika niczym książki Murakamiego.

Także i polskie stacje telewizyjne zaczynają dostrzegać to zjawisko, efektem czego są ostatnie zakupy TVP i Polsatu praw do emisji takich serii jak Lost (Zagubieni), Desperate Housewives (Gotowe na wszystko) czy Battlestar Galactica. HBO i TVN już od dawna emitują dla nieco bardziej wymagających widzów Sześć stóp pod ziemią czy The Sopranos. To, co w efekcie tych zabiegów dostaje polski widz, to jednak daleki krewny oryginału. Materiały te są ucięte do formatu 4:3 (oryginały produkowane są w panoramicznym formacie 16:9), z jakością obrazu ponad dwukrotnie gorszą niż oryginały dostępne w rozdzielczości HDTV, z dźwiękiem w najlepszym wypadku stereo (oryginalne ścieżki to 5.1), z tłumaczeniem czytanym przez lektora nie dającego aktorom szansy na dotarcie do widza. Wszystko to serwowane z olbrzymim, przy uwzględnieniu obecnej rzeczywistości internetowej, opóźnieniu. Opóźnieniu które powoduje, że łatwo można przeczytać w sieci informacje psujące efekt zaskoczenia lub natknąć się na same odcinki - obecnie niemal wszystkie ciekawe rzeczy emitowane w USA pojawiają się w sieciach P2P takich jak BitTorrent w kilkanaście minut po premierze. Godzinny odcinek w nieporównywalnej z niczym innym jakości zajmuje jedynie 700 MB i uwierzcie, że ściągnięty w ten sposób materiał HDTV z dźwiękiem 5.1 rzucony przez komputer na plazmę lub projektor i zestaw kina domowego wielokrotnie przebija jakością telewizję analogową, cyfrowe platformy satelitarne, DVD i wszystko, co można w Polsce kupić. Jakościowo porównywalny jest jedynie standard HDDVD, który prędko się u nas nie zadomowi. Pierwsze urządzenia Toshiby zdolne do odczytu fizycznych nośników zapisanych w tym formacie zaprezentowano podczas tegorocznej konferencji CES 2006 w Las Vegas. Podczas gdy Microsoft dopiero zapowiada wypuszczenie odpowiednich czytników do Windows Media Center Edition 2005 i Xbox 360, a pierwsze płyty HDDVD z filmami pełnometrażowymi pojawią się nie wcześniej niż w połowie tego roku, użytkownicy Internetu którym nie przeszkadzają kwestie legalności mogą oglądać w tym formacie programy z amerykańskiej telewizji nowej generacji w kilka godzin po ich emisji za wielką wodą. Świat stanął na głowie? Ciężko powiedzieć, w każdym razie w tej chwili na świecie to właśnie telewizja zaczyna proponować widzom najciekawsze treści w najbardziej innowacyjnej technologicznie oprawie.

I faktycznie - fenomen nowej jakości w treściach telewizyjnych zaczyna być widoczny nawet u nas, skoro te dostępne dla polskiego widza TVP czy Polsatu marne 30% oryginalnego doświadczenia jest w stanie spowodować zauważalne drgnięcie w liczbie oraz przekroju widzów i zmusić polskie stacje do bardzo wyraźnej konkurencji na tym polu (czasy emisji hitów zakupionych przez TVP i Polsat częściowo pokrywają się). Natomiast fenomen nowej jakości w samym przekazie dotarł do nas dużo wcześniej. Wcześniej nawet niż wszystkie gadgety elektroniczne zdolne taki przekaz wyemitować - dostępne w sieciach P2P materiały z telewizji HTDV z wielokanałowym dźwiękiem, mimo że dużo większe, już od prawie roku zaczynają konkurować pod względem liczby zainteresowanych odbiorców z materiałami standardowymi. A "standard" w tym przypadku to plik 350 MB, w którym mieści się niemal godzina wideo w rozdzielczości HDTV z dźwiękiem stereo i całkiem przyzwoitym współczynnikiem kompresji. Jeśli mamy na czym to wyświetlić, obraz DVD budzi przy tym uśmiech politowania. O dostępnej u nas telewizji, nawet tej satelitarnej, nie wspominając...

Sytuacja ta sprawia, że światowy przemysł rozrywkowy zaczyna coraz mniej niechętnym okiem patrzeć na branżę IT jako na dostawcę contentu. Do tego tanga trzeba jednak trojga. Trio uzupełniają tu producenci sprzętu projekcyjnego zdolnego te możliwości wykorzystać - od przenośnych odtwarzaczy iPod z ekranami LCD, przez telewizory LCD, projektory cyfrowe, telewizory plazmowe... W efekcie czego telewizję można teraz w sieci już nie tylko piracić, ale i kupować. Apple w swoim sklepie internetowym iTunes od pewnego czasu nieśmiało sprzedaje produkcje telewizyjne NBC Universal, Sci Fi Channel, USA Network, ABC czy Disneya (dzięki czemu można nabyć tam między innymi odcinki Losta, Battlestar Galactica czy Stargate, a kwestią czasu jest pojawienie się tam np. Boston Legal). Ceny zaczynają się od 1,99 USD. W ślad za Apple Google ogłosił właśnie plany szybkiego uruchomienia Google Video - sklepu, gdzie będzie można kupić telewizyjne, filmowe i amatorskie materiały wideo. Na początek w ofercie znajdą się produkcje CBS, czyli między innymi seria Crime Scene Investigation (CSI) czy Star Trek. Microsoft nie zostaje w tyle i lada moment wypuści nową wersję Windows Media Player 11, która według zapewnień zaoferuje niespotykane dotąd możliwości w zakresie odtwarzania, kupowania i streamowania wideo z Internetu. Podczas CES 2006 ogłoszono już partnerstwo Microsoft z MTV, a kolejni dostawcy contentu zaczynają ustawiać się w kolejkach.

Każdy z trzech pionierów zapewnia, że kwestie prawne uniemożliwią z początku zaoferowanie tych samych treści wszystkim odbiorcom - podobnie jak w przypadku telewizji czy DVD, dostępność produkcji nadal zależeć będzie od regionu świata użytkownika. Podobnie jakość materiałów dostarczanych z początku w ramach podobnych usług pozostawiać będzie trochę do życzenia tym, którzy już teraz przywykli do możliwości nielegalnego pobierania wszystkiego w jakości przewyższającej możliwości emisji niejednego starszego komputera. To jednak dopiero początki. Pozycja regionalnych stacji telewizyjnych i dystrybutorów - którzy ograniczają producentom możliwości manewru umowami gwarantującymi pierwszeństwo lokalnej emisji w ich przestarzałych technologicznie kanałach - będzie maleć z miesiąca na miesiąc, aż w końcu producenci, internetowi dostawcy oraz użytkownicy zostaną od nich całkowicie uwolnieni. To, że presja staje się namacalna, widać po atakach - już nie tylko na sieci P2P dostarczające materiały do krajów, w których do niedawna żaden z dystrybutorów nie był nimi zainteresowany i które mogą być tam przekazane w pełnej jakości tylko kanałem nielegalnym. Ostatnio u nas w kraju podniesiony został oprócz tej kwestii także problem powstawania tłumaczeń - serwisy udostępniające amatorskie napisy znalazły się na medialnym świeczniku i zauważono, że oprócz oczywistych tłumaczeń do pirackich kopii filmów pełnometrażowych działają tam też społeczności fanów wykonujące w desperacji napisy do wspomnianych zagranicznych treści telewizyjnych, których szansa na dotarcie na polski rynek była do niedawna praktycznie zerowa.

Wszystko to, co stało się na przełomie roku - działania Apple, Google i Microsoft, pierwsze eksperymenty polskich stacji telewizyjnych, zainteresowanie polskich dystrybutorów tym co dzieje się w Internecie - daje szansę na to, że po bolesnym okresie przecierania szlaków przez pionierów także i u nas przed amatorami ruchomych obrazów otworzą sie drzwi do całkiem nowego świata. Świata ambitnych treści telewizyjnych w zapierającej dech w piersiach jakości, możliwych do legalnego nabycia przez Internet bez względu na ograniczenia geograficzne. Może to i brutalne, ale wcale nie będzie mi szkoda, kiedy ta synteza telewizji, kina domowego i Internetu spowoduje, że za kilka(naście, dziesiąt...?) lat nad zakurzonym telewizorem z dziwnym wejściem antenowym pochylać będziemy się z równym namaszczeniem, z jakim obecnie oglądamy adapter winylowych płyt muzycznych...

"Denny Crane."


Kontakt z autorem możliwy jest pod adresem tomek(NA)wss.pl

Komentarze (42)  

r   e   k   l   a   m   a
Avatar
J. Skubikowski (niezalogowany) | 09.01.2006 19:42#1

W Polsce na szczęście jest niewielu dostawców szerokopasmowego internetu.

Avatar
Adam (niezalogowany) | 09.01.2006 20:03#2

@jskubikowski: Czemu na szczescie? Boisz sie o stolek?

Avatar
byte (niezalogowany) | 09.01.2006 20:04#3

Dlaczego Giskard tak się uczepił tego "contentu"? Przecież chodzi o swojską "treść". "Dostawca treści" i tak dalej. Max Kolonko internetowej felietonistyki?

Avatar
InIrudeBwoy (niezalogowany) | 09.01.2006 20:43#4

no rzeczywiscie wymagajacy widz pragnie ogladac takie rzeczy jak Lost albo rodzina Soprano i to wszysko z dzwiekiem i obrazem superjakosci...ten pan powinien dokladniej rozgladac sie i otworzyc oczy. czlowiek w szponach babilonu

Avatar
dArk (niezalogowany) | 09.01.2006 21:00#5

Wszystko ładnie i pięknie, tylko ja sie zastanawiam kogo w Polsce na takie bajery będzie stać? Bo ja np. na razie nie mam mozliwosci zakupu odpowiedniego sprzętu i nie widze w zadnych perpektyw aby sie to zmienilo. I wydaje mi sie, ze dopoki przeciętny Polak bedzie zarabial tyle ile zarabia, dopoty w Polsce nowe technologie nie mają racji bytu. Owszem, ci ktorzy kasa dysponuja, beda mogli sobie pozwolic na kupowanie bajerow, lecz oni beda niczym w morzu 'przecietniakow'.
@J. Skubikowski: Widze, ze przez Pana przemawia typowy, zacofany 'twórca', ktory boi sie otworzyc na elektroniczne media i ktory zrobilby wszystko zeby powstrzymac ich rozwoj. Wspolczuje Panu bo przez takich jak Pan, Polska staje sie krajem absurdu (vide afera z napisami). Ale na szczescie coraz powszechniejszy staje sie szerokopasmowy dostep do internetu, niech sie o to Pan nie martwi.

Avatar
Robert (niezalogowany) | 09.01.2006 21:06#6

Super oferty super. A moze cos ambitniejszego niz BS Galactica czy Rodzina Soprano? Nic tylko marze, zeby to ogladac. To jest na takim samym poziomie co Klan tylko lepiej zrobione.

Avatar
Adam (niezalogowany) | 09.01.2006 21:16#7

@robert i inirude : battlestar, lost i rodzina soprano to przeciez nic ambitnego tylko akurat rozrywka akcji. a w tej kategorii jest wypas. chyba ze ktos oglada z lektorem wtedy nie dociera do niego polowa filmu, sorry.

Ale juz stopy sa zupelnie inne. A z kompanii braci HBO dowiedzialem sie wiecej o wojnie swiatowej niz na histori :( Jest wiecej takich filmow i chodzi wlasnie o to zeby mozna bylo je latwo dostac.

Avatar
ducat (niezalogowany) | 10.01.2006 9:13#8

Co ten kolega plecie. Ludzie!!!
Fakt nasza telewizja jest denna (mało powiedziane).
Ale jeżeli wzorcem ma być ambitna kultura amerykańska, "to nie jest z nią tak zle" ;-).

-------------------------------------------------------
PS
A ja tam mam gleboko w ... nosie, co jakis "krytyk" uwaza ze jest ok a co be. Pozatym co z niego za autorytet?

Avatar
Gedi (niezalogowany) | 10.01.2006 9:16#9

E tam... Świat realny jest o wiele ciekawszy niż nabijanie sobie głowy wydumanymi historyjkami. Zbyt dużo widzę ludzi którym myli się rzeczywistość z bajką, niestety... A ten felieton przypomina mi reklamy w stylu "... potrzebujesz tego!", "...jesteś tego warta." i "...musisz to mieć!!!" lub hasła polityków: "musimy dogonić Europę, ...świat!!!" Pytam tylko po co? Ja nie mam kompleksu ousidera/zacofańca i nie widzę powodu żeby się przejmować brakiem "topowej" zabawki.
Ps. A te reklamy są naprawdę dobre. Zawsze przypominają mi o tym że TV ma wyłącznik ;o)

Avatar
Filip (niezalogowany) | 10.01.2006 10:38#10

Forma ponad wszystko. Nieważne, że miałkie, głupie i banalne, ważne że w dolby digital surround 5.1, 16:9, HDTV, etc. etc.

Avatar
januszek (niezalogowany) | 10.01.2006 10:54#11

Kiedyś mój kolega z pracy wyjaśnił mi dlaczego woli mieszkać we Wrocławiu a nie w Brzegu Dolnym. Powiedział, że w Brzegu nie ma Filharmonii. Zapytałem go czy kiedykolwiek był na koncercie w Filharmonii. Odpowiedział, że nie, nigdy nie był. Zapytałem więc co to za różnica? Odpowiedział, że chodzi o możliwość dokonywania wyboru. Widzę analogię do niektórych tu wypowiedzi. Więc "nieważne, że miałkie, głupie i banalne", ważne, że świadomie możesz z tego zrezygnować a nie dlatego, że zwyczajnie jest to po za Twoim zasięgiem ;)

"Denny Crane"

Avatar
Filip (niezalogowany) | 10.01.2006 13:29#12

Zrezygnować owszem mogę, ale nie zgodzę się na nazywanie "miałkiego, głupiego i banalnego" "wielkiem, unikalnym i głebokim", bo to po prostu nie jest prawdą.

Avatar
bartozs (niezalogowany) | 10.01.2006 13:47#13

taka prawda co sie autorem nie zgodzicie ze "lost" i "sopranos" to ostatnio najambitniejsze pozycje w tv, do tego od ladnych 10 lat co roku na gwiazdke tudziez sylwestra leci "home alone" juz mozna tym wymiotowac bo w miedzyczasei kiedy sie skonczy sezon tv i zaczna wakacje to durny kevin poleci znowu jeszcze przez wakacje i sie wymiesza z "absolut recal" ktory moglismy juz w polskiej tv ogladac juz ze 30 razy, nowych filmow w tv nie ma praktycznie jak juz cos poleci to dwa lata temu byla tego premiera i kazdy zdazyl juz na divx go obejzec, apropos mowisz o klasyce sf w tv chyba chodzilo o "odyseje kosmiczna" hicior z czasow prl :D ktory moze nie jest najwyzszych lotow ale jest naprawde klasykiem ale ludzie z tv maja to w powazaniu , podobnie jest z anime ktore mozna praktycznie ogladac juz tylko na divx i w zachodniej tv (chyba ze ktos sie moze zadowolic pokemonami czy innymi potworami to prosze bardzo) albo telewizja w ogole to lekcewazy albo sie boja ze zaraz naskoczy na nich jakis cebulorz i zrobi genialny reportaz o tym jak prawo na to pozwala btw boze z kad takie programy do nas przyszly ze sie banda oszolomow dopierniczy do kogos, kilka wypowiedzi wytna z kontekstu i zrobia z kogos najgorszego suk..... a na koniec powiedza ze prawo na takie "straszne" rzeczy pozwala vide oskarzena wfisty o to ze uczen na jego lekcji sie posliznol i z przykrymi skutkami przywalil w sciane, ze powiem kolokwialnie k**** mac przeciez takie zeczy moga sie zdazyc kazdemu a taki cebulorz z pseudo ambitnego programu interwencyjnego skomentowal "reportaz" tak ze "jak panstwo moze pozwalac na to by ten czlowiek jeszcze pracowal, gdzie sie podzialo prawo" jezeli tak ma wygladac teraz telewizja to sie ciesze z dostepu do internetu i z tego ze moze po 4 godzinach sciagne 1,5 godzinny film bo w telewizji nie ma co ogladac bo lost leci raz na tydzien podobnie reszta ciekawszych byc moze ambitniejszych filmow i seriali leci czasami w dziwnych porach, z drogiej strony ciesze sie ze nie leci w tv jerry springer show bo bylo by jeszcze gozej niz w usa ]:> a na koniec powiem tak :
Dziekuje co Panie Boże za dostęp do internetu* jako moją ostatnią ostoję na ambitna kulturę. **

*nie za szybki dostep ale dostep
** choc z drogiej strony w internecie robi sie wieksza papka jak w tv xD

Avatar
Filip (niezalogowany) | 10.01.2006 15:36#14

z tego jednego wielkiego mocno nie polskiego belkotu wyciagnalem tylko jedna madra mysl dla siebie.. jesli chce sobie obejzec cos dla rozrywki.. cos "ambitnego" z ciekawym "contentem" to mam piracic i piracic i jeszcze raz piracic..

A Danny Crane to sam to napisal po polsku?? czy ktos go tlumaczyl.. bo nie wiem kogo mam nie lubic..
zenada i z ambitna trescia nie ma nic wspolnego..
a Pana Crana skadkolwiek sie wzial zapraszam do Kina Muranow.. stereo.. conajwyzej Dolby Sorround!

Avatar
Filip (niezalogowany) | 10.01.2006 16:23#15

Inaczej.. Panie Danny Crane.. jak sie przyjzalem jest pan.. hmm.. Polakiem.
Otoz niech Pan pozwoli ze Panu cos wytlumacze..
Doczytalem ze ma pan swietne certyfikaty i jest pan redaktorem wielce kolorowej i wielce specjalistycznej stronei o jakims microsoftowym (prawa zastrzezone) badziewiu.
Zapewne jakos Panu udalo sie (byc moze ciezka praca) dojsc do tego wszystkiego i teraz moze nawet dalej ciezko pracujac.. ma Pan okazje poogladac sobie kolorowa Amerykanska Televizje.. na dodatek ma Pan dosc ciekawe zainteresowania SF itd itp. Pewnie kazda firma z przyjemnoscia powita TAKIEGO specjaliste w swoim gronie. Dlatego Placa Panu Nie Malo..albo Bardzo Duzo przynajmniej jak na Polskie warunki. Dlatego ma Pan mozliwosci legalnego zakupu "ambitnej" rozrywki.. (bo nazywanie tego Kultura to zaprzeczanie Cywilizacji i rozwoju czlowieka). Domaga sie Pan jeszcze wiecej kolow..rozdzielczosci efektow.. i coraz ciekawszych (bardziej drastycznych bardziej realnych) wydazen. Nudzi Pana zeczywistosc..

Otoz mlodzi ludzie w Polsce dla ktorych rozrywka jest jakby kierowana.. nei maja Panskich pieniedzy! I naprawde nei bedzie ich na taki sprzet stac. Mlodzi ani przecietni ani nawet przecietnie zarabiajacy :-)
Takie firewerki sa przewidziane dla okolo 2 -5 procent populacji. Prosze sobie odbiorcow swoich tekstow wsrod masowej publicznosci szukac w Stanach.. albo w Japoni.. albo techAzji tam trafi Pan godnych odbiorcow.
Tutaj Pan jest tylko i wylacznie kolejnym slepym egoista.

aa zeby nie bylo.. nie jestem frustratem bez pieniedzy.. ale swoje pieniadze wole wydac na prawdziwa Kulture.. koncert w Filharmonii albo tylko dobry film.. raczej w wiekszosci ogromnej europejski czy PldAmerykanski.
W zasadzie i w tedy wole poswiecic czas na i srodki na pomoc tym ktorzy tych pieniedzy ani mozliwosci nie maja.

Zatem zegnam.. zniesmaczony
Poprostu
Filip Muzinski

Avatar
Fil.. (niezalogowany) | 10.01.2006 16:24#16

aa telewizji nie mam i nie beda mial.. czy to w Polsce gdzie leci juz naprawde samo dno z Kaczkami na czele.. czy w Niemczech.. czy w Stanach. Poprostu nie jest mi do nieczego potrzebna! :-)

Avatar
januszek (niezalogowany) | 10.01.2006 16:49#17

Piracić? Przecież felieton nie jest o piraceniu? Autor stawia tezę, że piracenie (swoją drogą to dziwaczne pojęcie w naszej rzeczywistości) jest tylko etapem przejściowym do tego, żeby każdy zainteresowany takim materiałem mógł go sobie najzwyczajniej w świecie i całkowicie legalnie pobrać z Internetu (a bardziej konretnie chodziło imho o to, że na naszych oczach rodzi się internetowa telewizja na żądanie, z dostępem na żadanie, wykraczającym po za granice państw, co oznacza przecież ogromny przełom).

Faktem jest to, że w iTunes, za 1,99 USD można już dziś nabyć odcinki serialu "Lost" ("Zagubieni") czy też "Desperate Houseviwes" ("Gotowe na wszystko"), o których emisji w polskich telewizjach nikt zapewne jeszcze nie myśli. Bardzo chętnie zapłaciłbym 6 zł za spektakl naszego rodzimego Teatru Telewizji (ot, np za "Igraszki z Diabłem" zapłaciłbym i 12 zł), występ ulubionego kabaretu w Opolu, odcinek "07 zgłoś się" w dobrej jakości divX-ie etc.

Faktem jest także i to, że określenia "miałkie, głupie i banalne" a także "wielkie, unikalne i głebokie" są wysoce subiektywne. Nikt przecież nikogo nie zmusza do przyjęcia tej recenzji.

ps. "Denny Crane" to postać z serialu telewizyjnego (dwie Emmy z rzędu), którego polscy widzowie zapewne nigdy nie obejrzą - o ile oczywiście nie zdecydują się na emigrację ;P lub też zakupu produkcji stacji ABC w Internecie... Za 1,99 USD ;)

Avatar
Filip - ten pierwszy (niezalogowany) | 11.01.2006 8:33#18

Informuję, że posty należące do mnie pochodzą z:
10.01.2006, 09:38 oraz 10.01.2006, 12:29. Pozostałe nie są mojego autorstwa.

Avatar
Filip - ten pierwszy (niezalogowany) | 11.01.2006 9:42#19

@januszek
cytat: "...Faktem jest także i to, że określenia "miałkie, głupie i banalne" a także "wielkie, unikalne i głebokie" są wysoce subiektywne..."

I tu się Pan myli, faktem bowiem jest, że przyjęto uważać to za kwestię subiektywną, ale od kiedy to "szerokie masy ludu pracującego miast i wsi" mają kompetencje żeby takie rzeczy oceniać? Owszem, pewne rzeczy są "hiciorami", jak to ktoś wyżej napisał, ale to, że coś jest popularne wcale nie musi przekładać się na "jakość" tego czegoś.

Avatar
filip ten zly wkurzony (niezalogowany) | 11.01.2006 10:06#20

potwierdzam Filipa Pierwszego.. reszta jest moja..
moze za szybko oceniam.. ale mam uczulenie na amerykanskie.. i chyba co za tym idzie "kulture" masowa.. a Pan Crane sie jakos tak napatoczyl..

Ps. oceniam na podstawie wypowiedzi.. nikogo nie chce skrzywdzic.. raczej pokazac inny punkt widzenia.. moze wycieczki personalne faktycznie nie sa na miejscu.. ale taki jest moj punkt widzenia.

Avatar
Przemek_81 (niezalogowany) | 11.01.2006 12:11#21

A może dobrą Książeczkę? Nie potrzeba 5.1, projektora, plazmy i.t.p. Wyobrażnia zrobi swoje, jesli się ją ma ;) Kiedys nie bylo multimediów i ludzie tez żyli i byli dużo szczęśliwsi niż my, tak myślę....

Avatar
januszek (niezalogowany) | 11.01.2006 12:37#22

@Filip nr 1
"ale od kiedy to "szerokie masy ludu pracującego miast i wsi" mają kompetencje żeby takie rzeczy oceniać?"

Hmm... Jestem realistą. Żeby iTVP (na ten przykład) zaczęła udostępniać w Sieci spektakle Teatru TV (lada moment w naszej TVP ma być wyemitowany spektakl na podstawie prozy Murakamiego - problem w tym, że godziny emisji są takie, że idealnie pasują tym za oceanem - bo wtedy to tam jest dzień - więc ja go nie obejrzę o ile w jakiś sposób nie zdobęde kopii), wcześniej musi zarobić na to sprzedając (na ten przykład) odcinki "M jak miłość". I to są właśnie kompetencje ludu pracującego miast i wsi.

Avatar
bartozs (niezalogowany) | 11.01.2006 13:03#23

Denny Crane to postac z serialu Boston Legal i sie wlasnie co poniektuzy sami zownowali xD]]

a co do subiektywnosci w ocenie to zeczywiscie dla jednych cos moze byc glebokie a dla innych puste jak sloik po zeszlorocznych korniszonkach xD ale tez widac ze ludzie w miare wykrztalceni tudzierz inteligentni (to nie ma znaczenia bo ilu jest wartosciowych ludzi niemajacych nawet zawodowki) doceniaja podobne rzeczy tzymajace jakis powiedzmy poziom a podobnie jest z ludzmi mniej inteligentnymi (podkreslam ze to pojecie bardzo elastyczne) ktorych podniecaja programy blizej zycia codziennego (klan, plebania, tv trwam =D ); Wiecie moji Drodzy rozwodzenie sie nad pojeciami "plytkie" a "glebokie" nie ma sensu bo to i tak wyjdzie w subiektywnym praniu :D .

Avatar
bartozs (niezalogowany) | 11.01.2006 13:06#24

ps haha Januszek to pokazuje prawde z felietonu ze nie warto posiadac telewizora xD albo jak juz to tylko w nocy ~~

Przemek_81 moze niektozy sa za leniwi na ksiazeczki :]

Avatar
Filip - ten pierwszy (niezalogowany) | 11.01.2006 13:42#25

@januszek
"...I to są właśnie kompetencje ludu pracującego miast i wsi."

Tak, tylko co to ma wspólnego z nazywaniem współczesnych hollywodzkich produkcji wymienionych w artykule ("Lost" itd.) "ambitnymi"?

Avatar
januszek (niezalogowany) | 11.01.2006 17:01#26

Moim zdaniem Lost na tle wszystkiego co serwuje nam nasza TVP jest jak najbardziej ambitny. I to jest właśnie subiektywność o której pisałem wcześniej ;)

Avatar
Filip - ten pierwszy (niezalogowany) | 11.01.2006 21:25#27

@januszek
"Moim zdaniem Lost na tle wszystkiego co serwuje nam nasza TVP jest jak najbardziej ambitny. I to jest właśnie subiektywność o której pisałem wcześniej ;)"

O tak, istna uczta intelektualna, nie da się zaprzeczyć.

Avatar
BlackMan (niezalogowany) | 11.01.2006 22:26#28

@januszek

[[[Moim zdaniem Lost na tle wszystkiego co serwuje nam nasza TVP jest jak najbardziej ambitny. I to jest właśnie subiektywność o której pisałem wcześniej ;)]]]

Buhahaha rotfl. LOST jako uczta intelektualna ?? Nigdy nie słyszałem czegoś durniejszego. No chyba, że w prowónaniu do "M Jak Miłość".

PS.
Oglądałeś kiedyś odcinki serii Star-Trek ?? To jest uczta intelektualna. Tylko kto by to chciał oglądać ?? Za trudne dla motłochu.

Avatar
milusia i kasia (niezalogowany) | 13.01.2006 22:15#29

Hej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!11 :) :) :) :) :)

Avatar
januszek (niezalogowany) | 14.01.2006 13:53#30

@Filip - ten pierwszy
Uczta intelektualna? Nad-interpretujesz albo mieszasz pojęcia. Oceniamy tu coś czego celem jest zapewnienie rozrywki a nie dostarczanie pokarmu intelektowi. Moje doświadczenia w tym temacie pozwalają mi rozróżniać pośród dostępnych treści rozrywkowych - pomiędzy głupimi, pospolitymi i ambitnymi. Miarki Filipie, koniecznie trzeba rozróżniać. Używanie klucza francuskiego do mieszania herbaty zwykle do niczego dobrego nie prowadzi... ;)

@BlackMan
Star Trek - ucztą intelektualna? Nie masz chyba na myśli Star Trek Entlantis? Tak? Dziękuje za ten dowcip - aż się popłakałem ;PPP

Poważnie mówiąc: Star Trek nie jest ucztą intelektualną. Star Trek jest fenomenem, który wyrósł z pasji. W wielu przypadkach fani gwiezdnej wędrówki pod wpływem tego fenomenu odkrywają u siebie tę pasję i zaczynają pod jej wpływem realizować się w życiu. I kończy się to na Dennym Crane... ;)

Avatar
Drake (niezalogowany) | 14.01.2006 14:25#31

Czytam sobie te komentarze i w sumie już mnie nie dziwi jakość TVP :)

Natomiast widzę, że kompletnie zepchnięto na margines podstawowy fakt, że telewizja zaczyna mieć konkurenta pod postacią internetu, z którego legalnie (zaznaczam legalnie) będzie można pobrać odcinki i interesujące programy.

A wszystko to przy pełnej swobodzie wyboru treści i czasie jego oglądania.

Zresztą cała ta dyskusja o ambitności telewizji jest bez sensu. Jednemu wystarczy jakiś "Klan", a innemu "Walking with dinosaurs" :) I tu właśnie objawia się piękno dostarczania takiej treści poprzez Internet. Nikt mnie nie zmusza do oglądania tego, czego nie chce... :)

Wot taka telewizja idealna :)

P.S. Aspekt kosztów wprowadzenia technologii jest powiedzmy dość śmieszny :) Z podobnym założeniem można by się odnieść do przejścia z czarno-białej do kolorowej telewizji :) No patrzcie, a jednak się udało :)

Avatar
Eddie (niezalogowany) | 16.01.2006 17:58#32

DGCC, ale... Jakos zupelnie nie rozumiem jak mozna nazwac LOST ambitna produkcja. Owszem, jest nowatorski, niezle (ale tylko niezle) zrealizowany, ale ciagnie sie bez mala jak Klan. Stworzenie odcinka-retrospekcji to chwyty "ambitnego" anime pokroju Dragonballa albo Naruto. Po co komu 20. odcinek Losta? Po co zlepki zdarzen z poprzednich odcinkow, sklejone na modle "Last time on Paradise Beach..."? Zeby przekonywac, ze ten "fenomenalny" serial zasluguje na nadprogramowy, 25. odcinek?

Rozumiem, ze mozna sie skupiac na pojedynczych bohaterach (w zasadzie az do odc. 22. wlacznie), ale na MSB czy trzeba ciagnac te historie jak gluty z nosa? Ile razy samolot z przyrodnim bratem cycatej blondyny zakochanej w Islamskim nie-terroryscie o zlamanym sercu ale gotowym narzadzie musi sie przechylic na urwisku i "trzymac w napieciu" widza?
Ile cudownych liczb musi sie przewinac obok ilu nadprzyrodzonych zjawisk?
Ile czasu trzeba poswiecic na nauke medycyny, zeby diagnozowac wszystkie choroby niczym Jack: od zacmy przez syfa po migotanie w prawej komorze serca?
Wreszcie: ile serii zaserwuja nam "tfu!rcy" zanim Jacek przytuli Kasie jak na maczo przystalo? I ile serii beda walczyc z ukrytymi namietnosciami, zeby wreszcie rzucic w piguly "rzadzenie" na wyspie i w sukienkach z lisci pobiec wglab Wyspy Nemo?

DGCC, ale jesli ktos stara sie odseparowac LOST od Klanu, to chyba niewystarczajaco uwaznie ogladal... jeden z nich. ;)

Avatar
Filip - ten pierwszy (niezalogowany) | 18.01.2006 9:55#33

@januszek

Moja uwaga odnośnie serialu "Lost" jako "uczty intelektualnej" miała charakter ironiczny (dla przypomnienia:
Ironia - ukryta drwina, utajone szyderstwo, złośliwość zawarta w wypowiedzi pozornie aprobującej
- słownik wyrazów obcych PWN.
W świetle moich poprzednich wypowiedzi jest to zresztą dość oczywiste. Natomiast jeżeli Szanowny Pan nie potrafi tego dostrzec pisząc coś o jakichś nadinterpretacjach czy koloryzowaniu z mojej strony, to może warto trochę więcej uwagi poświęcić na rozumienie tekstu, zanim zechcemy go komentować?

Co do reszty postu: po raz kolejny odchodzi Pan od meritum sprawy, które zawiera się w tezie twierdzącej, że produkcje takie jak serial "Lost" to ambitne dzieła współczesnego ekranu. Teza ta owszem, może być prawdziwa, ale co najwyżej w oczach 13, 14-latków, których wymagania (tudzież dojrzałość intelektualna) zbyt wysokie nie są.
Po wtóre: ujmowanie TVP jako całości i besztanie jej z błotem "za brak ambitnych produkcji" nie jest do końca prawdą, istnieje bowiem coś takiego jak kanał TVP Kultura. Ignorancji dowodzi próba zestawienia ze sobą pozycji z wyżej wymienionego kanału TV z produkcjami typu "Lost". Inną sprawą jest fakt, że oglądalność tego kanału mierzy się w promilach.
Napisał Pan, że "...Oceniamy tu coś czego celem jest zapewnienie rozrywki a nie dostarczanie pokarmu intelektowi...". Rozumiem, że już nie mówimy tu o kinie ambitnym, a jedynie o ambitnej rozrywce - a to jest różnica. Ponownie jednak nie mogę się zgodzić na nazywanie czegoś "ambitnym" tylko ze względu na jego formę: coś nie jest ciekawe, bo jest w dolby digital, HDTV (albo, że można to ściągnąć z internetu) i co tam jeszcze, ale ze względu na swoją treść. A z treścią to tutaj trochę krucho, proszę Szanownego Pana.

Co do uwagi odnośnie odróżniania miarek, to chyba Pana nie zrozumiałem, podobnie zresztą jak tego porównania z mieszaniem herbaty (odnoszącego się zresztą do pojęcia racjonalności, a nie żadnych miar - używaj najlepsej metody do osiągnęcia zamierzonego celu).

PS Z góry przepraszam 13, 14-latków przedkładających jednak prace Langa, Bergmana, Kieślowskiego, czy chociażby Stone'a ponad serial "Lost".

Avatar
januszek (niezalogowany) | 24.01.2006 12:09#34

> Po wtóre: ujmowanie TVP jako całości i besztanie jej z błotem
> "za brak ambitnych produkcji" nie jest do końca prawdą, istnieje
> bowiem coś takiego jak kanał TVP Kultura.

Jest dostępna w Internecie? ;)

Avatar
Filip - ten pierwszy (niezalogowany) | 25.01.2006 8:10#35

A jakie znaczenie ma tutaj medium? Jak coś jest dostępne w internecie, to oznacza, że jest przełomowe, ambitne itd., a jak nie to nie warto o tym mówić?
W rzeczywistości sprawa wygląda tak, że jeżeli ktoś nie jest w stanie przyswoić sobie trudniejszych treści, to czy znajdą się one w internecie, czy nie, nie ma już żadnego znaczenia.

Avatar
januszek (niezalogowany) | 27.01.2006 23:35#36

Jak czegoś nie ma w Internecie to znaczy, że tego nie ma - ot tak, po prostu ;)

Avatar
Filip - ten pierwszy (niezalogowany) | 28.01.2006 22:27#37

"Jak czegoś nie ma w Internecie to znaczy, że tego nie ma - ot tak, po prostu ;)"

...

Avatar
Faral (niezalogowany) | 31.01.2006 11:17#38

Artykuł jest, moim skromnym zdaniem, żenujący. Autor produkuje się przez 3/4 treści rzucając bluzgami na prawo i lewo pod adresem rodzimej telewizji, jaki to tragiczny poziom intelektualny prezentuje swoim programem. Dopiero pod sam koniec dowiadujemy się po co był ten przydługawy nieco "wstęp" - otóż powstaje nowe medium, które w "normalnym świecie" wkrótce zastąpi telewizję jaką znamy, będzie super nowocześnie, cyfrowo, 16:9 i w dolby surround, co jak wiadomo poziom merytoryczny przekazu podnosi radykalnie. I tylko pozostaje ubolewać że my tu jeszcze w naszym zaścianku przez długi czas będziemy skórować mamuty przed zwykłymi telewizorami. A co dobrego może pokazać taki zwykły telewizor? Mam pytanie - co Pana, szanowny Autorze, jeszcze tu trzyma, skoro jest tu tak "be"? Jakaś prometejska misja? Czuje się Pan odpowiedzialny za niesienie nam, ćwokom, światła cywilizacji poprzez min. takie artykuły? Przepraszam, ale jakoś nie doceniam... Jak to ćwok

Avatar
Filip - ten pierwszy (niezalogowany) | 31.01.2006 13:33#39

Nie pozostaje mi nic innego jak tylko zgodzić się z przedmówcą: forma ponad wszystko. Nieważne, że miałkie, głupie i banalne, ważne że w dolby digital surround 5.1, 16:9, HDTV, etc. etc.

Avatar
Marcin (niezalogowany) | 12.02.2006 21:44#40

Dzieki wszystkim. Pierwszy raz w tym vortalu udalo mi sie przeczytac cos ciekawego, mówię tutaj o komentarzach, gdyz pod duza wiekszoscia artykulow egzystuje jakis blizej nieokreslony belkot ludzi niepotrafiacych czytac, zwlaszcza ze zrozumieniem. Wypowiadajacych sie na tematy zgola odmienne od nadrzednego tematu komentowanego artykulu.

Przepraszam za spam, ale musialem. Jestem pod wrazeniem. Nie myslalem, ze cos takiego tu znajde.

Avatar
roxana (niezalogowany) | 05.02.2007 15:33#41

no taki nawet

Avatar
Znachor (niezalogowany) | 07.07.2007 4:41#42

Bardzo to wszystko ciekawe co mówicie, ale...
Jeżeli ktoś ma ochotę na "ucztę intelektualną", to niech o telewizji szybko zapomni. Owszem, zdarzy się tam czasami teatr telewizji, czy film, który można jeszcze nazwać sztuką, ale zdarza się to z częstotliwością pełnych zaćmień słońca i jest tak traktowana, przez "przeciętnego" telewidza ("znowu jakimś ****** reklamy przerywają"). I nie ma się czemu dziwić. Przecież nie łudzicie się, że zobaczycie obraz Rubens a w cepelii? Telewizja utrzymująca się z reklam jest skazana na poziom najgorszej kategorii swoich widzów (przepraszam, za to uproszczenie). A w poszukiwaniu przeżyć etycznych i intelektualnych zapraszam projekcje w niszowych kinach.
Prawda jest taka, że niektórzy z nas mają potrzeby i wrażliwość aby odbierać sztukę o wysokiej wartości estetycznej, a prawie wszyscy mamy czasami ochotę obejrzeć w tv coś, co jest dobrą rozrywką, nieuwłaczającą naszej inteligencji. Wtedy przychodzi na ratunek stacja jak HBO, która nie utrzymuje się z reklam a z abonamentu. A oglądając Six Feet Under, nie myśle o tym jako o arcydziele, ale jako o serialu telewizyjnym, który można z przyjemnością obejrzeć.

Dodaj komentarz

Zasady publikowania komentarzy
Autor
Treść