r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Jak żyć na froncie wojny z terroryzmem? Ustawa antyterrorystyczna czeka na podpis prezydenta

Strona główna AktualnościBEZPIECZEŃSTWO

Opinie o obecnym rządzie Rzeczpospolitej są skrajnie zróżnicowane, ale chyba co do jednej kwestii mogą zgodzić się wszyscy – jest on skrajnie konsekwentny. W ciągu ostatnich siedmiu lat trzy poprzednie rządy pracowały nad rozwiązaniami prawnymi, które dałyby władzy narzędzia do stosowania selektywnej cenzury Internetu – bez większego powodzenia. Tymczasem wczoraj Senat bez jakichkolwiek poprawek przyjął nową ustawę antyterrorystyczną, jeden najbardziej radykalnych tego typu aktów prawnych na świecie. MSWiA pokazało w ten sposób, że nie rzuca słów na wiatr. Ustawę mieliśmy dostać przed Światowymi Dniami Młodzieży oraz warszawskim szczytem NATO – i dostaniemy. Trudno sobie bowiem wyobrazić, by teraz nagle Prezydent Andrzej Duda ustawy przygotowanej przez partię rządzącą nie podpisał, szczególnie teraz, po deklaracjach sekretarza generalnego Paktu Północnoatlantyckiego.

Dzisiaj organizacje pozarządowe, takie jak ePaństwo czy Fundacja Panoptykon, wyzwają do pisania do Prezydenta RP, by ustawy antyterrorystycznej nie podpisywał, niektórzy „blokują” swoje strony, wyświetlając na nich planszę informującą o „zablokowaniu na mocy ustawy o działaniach antyterrorystycznych”, media społecznościowe pełne są oburzonych komentarzy internautów, odwołujących się do wartości, które przecież nigdy nie były bliskie sprawującym władzę – więc niby czemu miałyby ich przekonać? Warto zwrócić uwagę na jedno: ustawa antyterrorystyczna została pomyślana jako instrument zwiększenia „bezpieczeństwa publicznego”, a to dzisiaj, gdy na każdym kroku jesteśmy straszeni zagrożeniem terrorystycznym, jest wartością dla wyborców najważniejszą. Stąd też trzeba przyznać szefowi MSWiA Mariuszowi Błaszczakowi i ministrowi-koordynatorowi ds. służb specjalnych Mariuszowi Kamińskiemu, że operację przeprowadziło idealnie. Już niebawem służby specjalne uzyskają zakres uprawnień, który łatwo usprawiedliwić jako niezbędny dla ochrony obywateli w tej strasznej drugiej dekadzie XXI wieku.

Jak dobrze sprzedać ustawę antyterrorystyczną?

Zobaczcie zresztą sami – oto najważniejsze punkty ustawy antyterrorystycznej, a do każdego z nich usprawiedliwienie, które może znaleźć aprobatę wyborców (a przynajmniej wyborców partii rządzącej). Tak się robi realpolitik!

r   e   k   l   a   m   a

– Cudzoziemcy przebywający na terytorium RP będą mogli być poddani tzw. kontroli operacyjnej decyzją szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Mogłaby ona trwać nawet trzy miesiące, a do jej zarządzenia nie byłaby potrzebna zgoda sądu. Wystarczy powołać się tu na konieczność szybkiego reagowania na tworzenie się komórek Państwa Islamskiego, albo (o zgrozo), mitycznych „zielonych ludzików” Federacji Rosyjskiej, być może obecnie już przebywających na terytorium kraju jako tzw. śpiochy.

– Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego będzie mogła uzyskać na żądanie dostęp do wszystkich rejestrów publicznych i ewidencji. To oczywiście jest konieczne do przeciwdziałania finansowaniu terroryzmu, prowadząc śledztwo w takiej sprawie oficerowie służb nie mają czasu na zgłaszanie się z takimi sprawami do sądu, szczególnie dziś. Dodatkowo wykorzystanie algorytmów Big Data na pozyskanych w ten sposób zbiorach danych pozwoliłoby wykryć nieprawidłowości wcześniej, niż spostrzegłby je jakikolwiek śledczy.

– Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego będzie mogła prowadzić testy penetracyjne dowolnych systemów informatycznych, z wykorzystaniem dowolnych narzędzi, w tym nielegalnych. Wytłumaczyć to bardzo łatwo – realizacja naszych zobowiązań sojuszniczych w NATO, związanych z ochroną cyberprzestrzeni, nie może być ograniczana kwestią legalności narzędzi. Nikt chyba się nie spodziewa, że wojskowi hakerzy przeciwnika, czy cyberterroryści, będą się kwestią legalności przejmowali.

– Wprowadzone zostaną cztery stopnie alarmowe zagrożenia terrorystycznego, wprowadzane, zmieniane i odwoływane przez premiera po zasięgnięciu opinii ministrów. Jak wiadomo, zagrożenia mogą być różne, od samotnego człowieka z prostą bombą w tramwaju po sieć agentów Specnazu gdzieś na wschodnich rubieżach Państwa – różne sytuacje wymagają różnych na nie odpowiedzi!

– Użycie broni w operacjach antyterrorystycznych nie będzie już poddane rygorom dotyczącym operacji policyjnych. Temu też przyklaśnie przeciętny wyborca, wierzący że policyjny snajper powinien mieć prawo do swobodnego strzału w sytuacji, gdy wojownik Państwa Islamskiego przygotowuje się do odpalenia bomby.

– Policja i służby specjalne będą mogły niszczyć lub unieruchamiać wszelkiego rodzaju bezzałogowe pojazdy, które uznano by za zagrożenie życia ludzkiego lub bezpieczeństwa publicznego. W sytuacji, gdy kosztem raptem kilku tysięcy złotych łatwo zbudować zmilitaryzowanego drona, który wlatując do np. galerii handlowej mógłby zamienić ją w rzeźnię, trudno sobie wyobrazić, by nagle wyborcy zmartwili się losem tych wszystkich amatorów zdalnego pilotażu, którym policja rozbije drony.

– Blokowanie dowolnej strony czy usługi internetowej będzie możliwe na wniosek szefa ABW, za zgodą Prokuratora Generalnego, przed uzyskaniem zgody sądu. Dopiero jeśli sąd nie wyda zgody na blokowanie strony, blokadę będzie trzeba cofnąć, ale pięć dni strony w Sieci nie będzie. I tutaj dobrze wiemy, jaką wartość dla propagandy terrorystów stanowią popularne strony i serwisy. Rekruterzy Państwa Islamskiego potrafią sprawnie i szybko zachęcać młodych mieszkańców Zachodu do wstąpienia w szeregii armii Kalifa, by temu przeciwdziałać, trzeba móc reagować w ciągu godzin, a nie miesięcy. Ten, kogo taki argument nie przekonuje, pewnie sam po kryjomu słucha nasheedów.

– Wszyscy użytkownicy pre-paidowych kart SIM będą musieli się zarejestrować, udostępniając swoje dane osobowe operatorom, tak by służby śledcze mogły łatwo ustalić tożsamość dowolnej osoby, która korzysta z telefonii komórkowej. Nie może przecież być tak, by nie dało się ustalić tego, kto zadzwonił z ostrzeżeniem o bombie, tylko dlatego, że karta SIM została kupiona pół roku wcześniej za gotówkę na drugim końcu kraju. I temu zwykli obywatele zapewne chętnie przyklasną.

Wiemy, że mamy rację – po co wam jakieś konsultacje?

W tej sytuacji jest całkowicie zrozumiałe, dlaczego ustawa powstawała w takim, a nie innym trybie. Konsultacje społeczne? Przecież wiadomo było, że jeśli zacznie pytać się o zdanie jajogłowych obrońców praw człowieka, że jeśli dotrzyma się obietnic o nietykaniu sieci internetowej, to w efekcie uzyska się kolejny nic nie zmieniający dokument, ustawę bez zębów. Tymczasem klimat polityczny na całym świecie jest dziś taki, że w imię walki z terroryzmem można sobie pozwolić na bardzo dużo. Tak się dzieje w Stanach Zjednoczonych, w Wielkiej Brytanii, we Francji, w Rosji i w Chinach – więc dla zwolenników silnego państwa stanowi to niesamowitą okazję do wprowadzenia takich rozwiązań i w Polsce. A gdy już zostaną wprowadzone, to z czasem oswoją się z nimi wszyscy, przechodząc nad nowymi rygorami do porządku dziennego.

Takie życie w tym dziwnym XXI wieku. Przecież po wprowadzeniu ustawy antyterrorystycznej państwo nie wyłączy obywatelom streamingów z meczami piłki nożnej, tylko dlatego, że wielki biznes by tego chciał. Wręcz przeciwnie, ustawa antyterrorystyczna w rękach ludzi takich jak ministrowie Błaszczak i Kamiński będzie stosowana bardzo rozważnie i precyzyjnie, do realizowania celów politycznych znacznie wyższego rzędu, niż prześladowanie fanów spiraconych filmów czy grania w pokera w Internecie.

Stąd też wszelkiego rodzaju krytyka ustawy antyterrorystycznej, z jaką można się obecnie spotkać w Sieci, jest po prostu bezcelowa. Rząd dobrze wie, że mówił co innego, niż zrobił, dobrze wie, że nie pytał o nic społeczeństwa, dobrze wie, że wprowadza ustawę naprędce, bez gotowych procedur działania (np. nie wiadomo, jak w praktyce miałoby być przeprowadzane to blokowanie stron) – i w niczym to rządowi nie przeszkadza. A wyświetlanie na stronach komunikatów ostrzegających o „niebezpiecznych skutkach przyjętej ustawy” to tylko dowód bezsilności tej nielicznej grupy ludzi, która kocha bardziej wolność, niż bezpieczeństwo.

Naucz się żyć w Panoptykonie

Nie raz na łamach dobrychprogramów pisaliśmy, że nie można od państwa i jego organów oczekiwać gwarancji wolności. W Stanach Zjednoczonych, podobno raju ludzi kochających wolność, gdzie Konstytucja gwarantuje obywatelom swobody nie do pomyślenia w innych częściach świata, od dziesięcioleci swobodnie też działają federalne służby o trzyliterowych skrótach, które swobody te mają za nic. Historia Edwarda Snowdena wyraźnie pokazuje, że instytucje państwa kierują się w swoim działaniu jedynie oświeconym interesem własnym, a jeśli obywatel wejdzie im w drogę, to tym gorzej dla obywatela.

Jeśli człowiek dzisiejszy może gdzieś zbudować dla siebie enklawę wolności, to może to zrobić tylko dzięki technice i inteligencji. Internet, narzędzie służące w założeniu wolności komunikacji, staje się na naszych oczach najskuteczniejszym pomocnikiem totalitaryzmu – jednak jego odrzucenie jest nie tylko niemożliwe, ale też zupełnie nieskuteczne, gdyż brak śladów jest największym ze śladów. W 2012 roku, w swoim wezwaniu do kryptograficznych broni, Julian Assange pisał następująco:

(…) Nowy świat internetu, wyabstrahowany ze starego świata materii, pragnął niezależności. Lecz państwa i ich przyjaciele wzięli się za jego kontrolę, poprzez kontrolowanie jego fizycznej infrastruktury. Państwa, niczym celnicy biorący łapówki na granicy, szybko uczą się wykorzystywać swoją kontrolę fizycznej przestrzeni by przejąć kontrolę nad naszym platońskim światem. To uniemożliwi niezależność, o jakiej marzyliśmy. Państwa, siedząc na światłowodach i stacjach satelitarnych, będą przechwytywać na masową skalę informacje przepływającą przez nasz świat, jego esencję, tworzoną przez wszelkie relacje ludzkie, gospodarcze i polityczne. Państwo wpije się w żyły i arterie naszych nowych społeczeństw, dobierając się do każdej nawiązanej relacji, każdej przeczytanej strony, każdej wysłanej wiadomości i każdej wyszukanej myśli – a następnie schowa tę wiedzę, te miliardy przechwyceń dziennie w swoich tajnych magazynach, gdzie pozostaną na zawsze. A potem będzie przeczesywać ten skarb, tę prywatną własność intelektualną ludzkości, za pomocą coraz doskonalszych algorytmów i zwiększać dysproporcję sił między tymi którzy podsłuchują, a tymi, którzy są podsłuchiwani. Wtedy zaś państwo z tym co odkryło wróci do fizycznego świata, by wszczynać wojny, by kierować dronami, by manipulować komisjami Narodów Zjednoczonych i paktami handlowymi, by czynić przysługi powiązanym z nim sieciom przemysłu, polityków i oszustów.

Ale odkryliśmy coś, co jest naszą jedyną nadzieją przeciwko totalnej dominacj. Nadzieją, którą możemy użyć, jeśli będziemy mieli do tego odwagę, wgląd i solidarność. To pewna dziwna właściwość fizycznego wszechświata, w którym żyjemy.

Wszechświat wierzy w kryptografię.

Jest łatwiej zaszyfrować informację niż ją odszyfrować.

Ujrzeliśmy, że możemy użyć tę dziwną właściwość do stworzenia praw nowego świata. Do wyabstrahowania naszego nowego platońskiego świata z jego bazowej infrastruktury satelitów, podmorskich kabli i ich kontrolerów. Do ufortyfikowania naszej przestrzeni za kryptograficzną barierą. Do stworzenia nowych światów zakazanych dla tych, którzy kontrolują fizyczną rzeczywistość, ponieważ podążanie za nami wymagałoby od nich posiadania nieskończonych zasobów.

W ten sposób możemy ogłosić niepodległość. (…)

Te słowa Juliana Assange’a stanowią jedyną realistyczną odpowiedź na ustawę antyterrorystyczną w jej obecnym kształcie, w obecnym klimacie politycznym. Kryptografia jest ucieleśnieniem praw matematyki i fizyki, jest całkowicie odporna na argumenty siły, polityczne deklaracje czy groźby. Jeśli ktoś pragnie wolności, musi ją sobie sam znaleźć, korzystając z praw wszechświata w jakim żyje. Od urzędników państwowych jej nie dostanie, cokolwiek by w tej sprawie nie mówili.

Co więc możecie w praktyce zrobić? Na początek zapraszamy do naszej serii artykułów z cyklu ochrona prywatności danych i komunikacji.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.