r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komu przyznać prawa do domen gTLD?

Strona główna Aktualności

Od czasu, gdy ICANN rozpoczęło zbieranie wniosków o rejestrację nowych domen funkcjonalnych najwyższego poziomu (gTLD), niektóre firmy prześcigają się w ilości złożonych dokumentów. O ile jednak nazwy ściśle powiązane z konkretnymi markami (przykładowo .xbox, .bing czy .htc) nie budzą zastrzeżeń, o tyle więcej problemów sprawiają propozycje domen zawierających popularne słowa.

Uwagę zwracają przede wszystkim wielkie koncerny, które rozpoczęły masowe zgłaszanie wniosków. W zakłopotanie wprowadza m.in. Google, które chce zarejestrować ponad 100 domen – w tym tak lukratywne nazwy, jak .love, .search, .map i .fly. Zakusom giganta sprzeciwiła się organizacja FairSearch, według której zgoda ICANN w tym przypadku przyczyniłaby się do zdobycia przez Google niesprawiedliwej przewagi nad innymi podmiotami poprzez uzyskanie wieczystych praw na wyłączność do zwrotów, które są typowe dla branży. Na uzasadnienie tej tezy przedstawiciele FairSearch podają, że według statystyk Google obsługuje 79 proc. zapytań w Stanach Zjednoczonych i aż 90 proc. na terenie Europy.

Oprócz kojarzonej z wyszukiwarką domeny .search, organizacja obawia się także o los .map oraz .fly. FairSearch alarmuje, że koncern po zdobyciu praw do nich będzie mógł samodzielnie decydować o tym, które konkurencyjne firmy będą mogły skorzystać z adresów świadczących o treści dopasowanej do zainteresowań internautów. Google obecnie wkłada wiele wysiłku w to, by zamiast przekierowywać do witryn najlepiej dopasowanych do potrzeb klienta, przenosić go do własnych stron, dzięki czemu koncern zwiększa swoją kontrolę nad ruchem w Sieci – ostrzega FairSearch.

r   e   k   l   a   m   a

Google nie jest jedyną firmą, która budzi obawy konkurencji. W ubiegłym tygodniu rozgorzała dyskusja na temat koncernu Amazon, który oprócz nazw ściśle odnoszących się do własnych produktów (.fire czy .kindle), zgłosił także chęć przejęcia domen .book, .read. oraz .author. Jego rywal Barnes & Noble wraz z The Association of American Publishers i Authors Guild przekonują, że zarejestrowanie ich będzie równoznaczne z nieuczciwą konkurencją, a w dalszej perspektywie może to grozić monopolem Amazonu.

ICANN nie zajęło oficjalnego stanowiska w tej sprawie. Szef instytucji stwierdził jedynie, że nie ma zamiaru wystawiać na szwank stabilności i bezpieczeństwa obecnego Internetu, ale jednocześnie nie chce ograniczać postępu wynikającego z rozwoju DNS.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.