Program tygodnia
GIMP 2.6.12

Ocena: 8,8
icon
Polecamy
Test: Samsung 830 256 GB

Dysk SSD warty uwagi
Dolina Charlotty

Maślane oczy Gatesa, Ponosova i Putina

archiwalny, Autor: Tomek Bryja (TomekB), Kategoria: Felietony
 
 
 
 

Tomek Bryja
(www.bryja.net)
redaktor naczelny portalu WSS.pl, inżynier systemów MCSE+S,
jeden z pierwszych polskich MVP
Kontrowersyjna historiaAleksandra Ponosova, rosyjskiego dyrektora liceum na dalekim Uralu w którego placówce uczniowie korzystali z 12 komputerów z nielegalnym oprogramowaniem firmy Microsoft, wydaje się nie mieć końca. Głos w sprawie zdążyli zabrać już przedstawiciele Microsoft (zapewniając że postępowanie zostało wszczęte przez rosyjskie władze i korporacja nie inspirowała go ani nie ma zamiaru ścigać dyrektora z powództwa cywilnego), przedstawiciele rządu rosyjskiego w osobie samego prezydenta Putina (który określił ją jako "kompletny bezsens"), byłego prezydenta Mikhaila Gorbacheva i obecnego deputowanego Dumy Alexandra Lebedeva (którzy opublikowali list otwarty do Billa Gatesa), a także sąd, który w pierwszym orzeczeniu w lutym sprawę odrzucił uznając że szkody dla producenta oprogramowania były nieznaczące.

Jak to więc możliwe, że temat ciągnie się dalej i po apelacji tak dyrektora (który nie czuje się winny, broniąc się brakiem świadomości tego że dostarczone przez zewnętrznego integratora OEM komputery miały sfałszowane licencje) jak i prokuratora, w drugiej instancji zapadł właśnie wyrok szacujący straty Microsoft na 260 tys. rubli (ok 10 tys. USD) i nakazujący dyrektorowi zapłatę 5000 rubli, czyli niecałych 200 USD będących - jak twierdzi ukarany - połową jego miesięcznego wynagrodzenia?

Jest to możliwe, bo mimo że całe zamieszanie uważa za absurd zarówno Microsoft, rząd rosyjski oraz sam dyrektor, wszystkie strony przybierają minę niewinnego kota ze Shreka, którego maślane oczy ze pewnej sceny w bajce stały się nie tyle symbolem niewinności i bezbronności, co zawadiacką próbą manipulacji.

Microsoft, którego cały model biznesu opiera się przecież na poszanowaniu (czytaj egzekwowaniu) praw autorskich, pompując miliony dolarów w lobbing jest jak najbardziej mimo swoich zapewnień pośrednim inicjatorem całej sytuacji i co więcej, mimo że wizerunkowo nie leży ona w jego interesie, jest przecież zupełnie oczywiste że korporacja jest za bezwzględnym ściganiem piratów nie tylko z luksusowych przedmieść Los Angeles, ale i z bazarów w Chinach czy ze szkół na Uralu. Co między wierszami przyznaje z resztą odpowiedź na list Gorbacheva i Lebedeva, jaką w imieniu korporacji wystosowała do autorów Olga Dergunova, dyrektor zarządzający rosyjskiego oddziału. I mimo że specjaliści Microsoft od PRu robią teraz niewinne miny i próbują przedstawić dyrektora jako biedną ofiarę bezwględnego rosyjskiego wymiaru sprawiedliwości, to wszyscy wiedzą że tak być musi - cywilizacja zawitała bowiem za Ural nie tylko w formie nowej technologii, ale i rachunku biznesowego.

Z kolei władze rosyjskie zdają się z równym cynizmem wskazywać palcami wszędzie - od urzędów za Uralem po Redmond koło Seattle - tylko nie na siebie. W to, że sprawa została zainspirowana przez lokalnego prokuratora nikt już chyba nie wierzy po tym, jak mimo medialnego rozdmuchania sprawy i wyroku który mógłby temat zakopać doszło jednak aż do apelacji i skazania dyrektora. Szum medialny w tej sprawie Rosji bowiem z pewnością nie zaszkodzi, a wręcz przeciwnie - w związku ze staraniami o wstąpienie do Światowej Organizacji Handlu (WTO) rząd za wszelką cenę stara się wykazać inicjatywę i pokazać, że w Rosji prawa autorskie i licencyjne są przestrzegane. A wiadomo, że dużo prościej i mniejszym kosztem dla własnej gospodarki można zrobić to za Uralem niż w centrum Moskwy...

Trzeci "niewinny" w sprawie to sam dyrektor Ponosov, którego zapewnienia o braku wiedzy brzmią raczej średnio przekonywująco. Kontrowersje w jego przypadku może budzić tylko fakt, że komputery dostarczyła szkole firma będąca integratorem OEM i to ona w pierwszej kolejności złamała prawo fałszując licencje. Niemniej, w konsekwencji tego działania także i szkoła Ponosova dopuściła się wykroczenia wykorzystując oprogramowanie z naruszeniem prawa i zasłanianie się tutaj niekompetencją dyrektora nie powinno stanowić argumentu za jego niewinnością w sprawie, a raczej za pozbawieniem go stanowiska. Przecież, jesli szkoły nie było stać na oprogramowanie Microsoft, co może być zupełnie zrozumiałe mimo wszystkiego czym Microsoft chwali się na swojej stronie Unlimited Potential - Transforming Education, z powodzeniem mogła sięgąć po alternatywne rozwiązania ze stajni Open Source.

Jeśli jednak zgłębimy się w problemy finansowe i zaczniemy liczyć ile biedna szkoła zaoszczędziła na fałszywych licencjach i ile mogłaby zaoszczędzić na Linuxach, oczom naszym ukaże się typowo słowiański obrazek... rosyjskie media donoszą bowiem, że szkoła kupiła komputery od znajomego pana dyrektora, wydając na nie nie blisko trzy razy tyle (26 tys. rubli za sztukę), ile znajomy zapłacił kupując je od partnera Microsoft (8 tys. rubli za sztukę). Bez wątpienia przy takiej "marży", gdyby nie zbyt wiele maślanych oczu i lepkich palców, przy odrobinie rosyjskiej kreatywności udałoby się zmieścić w niej i licencje dla Billa, i wódkę dla przyjaciół młodzieży...

Komentarze (18)  

r   e   k   l   a   m   a
Avatar
reme (niezalogowany) | 08.05.2007 16:05#1

Pokazano światu, że wymiar sprawiedliwości jest niezawisły, a kraj demokratyczny. Mimo, że nikt nie chciał ściagania z wewnątrz jak i z zewnątrz a wyrok jednak zapadł. Czy sprawiedliwy?. To już inna sprawa.

Avatar
keme (niezalogowany) | 08.05.2007 22:20#2

reme chyba jednak trochę jest niezorientowany w sytuacji i nieuważnie przeczytał artykuł. Autor artykułu wyraźnie wskazał, że władze Federacji Rosyjskiej traktują ten proces jako "podkładkę" pod wstąpienie do WTO. Skoro tak, to nie należy sądzić, że proces w tej sprawie jest krystaliczny i dowodzi niezawisłości sądów w Rosji. W moim i sądzę, że autora artykułu też, odczuciu jest dokładnie odwrotnie. Z Rosji jest taki demokratyczny kraj, jak z Edyty Górniak międzynarodowa gwiazda.

Avatar
berge (niezalogowany) | 08.05.2007 22:23#3

Dlaczego autor podaje rosyjskie nazwiska w transkrypcji angielskiej? Mamy przecież polską: Ponosow, Gorbaczow (Michaił), Liebiediew, Dergunow.

Avatar
adi (niezalogowany) | 09.05.2007 10:45#4

Artykuł ciekawy, zwłaszcza końcówka :-)
Śmieszy mnie tylko angielska pisownia rosyjskich nazwisk "byłego prezydenta Mikhaila Gorbacheva" ciekawe o kogo autorowi chodzi ;-)

Avatar
Poziomka (niezalogowany) | 09.05.2007 12:02#5

Kto to u licha są: Gorbachev i Lebedev?

Avatar
heymdall (niezalogowany) | 09.05.2007 14:02#6

"Mikhaila Gorbacheva"
drobna uwaga: przyjął się zwyczaj, że to jednak jest Michaił Gorbaczow - i taka pisownia stosowana jest w języku polskim.
Większość nazwisk rosyjskich bez problemu podlega transliteracji (mam nadzieję, że poprawnie sformułowałem ten proces) i bez problemu można zapisać je używając zasad polskiej pisowni.

Avatar
MBWE (niezalogowany) | 09.05.2007 20:13#7

Mam na tym punkcie uraz: otóż transliteracja Mikhail Gorbachev występuje i jest poprawna, ale w języku ANGIELSKIM.

Po polsku będzie i ma być Gorbaczow.

Uuuuu... Redakcja mnie zawiodła dziś.

Avatar
Czips (niezalogowany) | 11.05.2007 19:49#8

Jedyne Rosyjskie imię którego znam Polską wersję to "Natasha".
Co do artykułu to zapewne powstają już na ten temat teorie spiskowe jak wspomniana iż Rosja zrobiła taki proces jako "podkładkę" przed wejściem do WTO oraz pokazaniu swej Potęgi.
Z Teoriami spiskowymi jest tak że nawet najbzdurniejsza ma ZAWSZE chociaż przysłowiowe ZIARNO prawdy.
Marginesem mówiąc to sam jestem jednym ze zwolenników teorii spiskowych.

Avatar
berge (niezalogowany) | 14.05.2007 9:39#9

Co do transliteracji i transkrypcji, to po prostu mamy chyba kiepskie szkoły. Przydałoby się, żeby w epoce internetu, na lekcjach j.polskiego oprócz "uje się nie kreskuje" uczono też jak pisze się nazwy własne pochodzące z alfabetów niełacińskich.

Avatar
Vito (niezalogowany) | 15.05.2007 10:14#10

Ale maja problem. Jakby tak posprawdzali nasze szkoły to dopiero by były afery:) W prawie kazdej szkole uzywaja albo pirackiego windwosa, albo Windowsa z licencja na jednego kompa instaluja na kilkunastu. Pewnie wcale nie jest lepiej i w naszych urzędach:)

Avatar
Pancho (niezalogowany) | 15.05.2007 21:22#11

Gorbachev jest poprawne a nie jakieś Gorbaczow tez mowicie Gejts zamiast Gates

Avatar
Vito (niezalogowany) | 18.05.2007 13:36#12

@Pancho
"Gorbachev jest poprawne a nie jakieś Gorbaczow tez mowicie Gejts zamiast Gates"

Gorbachev to jest zangielszczenie pisowni rosysjskiego nazwiska, a nie poprawnie. Anglicy czy amerykanie sobie zangielszczają, to my sobie możemy spolszczyć i napisac Gorbaczow, a zupełnie poprawnie to bedzie napisanie tego nazwiska po rosyjsku cyrylicą. W Polsce od dawna jest przyjęte, to że rosyjskie imiona i nazwiska się spolszcza w pisowni i dlatego Gorbaczow jest jak najbardziej poprawnie napisane, a nie Gorbachev. Tak samo np rosyjskie imiona Michaił czy Władimir, też w języku polskim piszemy przez "Ł", a nie "L" i jest to zupełnie poprawnie napisane. A co do Gates, to właśnie mówimy Gejts, a piszemy Gates a ty zasugerowałeś, że to nazwisko się czyta identycznie jak jest napisane, ale w tym przypadku czyli nazwiska amerykańskie czy angielskie piszemy we wszystkich językach jednakowo w odróżnieniu od rosyjskich.

Avatar
mpprojects (niezalogowany) | 26.05.2007 12:35#13

Gdyby Windows był open source to nie byłoby takich problemów!

Avatar
pow3r_shell (niezalogowany) | 30.05.2007 10:56#14

@mpprojects opensource to nie oznacza darmowy

Avatar
berge (niezalogowany) | 17.06.2007 21:05#15

@Pancho

Tam gdzie w oryginale użyty jest alfabet inny niż łaciński albo pochodzący od łacińskiego, transliterujemy na łaciński PO POLSKU. Porównanie z Gatesem jest kiepskie, bo Gates oryginalnie pisze się z użyciem alfabetu łacińskiego. Nie bądź dzieckiem internetu i nie łykaj wszystkiego, co tam po hakiersku i krakiersku wyczytasz. Świat i jego nauka jest trochę starszy niż wszystkie internetowe zwyczaje.

Avatar
Student (niezalogowany) | 19.06.2007 10:18#16

Nie zgodzę się z autorem. Dyrektor miał prawo nie wiedzieć, że dostawca dostarczył lewego oprogramowania i to właśnie dostawca w pierwszej kolejności powinien odpowiedzieć za całe zajście.

Podpisuję się też pod wszystkimi zastrzeżeniami co do angielskiej pisowni. W tym tempie to za rok będę czytać na portalu "Jan Noveak" zamiast "Jan Nowak".

Avatar
lkr (niezalogowany) | 24.07.2007 20:32#17

Mikhail Gorbachev - dobre (ROTFL)

Avatar
Robert M. (niezalogowany) | 12.03.2009 15:55#18

Zaraz, zaraz... Przecież tu jest napisane że licencje sfałszował dostawca. To znaczy że szkoła za nie zapłaciła. To o jakich potencjalnych czy rzeczywistych oszczędnościach pisze autor tekstu? Chyba nie bardzo zrozumiał sytuację. Znam sprawę tylko z tego tekstu ale końcowe wnioski wydają się świadczyć o niezrozumieniu historii opisanej na początku.

Dodaj komentarz

Zasady publikowania komentarzy
Autor
Treść