Milioner chwali się, że pojedynczy rack pracujący na rzecz Mega ma do dyspozycji łącze o większej przepustowości, niż cała Nowa Zelandia. Ponadto prawnicy Mega pracują nad zapewnieniem byłym abonentom kont premium Megaupload dostępu do kont premium na Mega bez opłat, za to z dodatkowymi bonusami. Abonamenty dają spore możliwości — od 500 GB przestrzeni i 1TB transferu za 13 dolarów do 4 TB przestrzeni i 8TB transferu za 40 dolarów miesięcznie. Promocja, jak zwykle, zabawna. Właściciele płatnych kont mają do dyspozycji także różne narzędzia pozwalające kontrolować pobieranie plików.
"Death to the Dinosaur!" feat. Kim Dotcom - Mega Launch Song!
Jeśli odejmiemy cały polityczny szum, jaki generuje Dotcom, jego usługa może okazać się całkiem ciekawą alternatywą dla poszukujących bezpiecznego miejsca do przechowywania plików. Przy tworzeniu konta generowana jest para 2048-bitowych kluczy RSA, pliki są szyfrowane przy wysyłaniu na serwery oraz przy pobieraniu, przez co na dyskach serwerów „nie widać”, co użytkownicy przechowują — Dotcomowi nie grozi więc, że na serwerach znajdą się „dowody piractwa”. Z kluczami trzeba oczywiście obchodzić się ostrożnie, aby nie wpadły w niepowołane ręce. Mega nie ma klienta desktopowego synchronizującego pliki, więc trzeba mieć pod ręką przeglądarkę, aby skorzystać z napisanego w HTML5 menedżera plików. Warto do tego mieć pod ręką Chrome, bo obecnie tylko on prawidłowo obsługuje stronę Mega…
Do pojedynczych plików można wygenerować linki umożliwiające pobranie przez znajomych (wygenerowany zostanie także klucz do odszyfrowania danych), a jeśli odbiorca również jest posiadaczem konta na Mega, pliki od razu pojawią się na jego dysku.
Przy okazji na SoundCloud Dotcoma można znaleźć zablokowane przez nowozelandzkie radio reklamy Mega.