Jest to decyzja podyktowana naglącą koniecznością. Kilka dni temu Polacy jako pierwsi zyskali dostęp do nowego Messengera. Ogrom nowych (niekoniecznie przydatnych) funkcji jeszcze bardziej spowolnił działanie najpopularniejszego komunikatora mobilnego, a ponadto – co z początku można było zrzucić na karb fazy beta – ma sporo błędów. Nietrudno wyobrazić sobie, że tak rozbudowane w kierunku Snapchata narzędzie będzie katastrofą dla posiadaczy mniej zaawansowanych urządzeń.
W odpowiedzi Facebook ogłosił dziś premierę Messengera Lite na Androida – analoga Facebooka Lite, który ma być pozbawiony licznych dodatkowych funkcji i skuteczniej zoptymalizowany. W efekcie Messenger Lite ma zajmować nie więcej, niż 10 MB pamięci urządzenia i błyskawicznie się uruchamiać. Dla porównania – moja instalacja bety Messengera zajmuje dziś z danymi 185 MB.
Messenger Lite może okazać się strzałem w dziesiątkę. Nie chodzi tutaj tylko o posiadaczy smartfonów z mniej wydajnymi podzespołami, ale przede wszystkim o ogromny rozrost zwykłego Messengera, który nie każdemu się podoba. Użytkownicy regularnie korzystający ze Snapchata i tak nie zostaną przekonani przez nowe funkcje Messengera dostępne w becie, zaś ich wpływ na szybkość działania aplikacji jest odczuwany.
Aktualnie nowy Messenger Lite dostępny jest oficjalnie w Kenii, Tunezji, Malezji, na Sri Lance i w Wenezueli, ale wkrótce będzie dostępny globalnie. Facebook dla oznaczenia „lekkości” komunikatora, podobnie jak w przypadku Facebooka Lite, zdecydował się na odwrócenie kolorystyki identyfikacji wizualnej – Lite’a poznamy po białym dymku z niebieską błyskawicą.