Ostatnia trasa koncertowa Dawido Podsiadło miała swój finał 28 czerwca. Na wszystkich koncertach trasy widzom rozdawano interaktywne opaski PixMob X11. Pasek opasek był w białym kolorze, z pomarańczowym rzepem i z czarnym grawerem artysty.
Podczas trasy koncertowej prowadzono również ranking miast, w których oddano największy odsetek opasek. Ten odnotowano na koncercie w Chorzowie (7.06) - 97,1 proc. Najmniejszy z kolei odnotowano po ostatnim koncercie w Warszawie (28.06) - 86,1 proc. Do zwrotu opasek ponadto zachęcał ze sceny sam Podsiadło.
Internet podzielony
Prawdziwą burzę po koncercie wywołały ogłoszenia sprzedaży opasek na Vinted. Ogłoszenia zaczynały się od ok. 50 zł, a najdroższe sięgały nawet 500 zł. Szczególnie w serwisie X i na grupach Facebookowych poświęconych artyście internauci zaczęli podkreślać, że niemoralne jest zabieranie wielorazowych opasek z koncertu. Niektórzy podkreślali też, że w regulaminie koncertu zaznaczono, że "przed opuszczeniem Terenu Imprezy Uczestnik powinien zwrócić opaskę Organizatorowi".
Czy TCL 75C7L to nowy lider na rynku telewizorów Mini LED dla graczy i nie tylko?
"Złodziejska praktyka", "peron niektórym odjechał", "za opaski powinni ścigać i banować", "jak można wystawiać opaski, które były do zwrotu?" - piszą fani Podsiadło na grupie na Facebooku Dawid Podsiadło Obrotowy Tour 2026.
Inni internauci z kolei zaznaczali, że nigdy nie spotkali się z praktyką zwracania opasek. "Cała ta akcja ze zwrotem opasek to nieśmieszny żart" - czytać można na portalu X.
Wiadomości do Vinted
Internauci nie poprzestali jednak na dyskusjach internetowych. Niektórzy fani zdecydowali się zgłaszać do Vinted aukcje z opaskami. Inni wysyłali z kolei do sprzedających wiadomości o treści "Dzień dobry. Zgodnie z komunikatami przed koncertem, jak i w trakcie jego trwania, opaska miała zostać zwrócona. W związku z naruszeniem prawa własności, wystąpiliśmy już do odpowiednich organów, zgłaszając przywłaszczenie naszego mienia. Wystąpiliśmy już do operatora Vinted o udostępnienie danych w celu założenia sprawy karnej".
"Jeszcze FBI brakuje, bo ktoś wziął jakąś opaskę za 2 zł z koncertu. Ludzie to mają problemy", "Niech tak nie szaleją, bo jeszcze się dowiemy, że korzystają z Facebooka poniżej 13 roku życia", "Zabawne to jest czytać ten bełkot; raz, że ciężko znoszoną opaskę przez 50 innych ludzi traktować jako pamiątkę, a dwa bawienie się w policjantów, kiedy faktycznie nikogo nie można pociągnąć do odpowiedzialności za zabranie opaski. Pewnie sama firma jest przygotowana na takie straty" - pisali użytkownicy portalu X.
Z zamieszczonych komentarzy na grupach fanowskich wynika jednak, że Vinted usuwał niektóre aukcje głównie, gdy fani zgłaszali sprzedających za "sprzedaż kradzionych przedmiotów".