Liczby mówią, że co trzeci komputer, na którym zainstalowane jest nieoryginalne oprogramowanie, jest narażony na infekcję. W nieoryginalnych programach roi się od trojanów (znaleziono je w 36% analizowanych programów), zagrożeń typu spyware (78%), malware (20%), a 28% z nich powodowało problemy ze stabilnością i wydajnością systemu. Złoczyńcy żerują w ten sposób na nieświadomości użytkowników, którzy skuszeni oszczędnością nie dbają o bezpieczeństwo. Szkodniki zaszyte w crackach potrafią między innymi wykraść dane śledzić użytkowników (nawet nagrywać obraz z kamerki i dźwięk).
Tylko w 45% przypadków źródłem nieoryginalnego oprogramowania jest Internet. Niestety, nie brakuje podróbek na aukcjach internetowych, wciąż żywy jest handel uliczny, jest nawet szansa na kupienie komputera z podrobionym Windowsem w sklepie. Znajomi pożyczający programy też często nie są bez winy.
Dane z Polski mówią, że 49% ankietowanych miało problemy z nieoryginalnym oprogramowaniem, którego 64% pobrali z Internetu. Ciekawie wyglądają statystyki z polskich firm — ponad połowa awarii spowodowana była właśnie przez samowolną instalację nieoryginalnych programów przez pracowników. Do takich czynności przyznaje się 39% posiadaczy służbowych komputerów… ale tylko 4% zarządców IT deklaruje, że takie przypadki widziało.
Firma IDC wyliczyła, że w tym roku do użytkowników dotrą ponad 2 miliardy podrobionych programów, co przyniesie 349 miliardów dolarów strat na świecie. W Polsce stracimy podobno na różne sposoby 6 miliardów i poświęcimy 9 milionów roboczogodzin na usuwanie skutków infekcji. Niestety, żyjemy w czasach, w których nawet w sklepie komputerowym trzeba mieć się na baczności.