r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

My Activity – odtąd wszystko, co wie Google, można sprawdzić w jednym miejscu

Strona główna AktualnościINTERNET

Mimo że problem istnieje od wielu lat, to transparentność korporacji pod kątem danych posiadanych o klientach i użytkownikach zostaje coraz częściej podnoszona w ostatnim czasie, także w Polsce. Zapewne w odpowiedzi na to zainteresowanie Google udostępniło właśnie nowe narzędzie, My Activity, które stanowi scentralizowaną historię wszelkiej aktywności użytkownika we wszystkich usługach tej korporacji.

Oczywiście można do woli podnosić larum o Wielkim Bracie, śmierci prywatności czy obojętności społeczeństwa na to, ile wiedzą o nim korporacje. Wszystko to oczywistości, skupić warto się natomiast na samym zastosowaniu My Activity, które w pewnym sensie jest usługą przełomową i, mimo rzeczonych problemów, stanowi faktyczny krok w stronę transparentności Google i wygody użytkownika.

Dotąd bowiem korporacja oferowała przegląd wszystkich informacji, jakie trafiają do My Activity, z poziomu konkretnych usług. Na przykład historię danych zebranych o lokalizacji mogliśmy przejrzeć w Mapach, zaś przeglądanych filmów na YouTube. Odtąd wszystko znajdziemy w jednym miejscu, w serwisie, który nie tylko pokazuje ile informacje, które o sobie udostępniamy Google, ale może także stanowić wygodny dostęp do historii swoich działań.

r   e   k   l   a   m   a

Paradoksalnie bowiem My Activity może być jako maszyna do cofania się w czasie skuteczniejsza niż przeglądarkowa historia. W dobie korzystania z wielu różnej klasy urządzeń, na których lepiej sprawuje się ta czy inna przeglądarka, zaś mechanizmy synchronizowania danych trudno uznać za niezawodne, otrzymujemy wygodną alternatywę, choć ogranicza się ona „tylko” do usług Google.

Usługa jest już dostępna, nie sposób powiedzieć, aby była szczególnie skomplikowana w obsłudze. Użytkownik otrzymuje po prostu chronologicznie uporządkowaną listę ostatnich aktywności z podziałem na konkretne usługi i czasoznaczkiem dokładnym do minuty. Do woli możemy wołać o pomstę za gromadzenie tego ogromu danych, jednak z dwojga złego lepiej mieć do nich wgląd, niż nie.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.