r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Nieograniczona przestrzeń sRGB popsuje GIMP-a dla fotografów, jednak programiści wiedzą swoje

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Dyskusje nad tym, czy GIMP nadaje się dla zawodowych grafików i fotografów mają niemal tak długą historię, jak to opensource'owe narzędzie. Wśród stawianych programowi zarzutów najczęściej stawia się nędzne zarządzanie kolorami – domyślne 8 bit głębi na kanał w przestrzeni sRGB to nie jest coś, co mogłoby zadowolić profesjonalistę. Deweloperzy GIMP-a obiecują, że nowa wersja 2.10 przyniesie wreszcie zaawansowane możliwości w tej dziedzinie – ale czy jest tak faktycznie? Prowadząca serwis Nine Degrees Below pani Elle Stone, miłośniczka wolnego oprogramowania i fotografii, przedstawia dość niepokojący obraz tego, co obecnie się z GIMP-em dzieje. Wyciągnięte z poprawnych założeń absurdalne wnioski prowadzą deweloperów do wprowadzenia rozwiązań, które stoją kompletnie na bakier z potrzebami fotografów.

W aktualnej wersji rozwojowej GIMP-a wciąż znajdziemy w wielu miejscach na sztywno wprowadzone parametry profilu sRGB. Profesjonalne zarządzanie kolorami, obsługujące 48-bitową głębię barw, wymaga ich usunięcia – i nie powinno być czymś trudnym. Na to się jednak nie zanosi. Rozwijający silnik graficzny GEGL deweloperzy wymyślili otóż nieograniczoną architekturę sRGB, która oznacza konieczność konwertowania wszystkich obrazów przed ich edycją, prowadząc do dość osobliwych problemów.

Obecnie edycja obrazów spoza przestrzeni sRGB zwraca niepoprawne wyniki, związane z błędami w przetwarzaniu profili ICC. Elle Stone zauważa, że zrobienie z tym porządku sprowadzałoby się do trzech rzeczy: zastąpienia zakodowanych na stałe parametrów sRGB dynamicznie generowanymi parametrami, bazującymi na wybranej przez użytkownika przestrzeni barw, dodania do interfejsu użytkownika ustawień pozwalających wybrać, czy operacja ma być przeprowadzana na liniowym czy na ujednoliconym RGB, oraz zmodyfikowania kodu konwersji profili ICC, by nie generował wartości dla kanałów spoza przyjętego gamutu.

r   e   k   l   a   m   a

By to wszystko osiągnąć, pani Stone zrobiła wiele – udokumentowała występowanie kodu, który wymaga poprawek i zgłosiła błędy w kodzie. Wszystko na nic. Deweloperzy GIMP-a mieli lepszy pomysł. Øyvind Kolås, główny programista silnika GEGL, ogłosił, że suwaki na operacjach powinny działać przewidywalnie, by zawsze robić to samo dla kolorymetrycznie tych samych kolorów. Skąd taki pomysł?

Trzy rzeczy w tej kwestii są niewątpliwe. Jest faktem, że sRGB jest powszechnie używaną przestrzenią kolorów RGB. Jest faktem, że w przestrzeni tej można zakodować wszystkie kolory, nawet te, które nie mieszczą się w gamucie. Wykorzystuje się do tego w kanałach wartości ujemne oraz większe od 1,0. Jest też faktem, że operacje suwakami na tych samych kolorach prowadzą do różnych efektów w różnych przestrzeniach RGB. Nie wiadomo jednak dlaczego Øyvind Kolås uznał, że tak być nie powinno – i by tak nie było, uznał, że wszystkie edycje powinny zachodzić w nieograniczonej przestrzeni sRGB.

Ellen Stone zauważa, że dobór przestrzeni barw to kwestia intencji fotografa i doboru sprzętu. Artyści-fotograficy wybierają przestrzenie zgodne ze swoimi potrzebami, na podstawie zdobytego doświadczenia. Tymczasem programiści silnika GEGL chcą za nich rozwiązać problem, który nie jest problemem, a co gorsze, robią to w mało przemyślany sposób. Chcą, by cała używana przestrzeń RGB korzystała z tych samych parametrów co sRGB i miała dobrze zdefiniowane konwersje do CIE Lab, XYZ itp. Sęk w tym, że te dobrze zdefinowane konwersje obcinają kolory spoza zakresu sRGB i wykorzystują dziś w większości wypadków nieodpowiedni punkt bieli.

Co najgorsze, wygląda na to, że autorzy GEGL-a sami się nigdy obróbką kolorowych fotografii zawodowo nie zajmowali. Efekty swoich doświadczeń z nieograniczoną architekturą sRGB Ellen Stone pokazała w dobrze udokumentowanym artykule pt. Using unbounded sRGB as a universal color space for image editing is a really bad idea. Nie trzeba być specjalistą od optyki i fotografii, by na własne oczy zobaczyć, jak fatalne skutki przynoszą te wymuszone, dobrze zdefiniowane konwersje w GIMP-ie 2.9. Jedynym właściwym zastosowaniem dla nieograczonego sRGB może być wyświetlanie obrazów, ale nie ich edycja – nie istnieje bowiem jedna, uniwersalna przestrzeń kolorów, gwarantująca przewidywalność operacji przy jednoczesnej ich poprawności.

Przyszłość GIMP-a jako narzędzia dla fotografów nie jest jeszcze przesądzona. Elle Stone wzywa użytkowników do bliższego zapoznania się z tematem, a następnie zgłaszania błędów do bugzilli tego opensource'owego edytora grafiki. Obeznanych z ICC programistów prosi zaś o współpracę, dołączenie do prac nad GIMP-em, choć lojalnie przy tym ostrzega, że zespół robiący GEGL-a ma niewielkie pojęcie o realiach edycji zdjęć.

Niestety nie jest to odosobniony przypadek w wolnym oprogramowaniu. Niejednokrotnie już programiści, nie przejmując się potrzebami użytkowników, forsowali swoje własne idee. Błahostka, gdy dochodzi do tego w dziedzinach, w których Open Source obfituje w produkty, takich jak środowiska graficzne – jeśli GNOME 3 nie nadaje się do użytku, zawsze można skorzystać z MATE czy KDE. Prawdziwy problem jednak gdy w grę wchodzi jeden z flagowych dla Open Source programów, taki jak GIMP. Jeśli Øyvind Kolås go popsują w imię swoich pomysłów, użytkownicy nie będą mieli zbyt wiele alternatyw, może pozostanie im tylko w pewnym momencie zacisnąć zęby i kupić licencję na Photoshopa.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.