r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

OpenSUSE 13.1: solidny desktopowy Linux ze wsparciem do 2016 roku

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Jeśli macie już dość wydawanych co chwila nowych wersji Ubuntu czy Fedory – i chcielibyście znaleźć linuksowy system, który można by było zainstalować na komputerze na kilka lat, to warto zainteresować się najnowszym wydaniem OpenSUSE, które od wczoraj można pobrać z serwerów projektu, oraz przez sieć BitTorrent. Dzięki inicjatywie Evergreen, wydanie to, oznaczone numerem 13.1, będzie wspierane do listopada 2016 roku.

Osiem miesięcy pracy zajęło deweloperom OpenSUSE przygotowanie tego składającego się z ponad 6 tysięcy pakietów wydania, dostępnego w odmianach dla pięciu różnych architektur sprzętowych, z pięcioma wysoce dopracowanymi środowiskami graficznymi do wyboru i liczbą zmian na tyle dużą, że na dziś jest to najnowocześniejsza z popularnych linuksowych dystrybucji, będąc przy tym jedną z najbardziej stabilnych.

Stabilność OpenSUSE 13.1 dało się zauważyć już w wydaniu Release Candidate, które w przeciwieństwie do wielu wczesnych wydań z linii 12.x zachowywało się bardzo dobrze. To w dużym stopniu zasługa ulepszenia automatycznych narzędzi do testów oraz październikowej imprezy BetaPizza, podczas której 120 hakerów projektu wykryło niemal 600 bugów, które automatycznym narzędziom umknęły. Oczywiście nie oznacza to, że mamy do czynienia jedynie z debianopodobną kompilacją dogłębnie przetestowanego oprogramowania, które choć działa stabilnie, to niczym nie zaskakuje.

Pierwsze, co zauważą instalujący nowe OpenSUSE użytkownicy, to pełna swoboda wyboru dla środowisk graficznych. W czasach gdy praktycznie każda dystrybucja mocno „okopuje się” wokół domyślnego dla siebie pulpitu, jest to rzadkość. Choć domyślnie instalator wskazuje na KDE Plasma Desktop, równie dobrze można zainstalować wersję Plasma Netbook, Xfce, LXDE, Enlightement, oraz oczywiście GNOME. Pulpity te wyglądają na dobrze zintegrowane z systemem, nie są to po prostu pakiety dołożone do dystrybucji na odczepnego – przykładowo wprowadzając wsparcie dla urządzeń z Androidem w KDE pomyślano nie tylko o menedżerze plików Dolphin, ale też odtwarzaczu muzyki Amarok i systemowej powłoce. Warto tu podkreślić, że w nowym OpenSUSE wreszcie doczekaliśmy się ładnie renderowanych fontów bez konieczności wgrywania dodatkowych łatek – to zasługa nowego silnika renderowania we Freetype 2.5.

Wybierając KDE, otrzymujemy pulpit w wersji 4.11 (Long Term Support), przynoszący m.in. przyspieszone lokalne wyszukiwanie, ulepszoną obsługę wielu monitorów i zarządzania plikami, a także pakiet komunikacyjny z funkcją opóźnionego wysyłania poczty i filtrem chroniącym przed spamem i oszustwami. GNOME 3.10 zapewnia z kolei zestaw nowych aplikacji systemowych (Maps, Notes, Music i Photos), ujednolicony pasek systemowy i obsługę mechanizmów geolokalizacji. Niezależnie od wybranego pulpitu mamy do dyspozycji ten sam odświeżony zestaw aplikacji niezależnych od środowiska: Chromium 31, Firefox 24, Thunderbird 24, LibreOffice 4.1, Calligra 2.7.4 (z rozbudowanym wsparciem dla LaTEX-a), Krita 2.7.4 (z wieloma interesującymi nowościami dla ludzi, którzy potrafią rysować). Znacznie szybciej działa narzędzie administracyjne OpenSUSE, czyli YaST. Być może to efekt przepisania go w języku Ruby – oficjalnie powodem ma być ułatwienie niezależnym programistom pracy nad tym najbardziej chyba rozbudowanym „panelem sterowania” wśród linuksowych dystrybucji.

Programiści docenią w nowym OpenSUSE nowy kompilator gcc 4.8, środowiska programistyczne Anjuta (3.10), Qt Creator (2.8.1) i Kdevelop (4.5.1), bibliotekę Qt w wersji już 5.1 (choć oczywiście wciąż aplikacje kompilowane są pod Qt 4.8), nowe wersje frameworka Rails i języka Ruby, środowisko PHP ze zintegrowanym testowym serwerem, a także bibliotekę SDL 2 do gier i multimediów. Do tego dochodzą bazy danych (skonfigurowane są PostgreSQL, MySQL Community Server i MariaDB), oraz serwery WWW (Apache już w wersji 2.4) i mechanizmy wirtualizacji (QEMU i Xen, z zestawem narzędzi libvirt podzielonym na niezależne pakiety, ułatwiajace tworzenie demonów wirtualizacji dopasowane do potrzeb użytkownika).

Pod maską OpenSUSE 13.1 znajdziemy Linuksa 3.11, przynoszącego m.in. obsługę technologii zswap do kompresowania RAM, szybszy podsystem kryptografii, czy sprzętowe dekodowanie wideo H.264 na kartach Nvidii, dynamiczne zarządzanie zużyciem energii na Radeonach i lepsze wsparcie dla Haswelli. System plików Btrfs wciąż nie jest domyślnym, ale uznano go już za stabilny i gotowy do zastosowań produkcyjnych. Pojawił się też nowy system plików dla pamięci flash (F2FS), ciekawy chmurowy system plików s3fs, pozwalający wykorzystywać kontenery chmury Amazon S3 jako część lokalnego systemu plików i wstępne wsparcie dla sieciowego systemu plików NFS w wersji 4.2, przynoszącego nawet o połowę wyższą wydajność.

Na pewno nie jest to jednak dystrybucja idealna, szczególnie dla początkujących użytkowników. Brakuje przede wszystkim łatwego sposobu instalowania aplikacji z poziomu YaST-a. Co prawda rozpoczęły się prace nad odpowiednikiem sklepu z aplikacjami Ubuntu, ale nie wiadomo kiedy zostaną one ukończone. Na razie pozostaje wyszukiwać oprogramowanie przez stronę internetową software.opensuse.org. Irytuje nieco to, że zapora sieciowa domyślnie blokuje większość portów, więc aby uruchomić np. serwer multimediów, trzeba wpierw zmienić jej ustawienia. Na pewno też wiele można by poprawić w instalowaniu niewolnych sterowników – pod tym względem Ubuntu jest wciąż najlepszy. Mimo tych niedogodności – to bardzo dobra dystrybucja, wyraźnie mająca jakąś wizję rozwoju, i chyba dziś najlepsza spośród tych, które wykorzystują format paczek RPM.

Pełna wersja dystrybucji, dostępna jako instalacyjny obraz płyty DVD o rozmiarze 4,7 GB, jak również znacznie mniejsze wersje LiveCD z preinstalowanymi środowiskami KDE i GNOME, pobrać możecie ze strony software.opensuse.org/131/en.

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.