r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Piłka była zbyt okrągła dla Microsoftu, czyli jak Big Data zawiodło w Euro 2016

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Już za chwileczkę, już za momencik… zdarzy się coś, czego chmura Microsoftu, oprogramowana narzędziami analitycznymi Big Data i sztucznej inteligencji, zupełnie nie przewidziała. Dzisiaj o godzinie 15:00 zagrają ze sobą w 1/8 finałów Mistrzostw Europy Szwajcaria i Polska. Po świetnych wynikach microsoftowej technologii wróżebnej w Mistrzostwach Świata 2014 (93% skuteczności typowań), jej mocne rozminięcie się z rzeczywistością na tegorocznym Euro każe nam (zacierając ręce z zadowolenia) każe zapytać – co poszło nie tak?

Przypomnijmy sobie jak miało być. Microsoft sięgnął po dwustopniowy model analiz, w którym wykorzystywano zarówno dane statystyczne (m.in. potencjał i siłę drużyn na podstawie historii meczów, kontuzji, obecności kluczowych zawodników, lokalizacji czy pogody) jak i informacje socjaldemograficzne (zapytania w przeglądarce, treści w social media, sympatie i sentymenty publiczności). W fazie grupowej miało wyjść coś takiego:

Jak widać, oprogramowanie z Redmond było bardzo pewne siebie, jedynie w czterech meczach nie potrafiło wskazać zdecydowanego faworyta. A jak potoczyło się to w rzeczywistości? Jeśli jesteście fanami piłki nożnej, pewnie dobrze wiecie, ale dla porządku przypomnijmy. Wyróżniliśmy mecze, w których sztuczna inteligencja zawiodła.

r   e   k   l   a   m   a

Skuteczność 42%, tj. aż 21 pomyłek w 36 meczach – to lepszy wynik uzyskalibyśmy z rzucania monetą. Oznacza to, że przewidywania co do fazy playoff można już teraz wyrzucić do kosza. Czyżby to nie Niemcy miały zostać Mistrzem Europy? Przypomnijmy, że według prognoz Microsoftu, w finale Niemcy miały zmierzyć się z Hiszpanią, a o trzecie miejsce zagrać Francja z Anglią. Piłka tym razem okazała się najwyraźniej zbyt realna i okrągła, jak na możliwości działającej na dyskretnych algorytmach sztucznej inteligencji. Najlepiej było widać to po nieoczekiwanym remisie Węgier z Portugalią czy zwycięstwie Irlandii Północnej nad Ukrainą (przypomnijmy, „czarnym koniem” tego Euro) – dla tych meczów oprogramowanie Microsoftu z 90-procentowym prawdopodobieństwem obstawiało zwycięstwo faworyta.

Czy to znaczy, że Big Data w sporcie żadnej wartości? Wręcz przeciwnie. Odnalazło spore zastosowanie w zawodowych ligach – i już przynosi zaskakująco dobre wyniki w kluczowej dla sukcesu sportowego dziedzinie – minimalizowaniu kontuzji. Nie ma tu po prostu karmienia maszyn wpisami z mediów społecznościowych, informacje o aktywności fizycznej zbierane są przez biosensory, a na tej podstawie powstają numeryczne modele sportowców, ich stylu gry, wraz z analizą skłonności do kontuzji.

W 2013 roku drużyna NBA Toronto Raptors sięgnęła po rozwiązanie o nazwie OptimEye australijskiej firmy Catapult. Zorientowane na ludzką biomechanikę akcelerometry, żyrometry, termometry i pulsometry, wbudowane w niewielki gadżet, pozwoliły zebrać wszystkie możliwe informacje o zachowaniu graczy. Po obrobieniu tych danych przez Big Data, trener uzyskał w ten sposób pełen wgląd w indywidualne style gry zawodników – mógł widzieć, że ktoś np. woli wybijać się z lewej nogi, bo w prawej doskwiera stara kontuzja.

Nagle pojawiło się więc mnóstwo takich drobiazgów, niewidzialnych dla nieuzbrojonego oka – i z ich wykorzystaniem, po przeprojektowaniu planów treningowych i fizjoterapii, zmieniło się bardzo wiele. Toronto Raptors są obecnie najmniej trapionym kontuzjami zespołem NBA. To oczywiście kosztuje, sam system OptimEye wart jest podobno 100 tys. dolarów (a do tego dochodzą koszty obróbki i analizy zebranych danych), ale z drugiej strony, koszty wyłączenia zawodników z gry w wyniku kontuzji są o rzędy wielkości wyższe.

To naszym zdaniem jest wytłumaczeniem miernych wyników sztucznej inteligencji Microsoftu. To nie tak, że oprogramowanie zawiodło. Po prostu nakarmiono je nieistotnymi bzdurami. Zapytania w Bingu? „Share’owanie lajków” w sieciach społecznościowych? Naprawdę Microsofcie? W poprzednim podejściu do Mistrzostw Świata AI po prostu takich bzdur nie dostało.

Tymczasem ludzcy eksperci w meczu naszej reprezentacji ze Szwajcarią obstawiają remis i rzuty karne. Zobaczymy. Piłka wciąż jest okrągła, wierzymy, że jej krzywizna będzie dziś bardziej jednak sprzyjała naszym.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.