O zegarku Apple'a znów się zrobiło głośno za sprawą niezależnych informacji podanych przez New York Times i Wall Street Journal. Apple podobno eksperymentuje z konstrukcjami na nadgarstek, zrobionymi z materiału zwanego dosłownie szkłem wierzbowym (Willow Glass), za którego opracowaniem stoi firma Corning, odpowiedzialna również między innymi za Gorilla Glass. Corning pracował nad giętkim szkłem 10 lat i oto w zeszłym roku zostało uznane za gotowe do produkcji. W przeciwieństwie do Gorilla Glass, Willow Glass jest materiałem elastycznym, lekkim i można płytkę owinąć wokół urządzenia — na przykład pokryć nim elastyczny ekran OLED — lub nadgarstka. Zegarek Apple'a ma podobno działać pod kontrolą systemu iOS, ale jak zwykle wiemy na jego temat bardzo mało. A pytania nasuwają się same: jak będzie wyglądał, czy będzie miał Siri, czy będzie można go podłączyć do iPhone'a, czy będzie w stanie zastąpić iPhone'a, czy będzie można nagrać na niego piosenki z iTunes i słuchać przez słuchawki Bluetooth, czy będzie miał NFC, GPS, projektor… i tak dalej. Nie wiadomo też, jakimi funkcjami, których nie ma choćby SmartWatch z Androidem firmy Sony (na obrazku z prawej, poniżej Pebble), Apple będzie chciał skusić klientów.
Być może odpowiedź na niektóre pytania znajdziemy w donosach z grudnia ubiegłego roku. Wtedy świat obiegła wieść, że Apple współpracuje z Intelem nad konstrukcją „inteligentnego” zegarka z 1,5-calowym ekranem OLED firmy RiTdisplay (własność RITEK) i modułem Bluetooth, gdyż takie właśnie komponenty trafiały do fabryk, gdzie składane są gadżety z jabłkiem. Podobno prowadzone są rozmowy z Foxconnem na temat produkcji zupełnie nowej linii urządzeń i mamy je zobaczyć jeszcze w pierwszym kwartale tego roku. Po ostatnich „nowościach” Apple'a jednak nie oczekuję od tej firmy niczego szczególnego.