r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Porządek i zamęt w biurowych aplikacjach Google: Dysk to już nie Dokumenty

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Dawno dawno temu, Dokumenty Google nazywały się po prostu Dokumentami Google – pakietem trzech narzędzi, pozwalających na edycję tekstu, obliczenia w arkuszach kalkulacyjnych i tworzenie prezentacji. Kilka lat później zadebiutowała usługa Dysk Google, która zawarła w sobie Dokumenty Google. Kilka dni temu w sklepie Google Play dla Androida (oraz AppStore dla iOS-a) pojawiła się zaś aplikacja Dokumenty Google, która nie jest Dyskiem Google, co więcej służy tylko edycji tekstu. By było jeszcze weselej, nowy Dysk Google nie pozwala już na edycję dokumentów, do czego jeszcze do niedawna służył. Jak widać, Google próbuje ogarnąć się w bałaganie swoich aplikacji, ale czy skutecznie?

W nowych Dokumentach Google zaskoczeń nie ma. Możemy tworzyć nowe dokumenty tekstowe lub otwierać i edytować istniejące (bez względu na urządzenie, na jakim powstały), redagując je wraz ze współpracownikami w czasie rzeczywistymi, komentować je, pracować w trybie offline i korzystać z mechanizmu automatycznych kopii zapasowych. Dokumenty przechowywane są oczywiście na Dysku Google, ale jednym dotknięciem można stworzyć ich lokalną kopię.

W parze z Dokumentami pojawiły się Arkusze Google, które zapewniają te same mechanizmy pracy grupowej, tyle że oczywiście względem arkuszy kalkulacyjnych, pozwalając m.in. formatować komórki, wprowadzać i sortować dane czy wykonywać różne operacje na arkuszach.

r   e   k   l   a   m   a

Co zastanawiające, zarówno Dokumenty jak i Arkusze rezygnują ze znanej z Dysku Google prezentacji plików w tradycyjnym, folderowym układzie: dokumenty wyświetlane są chronologicznie. W znalezieniu tego, co potrzebujemy może pomóc wbudowana wyszukiwarka, ale co zrobić, jeśli nie pamiętamy, jak plik się nazywał? Pozostaje wówczas przełączyć się do Dysku Google, który do niedawna zachowywał się jak swój webowy odpowiednik, służący głównie do otwierania dokumentów utworzonych w aplikacjach biurowych Google'a.

Zachowywał – ale już nie zachowuje. Google dostarczyło aktualizację aplikacji Dysku, której najważniejszą nowością jest usunięcie możliwości edycyjnych dla dokumentów utworzonych w Dysku/Dokumentach. Dysk służy już tylko do zarządzania plikami, przenosząc otwieranie dokumentów na aplikacje z nim współpracujące.

Czyżby Google było ogarnięte obsesją nieustannych przeróbek swoich usług i aplikacji, które nawet jeśli działają już dobrze, i tak muszą być co pewien czas przerabiane, w imię samych przeróbek? Te dezorientujące wielu użytkowników zmiany mogą mieć swoje racjonalne uzasadnienie. Po pierwsze, pozwalają na separację kodu poszczególnych aplikacji, ułatwiając zarządzanie nimi: Dysk jest teraz narzędziem do zarządzania plikami, Dokumenty służą do edycji tekstu, zaś Arkusze do pracy z arkuszami kalkulacyjnymi. Rozłączenie aplikacji pozwoli na ich niezależny od siebie rozwój, bez konieczności oglądania się na cykle wydawnicze innego projektu.

Po drugie, taka decyzja może mieć coś wspólnego z wydaniem na iPada i Androida mobilnej wersji Microsoft Office. Konia z rzędem temu, kto z nazwy aplikacji „Dysk Google” byłby w stanie wywnioskować, że jest to coś, co może posłużyć do edycji dokumentów. Dokumenty Google i Arkusz Google w mobilnych sklepach z aplikacjami są znacznie bardziej wymowne, pokazując potencjalnym użytkownikom, że i Mountain View ma coś tu ciekawego do zaoferowania.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.