r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Pospekulujmy: Samsung kupuje AMD – i co dalej?

Strona główna AktualnościBIZNES

Branża IT jest łasa na plotki – i nic w tym dziwnego, skomplikowane strategie biznesowe wielkich korporacji zależą nie tylko od suchych liczb w raportach analityków, ale i osobowości menedżerów czy upodobań inżynierów. Od wczoraj z namiętnością dyskutuje się o plotce, jaką podrzuciły koreańskie serwisy, jakoby Samsung kupić miał nękane finansowymi problemami AMD. Entuzjaści „czerwonych” się cieszą, wierząc, że zastrzyk pieniędzy z Dalekiego Wschodu pozwoli im skuteczniej rywalizować z konstrukcjami Intela. Ale czy aby na pewno to jest możliwe? Takie przejęcie może przynieść konsekwencje, o których nikt raczej nie myśli.

Pomimo interesujących produktów, firma z Sunnyvale radzi sobie na rynku słabo – i giełda dobrze o tym wie. Pięć lat temu na NASDAQ za akcję AMD chciano 9,40 USD. Kto wtedy kupił udziały, i nie sprzedał ich w marcu 2012 roku, kiedy wartość trzymała się na poziomie 8 USD, teraz może tylko żałować. Dziś wartość akcji czerwonej drużyny wynosi 2,65 USD. Analitycy za przyczynę tej sytuacji wskazują przede wszystkim premierę w 2011 roku rdzeni Bulldozer, które tak bardzo nie spełniły pokładanych w nich nadziei, jak to tylko było możliwe. Od tego czasu AMD robi co może, by ulepszać swoje procesory zarówno stopniowymi ulepszeniami tych swoich problematycznych rdzeni, jak i rewolucyjnymi pomysłami, takimi jak heterogeniczna architektura obliczeniowa – ale póki co nie przekłada się to na znaczący wzrost sprzedaży.

Kupmy sobie Radeona. W całości

Do czego Samsungowi takie AMD może posłużyć? Odpowiedź na to pytanie jest znacznie mniej oczywista, niż sytuacja na giełdzie. Klejnoty koronne czerwonych to oczywiście Radeony. Rozpoznawalność na rynku tej marki jest bardzo wysoka, szczególnie wśród graczy. Już dziś ich rdzenie GCN można wykorzystać w układach mobilnych, słyszeliśmy plotki, że taką współpracą zainteresowany był chiński MediaTek. Wykorzystanie Radeonów w układach Exynos dałoby koreańskiej firmie silną kartę przeciwko Qualcommowi, który w swoich Snapdragonach wykorzystuje bardzo dobre GPU Adreno.

r   e   k   l   a   m   a

AMD ma też pewne doświadczenie w pracy z procesorami ARM – kluczowymi dla biznesu Samsunga, szczególnie w zakresie procesorów serwerowych. Teraz, gdy dostawcy chmur obliczeniowych z coraz większym zainteresowaniem patrzą na elastyczne i energooszczędne rozwiązania na bazie ARM-ów, zbudowane w tej architekturze Opterony od Samsunga mogłyby być bardzo atrakcyjnym produktem, tym bardziej, że Samsung ma gdzie te swoje czipy produkować, jest jednym z wiodących producentów układów półprzewodnikowych na świecie.

Dziś jednak nie widać, by Samsung był zainteresowany tym, co wydaje się najważniejsze dla entuzjastów PC, czyli właśnie komputerami osobistymi z procesorami w architekturze x86. Doszło wręcz do tego, że koreańska firma wycofała się ze sprzedaży swoich laptopów na europejskim rynku. Istotne tu jest to, że AMD też wcale nie jest już aż tak bardzo zainteresowane x86. Trudne ostatnie lata sprawiły, że firma z Sunnyvale przyznała się do tego, że nie jest w stanie rywalizować z Intelem w segmencie najwydajniejszych procesorów desktopowych i serwerowych. Jednocześnie zaczęła umacniać swoją ofertę w segmentach profesjonalnych kart graficznych, rozwiązań wbudowanych, oraz procesorów desktopowych i laptopowych z niskiej i średniej półki. Architektura x86, kluczowa dla Intela, stała się dla AMD po prostu jednym z wielu obszarów zainteresowania.

Entuzjaści koreańskich pieniędzy, które mogłyby tak bardzo pomóc AMD, zwykle nie wiedzą jednak pewnej istotnej w tym wszystkim rzeczy. AMD nie produkuje procesorów zgodnych z ze zbiorem instrukcji x86 ot tak sobie. Czerwoni to jedna z dwóch firm (drugą jest VIA Technologies), które od Intela otrzymały licencję na tzw. IA32 i mogą legalnie w swoich produktach stosować opatentowaną przez Intela listę rozkazów. Historia sporu o prawo do budowania czipów x86 sięga lat osiemdziesiątych, kiedy to AMD wydało Am386, swoją własną wersję procesora 80386, znacznie przy tym lepszą od oryginału – wtedy to Intel robił wszystko co mógł, by nie mieć żadnych konkurentów. Lata sporów sądowych zakończyła dopiero decyzja amerykańskiego Sądu Najwyższego z 1994 roku, którzy przyznał AMD permanentną, niewyłączną i wolną od opłat licencję na własność intelektualną Intela zawartą w Am386.

Kosztowne zmagania przed sądami kolejnych instancji nie rozwiązały jednak wszystkich spraw, włącznie z pozwem antymonopolowym, jaki AMD złożyło przeciwko Intelowi w 1991 roku. Rozwiązał tę sprawę dopiero wyrok w 1995, który nie uszczęśliwił żadnej ze stron. AMD otrzymało stałą licencję na mikrokod stosowany w czipach 386 i 486, ale musiało się zaraz zgodzić na niekorzystanie z innych rozwiązań Intela. Intel musiał zaś się zgodzić na dzielenie rynku x86 z firmą, która raz za razem okazywała się tworzyć lepsze, bardziej innowacyjne rozwiązania, mimo że była spętana mnóstwem ograniczeń patentowych i rynkowych.

Trzęsienie ziemi w branży PC – i nie tylko PC

Tak było do 2009 roku, kiedy obie firmy zawarły ugodę, kończącą kolejne postępowanie antymonopolowe. Czerwoni uzyskali w jego wyniku prawo do swobodnego korzystania z fabryk innych producentów układów półprzewodnikowych i prawo do pozbycia się swoich własnych fabryk. Z tego co wiadomo (oczywiście szczegóły porozumienia są ścisłą tajemnicą obu firm), jedna kwestia nie uległa jednak zmianie. Posiadane przez AMD licencje na x86 są ważne tylko dla samodzielnie działającego AMD. Tracą automatycznie ważność w wypadku przejęcia AMD przez inną firmę.

Oznaczałoby to, że działający pod parasolem Samsunga czerwoni po prostu nie mogliby dalej produkować czipów x86, w tym nawet czipów wykorzystywanych w konsolach Sony i Microsoftu. Intel stałby się jedynym istotnym producentem czipów w tej architekturze. I co w tym wszystkim najgorsze, Koreańczycy niespecjalnie by się tym przejęli. Przepaść dzieląca rdzenie AMD od rdzeni Intela pod względem wydajności i energooszczędności jest dziś znacznie większa niż w latach dziewięćdziesiątych czy zerowych, i tylko się powiększa. Samsung mógłby więc licencje x86 spisać na straty bez żalu – bo rynku nimi raczej zawojować się nie da. Wartość AMD to dziś Radeony, oraz wspomniana heterogeniczna architektura obliczeniowa, która bez rdzeni x86 może świetnie się obejść, jest też zgodna z rdzeniami ARM czy MIPS.

To wszystko to tylko nasze spekulacje, żadnych oficjalnych oświadczeń od zainteresowanych firm. Jeśli jednak koreańskie plotki się potwierdzą – spodziewajcie się ogromnych zmian.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.