Przejęcie Oculusa przez Facebooka dało sygnał, że nie mamy już do czynienia ze stanowiącym ciekawostkę rozwiązaniem grupki pasjonatów, wspieranych przez fanów, lecz czymś, co może faktycznie zmienić życie, nie tylko graczy. Mądre głowy Atlantic Productions, dla których Attenborough przygotowuje specjalny zapis swej wyprawy na Borneo, porównują wykorzystanie materiału zarejestrowanego przez wiele kamer jednocześnie, by dać widzowi zaopatrzonemu w gogle VR złudzenie uczestniczenia w wydarzeniach, do początków kinematografii. Otwierają się nowe wrota możliwości.
Producenci filmu szacują sprzedaż Rifta i podobnych rozwiązań (że przypomnę tylko o Project Morpheus Sony) na miliony egzemplarzy, już teraz węsząc naprawdę niezłe źródło dochodu w przyszłości. Nic dziwnego, że chcą być postrzegani jako pionierzy, choć tak naprawdę są w tyle za projektem Zero Point, nastawionym jednak typowo komercyjnie, nie zaś po części edukacyjnie. Zamiast ukazywać dzikość natury w odległych zakątkach globu, tutaj filmowcy stawiają na krótkie widokówki 3D dla relaksu.
Prototypy Oculusa trafiają do coraz szerszego grona zainteresowanych nowinkami technologicznymi, a ulepszone wydanie zestawu jedynie zaskarbi mu pewnie nowych miłośników. Chociaż pierwsze obrazy raczej jakością porażać nie będą (Conquest of the Skies kręcone jest z wykorzystaniem systemu złożonego z 8 kamer, co przy takich 36 kuli Panono wypada dosyć skromnie), kiedyś jednak przyjdzie czas, gdy damy się pochłonąć nie-rzeczywistości do reszty. Przyglądając się tańcom godowym... emotek?