r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Projekt Ara daleki od założeń, Google z pełną kontrolą nad modułami

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Jednym z najbardziej emocjonujących elementów podczas tegorocznej konferencji Google I/O była zapowiedź modularnego smartfonu Ara. O pracach nad nim wiemy od lat, podobnie jak o samej koncepcji modułów. Wiadomo już także, że urządzenie dostępne będzie już w przyszłym roku. Pojawiły się jednak nowe informacje, które obrazują, jak daleko od pierwotnych założeń odeszło Google w trakcie realizacji odważnego pomysłu.

Kilkugodzinną rozmowę z zespołem odpowiedzialnym za Projekt Ara przeprowadził Dieter Bohn z The Verge. Uzyskał on wiele nowych informacji na temat pierwszego smartfonu, który od początku do końca zostanie stworzony wyłącznie przez Google. W miarę zapoznawania się z kolejnymi faktami i konstrukcyjnymi detalami, nietrudno odnieść wrażenie, że Ara z modularnej rewolucji przerodziła się w wypadkową kompromisów i napotykanych przez lata prac nad urządzeniem trudności.

Wiadomym jest, że smartfon zostanie wyposażony w sześć slotów na moduły. Z tym, że niektóre z nich będą mogły zajmować podwójne miejsce. Wczoraj Mateusz pisał o powodach, przez które Google zdecydowało się na zachowanie niewymienności kluczowych podzespołów: CPU czy RAM-u. Korporacja argumentuje to zwyczajami samych użytkowników, jednak dziś okazuje się, że wiąże się to też z oszczędnością zarówno środków, pracy, jak i miejsca na sloty. Można odnieść wrażenie, że projektanci chcą trudności konstrukcyjne uzasadnić wolą społeczności.

r   e   k   l   a   m   a

W stosunku do pierwotnych założeń zmienił się także sposób mocowania modułów w ramie Ary. Miało się to odbywać za pomocą magnesów, jednak finalnie Google zdecydowało się na piny. To zaś pozwoliło na stworzenie androidowego oprogramowania do zarządzania i obsługi dołączanych części. Google twierdzi, że zaletą takiego stanu rzeczy będzie na przykład możliwość ustawienia hasła na poziomie oprogramowania, które sprzętowo zablokuje moduł w ramce.

Faktyczna motywacja jest jednak inna: dzięki oprogramowaniu do obsługi modułów Google chce zachować całkowitą kontrolę nad tym kto i jakie części do Ary będzie produkował. Rozmówcy Bohna otwarcie przyznają, że moduły będą musiały przejść akceptację Google, a z początku będą powstawały zapewne wyłącznie w ramach partnerstwa z korporacją. Po tym, jak moduł otrzyma atest Google, będzie on najpewniej podpisany i dopiero wówczas oprogramowanie pozwoli na jego wykorzystanie. Jeżeli zatem ktoś sądził, że Ara będzie otwartym projektem, który pozwoli tworzyć moduły każdemu, to… cóż, nie będzie.

Trzeba przyznać jednak, że Google sporo robi, aby modułów opracowanych przez partnerów było sporo. Przedstawiciele korporacji twierdzą, że Ara cieszy się dużym zainteresowaniem branży modowej, możemy się zatem spodziewać licznych modułów upiększających urządzenie. Wspomniano na przykład o części wykonanej… z betonu. Być może najlepsze wieści dotyczą jednak nie samego smartfonu, a przyszłości projektu Ara w ogóle.

Wiadomo bowiem, że na samym smartfonie się nie skończy, a Ara ma być raczej nazwą całego ekosystemu, niż tego konkretnego urządzenia. Google planuje nawet współpracę z partnerami, którzy będą produkowali kolejne „ramki” smartfonów, tabletów i innych urządzeń ze slotami w różnej liczbie. Moduły mają bowiem być docelowo kompatybilne z różnymi urządzeniami – gdy zatem użytkownik zakupi kosztowny moduł z wysokiej jakości obiektywem, będzie mógł go w przyszłości swobodnie podłączać do jednego z kilku urządzeń Ara. Czy to wystarczy, aby zatrzeć inne kompromisy? Dowiemy się w przyszłym roku.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.