Pierwszą grę dostał na Gwiazdkę w wieku 12 lat, był to Cosmic Avenger na Colecovision, które otrzymał... rok później. Od tamtego czasu postanowił zgromadzić wszystkie możliwe produkcje, jak również oczywiście urządzenia niezbędne do ich uruchomienia. Mając 43 lata może pochwalić się kolekcją wartą nawet 800 tysięcy dolarów. Thomasson zdradza jednak, że dwukrotnie w międzyczasie wyzbył się wszystkiego. Raz, aby w 1989 roku uzbierać na konsolę SEGA Genesis, a w 1998 na własny ślub. Od tamtego czasu nabywał na nowo średnio 2 gry dziennie, rocznie nie wychodząc jednak ponad wspólnie ustalony budżet 3 tysięcy dolarów na ten cel. Michael mało ma obecnie czasu na trzymanie padów czy innych joysticków w dłoniach. Projektuje gry zawodowo, a także naucza tego i historii świata elektronicznej rozrywki, jak też animacji 2D, na lokalnym uniwersytecie. Pisuje do magazynów branżowych czy książek, a na co dzień wolny czas wypełniają mu obowiązki domowe, głównie zabawa z córeczką Anną, która ma 5 lat.
Poprzedni rekord, czyli 8,616 pozycji Richarda Lecce z 2010 roku, choć dużo mniejszy, mimo wszystko też powinien zrobić wrażenie na rodzimych kolekcjonerach. Znam kilka osób, które w naszych realiach dzielnie starały się zbudować własną jaskinię gier, ale niestety sytuacja ekonomiczna zmusiła ich do pozbycia się gromadzonych przez lata skarbów, nierzadko po cenach zwykłych zabawek dla dzieci. Nigdy jak Michael nie próbowały potem już ponownie, pochłonięte zmaganiami z realiami życia codziennego.