r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Szef Cyanogena: czwarta fala „taniości” zmyje z rynku największych dziś producentów smartfonów

Strona główna AktualnościBIZNES

Gwiazdą kończącego się już Mobile World Congress w Barcelonie jest najnowszy flagowiec Samsunga, Galaxy S6, najszybszy obecnie (przynajmniej w benchmarkach) smartfon na świecie. Dysponując własnym procesem produkcji półprzewodników 14 nm, uporządkowaną linią produktów i niemal całkowitą samodzielnością w kwestiach podzespołów, Samsung wydaje się nie do pokonania. A jednak człowiek, który stoi za najpopularniejszym alternatywnym ROM-em Androida twierdzi, że to wszystko może się niebawem skończyć: branżę mobilną czeka rzeźnia, a firmy takie jak Samsung nie wyjdą z niej bez szwanku.

Business Insider opublikował bardzo interesujący wywiad z Kirkiem McMasterem, dyrektorem zarządzającym Cyanogena, firmy opracowującej wolny fork Androida – Cyanogenmod. Ich odmieniony Android, znacząco ulepszony względem tego co oferuje Google (nie mówiąc już o odmianach Androida opracowywanych przez poszczególnych producentów słuchawek z tym systemem), ma w tym roku szansę zdobyć znacznie większą popularność niż do tej pory. Wychodząc ze swojej kolebki hakerów i hobbystów związanych z forum XDA Developers, staje się licencjonowanym oprogramowaniem, dostarczanym przez Qualcomma wszystkim tym, którzy chcą w swoich urządzeniach korzystać z procesorów Snapdragon, jako tzw. kompletne rozwiązanie „pod klucz”. W ten sposób nawet niewielcy producenci z krajów Trzeciego Świata będą w stanie zaoferować niedrogi, a zarazem wydajny sprzęt, mogący śmiało konkurować z produktami obecnych liderów rynku.

Zdaniem McMastera, rynek mobilny znajduje się dziś bowiem w bardzo trudnej dla największych producentów fazie. Rozegrali oni kolejne trzy fale innowacji na swoją korzyść, ale czwartej fali wygrać nie mogą. Pierwszą falą było przejście od zwykłych telefonów do smartfonów (tu pierwsze było Apple), drugą stworzenie sklepów z aplikacjami (tu też Apple początkowo rozdało karty), trzecią przejście do dużych ekranów (tu wygrał Samsung, wraz z innymi producentami sprzętu z Androidem, ale Apple nadrobiło straty). Czwarta fala jest jednak czymś, czego ani Apple, ani Samsung nie chciałyby widzieć. To kompletna komodyzacja rynku, czyli proces, w którym towary luksusowe i elitarne, takie jak współczesne flagowce, stają się dostępnymi powszechnie pospolitymi urządzeniami, przestając być oznaką wyróżnienia i prestiżu. Już dziś każdy może kupić smartfona z pięciocalowym ekranem w cenie poniżej 140 dolarów, zauważa McMaster – podczas gdy wiodący producenci oferują swoje najlepsze urządzenia za 600-700 dolarów. A co się stanie za 3-4 lata, gdy napłynie czwarta fala? Szef Cyanogena prorokuje, że firmy takie jak Samsung mogą podzielić los Nokii, niegdysiejszego lidera rynku telefonii komórkowej, z którego dziś zostały tylko resztki.

r   e   k   l   a   m   a

Czwarta fala możliwa ma być właśnie dzięki tym kompletnym rozwiązaniom „pod klucz”. Wspólnymi siłami Qualcomm i Cyanogen zaoferują pakiet, który pozwoli producentom sprzętu na budowanie bardzo tanich słuchawek o fenomenalnej wydajności. Może nie będą one tak szybkie jak najnowsze Galaxy czy iPhony, ale dzięki optymalizacjom linuksowego kernela zwykłemu klientowi wydadzą się równie szybkie. Co więcej, dzięki nowym możliwościom biznesowym, jakie przynosi radykalne otwarcie Androida przez Cyanogena, mogą one być dla klientów znacznie ciekawsze.

Ta kwestia jest jeszcze bardziej znacząca, niż to, kto zostanie największym producentem. McMaster zauważa, że dzisiaj Android i iOS są jedynie powłokami dla usług Google'a i Apple'a. Wszyscy inni zmuszeni są działać na warunkach oferowanych przez te firmy. Gdy jednak robione „pod klucz” rozwiązania zaczną pojawiać się na rynku, Facebook czy Amazon nie będą musiały od podstaw budować swojego smartfonu. Otrzymają wszystko co trzeba, by stworzyć własne rozwiązania, w pełni zintegrowane z ich usługami, na ich warunkach – a przy tym kompatybilne z największą, najszybciej rosnącą platformą komputerową w historii ludzkości, z której dziś korzysta 1,5 mld ludzi, a już za pięć lat może korzystać 5 miliardów.

Wyzwolenie Androida z przymusu korzystania usług Google jest szczególnie ciekawe w kontekście popularyzacji cyfrowych asystentów. Dzisiaj, gdy ktoś użyje Google Now, by odtworzyć piosenkę X, jego telefon z Androidem użyje wyszukiwarki Google by wyszukać piosenki, a następnie zaoferować ją w usłudze Google Play Music. To samo tyczy się usług w iPhonie czy Windows Phone. A co, jeśli ktoś korzysta z muzyki tylko poprzez Spotify? Cyanogen może zaoferować temu popularnemu serwisowi muzycznemu integrację na poziomie rdzenia systemu operacyjnego, niedostępną nigdzie indziej.

Póki co wyniki z rynków wschodzących potwierdzają te przewidywania. O tym, że Xiaomi stało się wiodącym producentem w Chinach wiedzą już chyba wszyscy. Mało kto jednak wie, że w zeszłym roku w Indiach lokalny producent Micromax pokonał Samsunga na rynku zwykłych telefonów komórkowych. To samo dzieje się na rynkach Ameryki Łacińskiej czy w Filipinach, gdzie miejscowi producenci, tacy jak Cherry Mobile czy Blu pokazują urządzenia lepiej dostosowane do ich rynków, korzystając ze swojej znajomości lokalnych warunków i potrzeb ludności.

Na tym tle sytuacja Samsunga rzeczywiście wydaje się nieciekawa. O ile Apple jest w stanie skutecznie zamknąć swoich użytkownikach w złotej klatce aplikacji i usług oferowanych na iUrządzeniach – i nigdzie indziej, to wciąż skazany na Androida Samsung jest w sytuacji nie lepszej, niż producenci PC z Windows. Lojalność klientów jest tu niewielka, to, że ktoś dwa lata temu kupił Galaxy wcale nie oznacza, że musi kupić Galaxy w tym roku, równie dobrze przecież może kupić flagowca HTC, Xiaomi, Motoroli, Huawei, LG czy wielu innych producentów, zachowując wszystkie swoje ulubione aplikacje i gry, kupione przez Google Play. Rozwijany jako alternatywa dla Androida Tizen wciąż zaś jest zbyt mało dopracowany, by mógł znaleźć swoje miejsce na wiodących modelach koreańskiego producenta. Nawet jeśli zaś udałoby się go dopracować, to raczej mało prawdopodobne jest, by przywiązani już mocno do Androida użytkownicy zdecydowaliby się po niego sięgnąć.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.