
Podstawową cechą otwartego oprogramowania jest swoboda w jego
dystrybucji i otwarty kod. Wiele firm stara się pogodzić te
założenia, wraz z chęcią zarobku. Główna różnica pomiędzy
oprogramowaniem udostępnianym bezpłatnie, a sprzedawanym to
drukowana instrukcja, tłoczone płyty, profesjonalne wsparcie
techniczne oraz gwarancja wydania poprawek na ewentualne błędy.
Według The 451 Group,
takie działanie się nie sprawdza.
Przeanalizowała ona strategie biznesowe 114 dostawców aplikacji
Open Source. Wśród nich znalazły się firmy, takie jak Red Hat, czy
Alfresco, a także IBM i Oracle, na przykładzie modeli biznesowych,
wykorzystywanych strategicznie. Z opracowanego przez grupę raportu
wynika, że większość dostawców tego typu programów, korzysta z
jednego z rodzajów licencji komercyjnych. Prócz tego, pomimo, że
podejmowane decyzje, często powodują wzrost kosztów już na etapie
tworzenia, dzięki temu spółki te są w stanie zarabiać więcej wraz z
upływem czasu.
Istnieje osiemdziesiąt modeli biznesowych. Działanie większości
polega na świadczeniu płatnego wsparcia technicznego, czy sprzedaży
licencji. Dochody z pierwszego z nich czerpie 70% badanych
korporacji, z czego dla 8%, stanowi ono podstawowe źródło dochodów.
Głos w sprawie zabrał także Aaron Fulkerson - CEO specjalizującej w
oprogramowaniu wiki - spółki Mindtouch. Wcześniej jego firma
zajmowała się wsparciem technicznym, dzisiaj sprzedaje
oprogramowanie. Z czasem zdał on sobie bowiem sprawę, że Open
Source jest dobrym sposobem, aby zarabiać.
Oprogramowanie Open Source jest niewątpliwie sporą szansą dla
małych, przy tym ambitnych w dążeniu do celu, firm. Pełna treść
raportu liczy 71-stron i kosztuje ok. 4 tys. USD.