r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Twórca MariiDB chce pokonać Oracle'a – pomoże mu w tym Google?

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Coraz więcej linuksowych dystrybucji odwraca się od MySQL-a, wybierając w zamian stworzoną przez Monty Wideniusa bazę MariaDB. Powody są nie tylko licencyjne – zarówno sposób w jaki Oracle traktuje niezależnych deweloperów, jak i kierunek rozwoju całego projektu, stały się dla społeczności nie do zniesienia. Najwyraźniej jednak nie tylko opensource'owa społeczność ma dość polityki Oracle'a. Także w korporacyjnym światku MariaDB budzi coraz większe zainteresowanie. Teraz prawdziwie wolna baza danych posmakowała Google'owi.

Gigant z Mountain View oficjalnie przystąpił do fundacji czuwającej nad rozwojem MariiDB, swoje zaangażowanie udowadniając oddelegowaniem jednego ze swoich deweloperów, by na pełen etat pracował nad opensource'ową bazą. Jeden programista to oczywiście nie jest dużo dla firmy, dla której pracuje niemal 50 tysięcy deweloperów, ale nie o to chodzi. Obecnie w firmie Monty Program, w której prowadzi się większość prac nad MariąDB, pracuje 17 osób, zaś listę dyskusyjną maria-developers subskrybuje około 200 osób. Obecność człowieka Google'a wśród kluczowych deweloperów projektu oznacza, że internetowy gigant będzie miał realny wpływ na kierunek rozwoju bazy.

W wypadku dobrze prowadzonych opensource'owych projektów to jedyny sposób, by taki wpływ uzyskać. Widenius zapowiedział już, że nie powtórzy błędów, jakie popełnił kiedyś w kwestii licencjonowania MySQL-a, i nie dopuści do tego, by MarięDB przejęła jakakolwiek firma. Aby utrzymać niezależność projektu, w grudniu 2012 roku powołał do życia fundację, wśród której sponsorów znalazła się firma konsultingowa SkySQL, producent oprogramowania wirtualizacyjnego Parallels i serwis internetowy Booking.com. Niebawem zresztą pojawić się mają kolejni sponsorzy: im ich więcej, tym większe prawdopodobieństwo utrzymania MariiDB jako niezależnego oprogramowania, niezależnego nawet od najsilniejszych członków fundacji. To zupełnie odmienny model rozwoju, niż w czasach jeszcze opensource'owej historii MySQL-a, gdy nikt z zewnątrz nie brał udziału w pracach nad projektem.

Samo Google nie chciało wyjaśnić swoich planów co do MariiDB. Swoje przypuszczenia w tej kwestii snuje jednak szef SkySQL, Patrik Sallner. Uważa, że Mountain View przede wszystkim chce sobie zagwarantować miejsce w społeczności, a jego programista zadba o to, by potrzebne Google'owi funkcjonalności znalazły swoje miejsce w kodzie bazy – przede wszystkim tyczy się to mechanizmów związanych z wysoką dostępnością. Choć bowiem obecnie zbyt dużych różnic między MySQL a MariąDB nie ma, to już w bliskiej przyszłości zacznie się to zmieniać: coraz więcej wprowadzanych w obu projektach zmian sprawia, że obie bazy przestaną być do siebie tak podobne. Na razie głównym celem jest zachowanie binarnej kompatybilności, tak by można było bez żadnych problemów zastąpić jedną bazę drugą. Tak ma być przez trzy do pięciu lat, póki MySQL ma wciąż wielu użytkowników i póki Oracle wciąż wydaje wersje Community Edition.

Później jednak sytuacja zacznie się zmieniać – Widenius utrzymuje, że już teraz MariaDB ma w pewnych kwestiach wielką przewagę nad MySQL-em. Mowa o nawet 30 osobolatach w interpreterze, optymalizatorze, liczbie usuniętych usterek i wsparciu dla NoSQL (nierelacyjnych magazynów danych). Już teraz MarięDB promuje się jako pomost do takich NoSQL-owych narzędzi jak Cassandra i MongoDB. W przyszłości pojawić się ma ulepszony dostęp do kluczy, nowe silniki storage'owe oraz mechanizmy skalowania pisane z myślą o zastosowaniu w chmurach obliczeniowych.

Właśnie to ostatnie może najbardziej zainteresować Google'a. Mountain View oferuje programistom tworzącym aplikacje na chmurę AppEngine usługę Cloud SQL do przechowywania ustrukturyzowanych danych. Bazuje ona na MySQL 5.5, ale w obecnej sytuacji Google niewiele może z nią zrobić – Oracle ignoruje łatki przesyłane przez programistów z zewnątrz, przestało też publikować przypadki testowe dla MySQL, co w praktyce uniemożliwia stronom trzecim sprawdzenie, czy przygotowane poprawki będą działały we wszystkich konfiguracjach i środowiskach.

Zapowiada się więc ryzykowna gra między Oracle a Fundacją MariiDB, w której kluczową rolę odegra czas. Widenius nie ukrywa, że jego ostatecznym celem jest zniszczenie MySQL-owego biznesu Larry'ego Ellisona, uzależnionego od firm trzecich (60% biznesowych wdrożeń MySQL-a wiąże się z wykorzystaniem tej bazy w innym produkcie). Zbyt wczesny zmierzch kompatybilności z MySQL w MariiDB mógłby położyć kres tym staraniom. Zachowywanie kompatybilności za wszelką cenę, po wsze czasy, nie pozwoli zbudować przewagi konkurencyjnej, czyniąc z MariiDB coś w rodzaju debianowego IceWeasela (odmiany Firefoksa, zgodnej z warunkami licencjonowania Debiana).

r   e   k   l   a   m   a
© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.