r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

W Microsofcie kobiety nie proszą o podwyżkę

Strona główna AktualnościINTERNET

Firma Microsoft po raz kolejny została oskarżona o nierówne traktowanie płci. W sierpniu 2014 roku do sądu udała się pracowniczka działu Azure, a wczoraj była pracowniczka oddziału Trustworthy Computing Group. W obu przypadkach chodzi o to, że w firmie mężczyźni więcej zarabiają i łatwiej awansują niż ich koleżanki.

Oczy obrońców praw kobiet są zwrócone w kierunku Microsoftu nie tylko z powodu spraw w sądzie. Ogromną awanturę wywołały „źle dobrane słowa” na konferencji upamiętniającej osiągnięcia Grace Hopper. Przez większość wystąpienia Satya Nadella odpowiadał na pytania z klasą, ale nie było w zasadzie innego wyjścia – rozmowa z Marią Klawe, która zasiada w zarządzie Microsoftu, była ważnym spektaklem dla wizerunku Microsoftu jako firmy szanującej równość płci. Wystąpienie szefa Microsoftu musiało przekonać opinię publiczną, która wcześniej po raz pierwszy w historii została nakarmiona druzgocącymi statystykami (72,1% pracowników Microsoftu to mężczyźni, w działach technicznych 82,8%, w kierownictwie 82,5%) i pozwem o dyskryminację.

Mimo tego Nadella zapytany o to, czy kobiety powinny prosić o podwyżkę, wypowiedział się w sposób, który pociągnął za sobą kilka dni wylewania na niego pomyj we wszystkich zakątkach Internetu. 9 października 2014 roku CEO Microsoftu powiedział, że kobiety nie powinny prosić o podwyżki, bo ciężka praca z czasem zostanie zauważona i nagrodzona. Kobiety nie powinny więc głośno mówić, że należy im się więcej, ale liczyć na to, że zostaną docenione.

r   e   k   l   a   m   a

Oczywiście natychmiast po tym, jak na Nadellę spadły gromy, na Twitterze wyjaśnił, co właściwie miał na myśli. Napisał wtedy, że w branży potrzebne jest ujednolicenie płac między kobietami i mężczyznami. Jego zdaniem, jeśli system działa prawidłowo, dobra praca zostaje doceniona przez innych i w efekcie tego nagroda zostaje przyznana dobremu pracownikowi. Jeśli ktoś nie prosi o podwyżkę sam, zdobywa dobrą karmę i jest osobą godną zaufania, co nie powinno odnosić się do żadnej z płci. Jednak co tak naprawdę myślał wtedy o kobietach kierownik Microsoftu nigdy się nie dowiemy.

Wywiad został przywołany ponownie przez pozew zbiorowy, który ma nawet własną stronę internetową pod adresem microsoftgendercase.com. Katie Moussouris, która pracowała przez 7 lat w firmie, wystąpiła przeciwko Microsoftowi w imieniu wszystkich pracujących tam obecnie i w przeszłości kobiet. Pozew wpłynął do sądu federalnego w Seattle i oskarża firmę o dyskryminację kobiet pracujących w działach technicznych. Podobno zarabiają one mniej niż ich koledzy, są rzadziej nagradzane i mają mniejsze szanse na awans. Przypadek pani Moussouris podobno nie jest odosobniony.

W pozwie pani Moussouris domaga się oczywiście odszkodowania za straty moralne, wynikające z bezprawnej dyskryminacji, ale ciekawsze są jej pozostałe cele. Pomagający jej prawnicy będą starać się, by sąd zabronił Microsoftowi dyskryminujących praktyk względem kobiet, a także nakazał wprowadzenie zasad i programów zapewniających równe szanse pracownikom obojga płci. Microsoft prowadzi już różne programy zachęcające kobiety i mniejszości do pracy w firmie, ale najwyraźniej po podpisaniu umowy są zdani na siebie.

Ponadto prawnicy będą starać się o to, by sąd nakazał Microsoftowi stworzenie równych standardów dla ustalania płac i sprawdzania jakości wykonywanej pracy, a także sprawdzał, czy firma wypełnia zobowiązania. Ponadto przed sądem będzie toczyła się walka o przyznanie kobietom stanowisk, które powinny dostać, ale przypadły w udziale ich mniej doświadczonym, mniej zdolnym i młodszym kolegom ze względu na płeć.

Czy taki pozew ma szansę powodzenia? Prawdopodobnie tak. Sprawa pani Nancy Williams, rozpoczęta w sierpniu 2014 roku, została przeniesiona z lokalnego sądu do poziomu federalnego. 54-letnia dziś kobieta pochodzenia hiszpańskiego spędziła 20 lat w Microsofcie, z czego ostatnie lata przy testowaniu Azure. W swoim ostatnim dziale mogła obserwować, jak młodzi mężczyźni, którzy świeżo przybyli do Stanów Zjednoczonych z Indii, dostają premie i awansują, mimo że przez większość dnia się obijają. Do tego dołożyły się żarty związane z jej płcią i wiekiem. Sprawa w międzyczasie przestała dotyczyć dyskryminacji na podstawie płci – teraz toczy się dochodzenie w sprawie preferencyjnego traktowania niektórych pracowników.

Po tym, jak o sprawie pani Williams zrobiło się głośno w mediach, reprezentująca ją prawniczka zaczęła dostawać listy i odbierać telefony od innych kobiet, które mają podobne doświadczenia z Microsoftu. Pozew zbiorowy wisiał w powietrzu i pojawienie się przed sądem pani Katie Moussouris było tylko kwestią czasu.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.