r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

W Polsce wydatki na e-administrację wciąż rosną. Wydatki na korpus urzędniczy… też rosną

Strona główna AktualnościBIZNES

Komputerowy fetyszyzm – wiara w to, że przez wprowadzenie do danego aspektu życia komputera stanie się ono lepsze, nie jest niczym nowym. W Polsce posmakowaliśmy je już w latach osiemdziesiątych, kiedy to do niektórych urzędów trafiały pierwsze klony PC, a hasło „komputeryzacji” kraju było odmieniane przez wszystkie przypadki, jako nieodłączna część nowoczesności, jaką w PRL miał wprowadzić tzw. II etap reformy gospodarczej. Oczywiście realny wpływ tych komputerów na sprawność administracji był nikły, do legendy przeszły historie o tym, jak urzędniczki dodają i mnożą na kalkulatorach, by ostateczny wynik wprowadzić do formularza w komputerze. Ćwierć wieku później sytuacja wcale nie jest inna. Informatyzacja administracji generuje ogromne koszty, towarzyszy jej – wbrew rządowym obietnicom – dalszy wzrost liczby urzędników państwowych.

Interesujące dane w tej kwestii przedstawia Dziennik: Gazeta Prawna, który zadał pytanie o koszty 20 największych państwowych systemów informatycznych. Okazało się, że odpowiedź uzyskać wcale nie jest łatwo – Ministerstwo Sprawiedliwości nie potrafiło ustalić, ile kosztowały jego cztery systemy. Po zsumowaniu pozostałych, wynik robi wrażenie: od 2012 roku to co najmniej 1,465 mld złotych. Najdroższym okazał się słynny ePUAP, którego utrzymanie kosztowało dotąd 74 mln złotych. Niemało, jak na system, z którego korzysta raptem 317 tys. podmiotów (posiadaczy tzw. profilu zaufanego) – wychodzi po 233 zł za użytkownika.

Równie kosztowne są systemy należące do ZUS-u, tj. PUE (Płatnik) oraz KSI (Kompleksowy System Informatyczny). Co prawda ZUS stara się redukować koszty ich utrzymania, z 326 mln złotych w 2012 roku doszedł do 121 mln zł w tym roku, ale wciąż kwoty każą podejrzewać, że serwery w ZUS-ie stoją w złotych szafach. Ekspert D:GP Krzysztof Król, doradca Kancelarii Prezydenta, tłumaczy jednak, że koszty te są usprawiedliwione, gdyż na bazie ZUS-owych systemów wykonywane są potężne operacje, porównywalne tylko z systemami kilku banków, systemy te odpowiadają też na społeczne zapotrzebowanie. Szczególnie potrzebny ma być nam Płatnik, dzięki któremu możemy mieć wgląd w to, czy pracodawca płaci nasze składki na czas.

r   e   k   l   a   m   a

Z kolei Michał Jaworski, ekspert Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, zachwala uruchomiony przez Ministerstwo Gospodarki system Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej, który to dopiero umożliwił ideę „zero okienka” przy zakładaniu działalności gospodarczej (czyli całkowitą eliminację konieczności odwiedzania urzędów). Pominął oczywiście kwestię biurokracji związanej z uzyskaniem niezbędnego do tego certyfikatu kwalifikowanego, ale nie szkodzi, system informatyczny przecież jest.

Postępowi informatyzacji towarzyszy (a jakże) wzrost liczby urzędników. Od 2008 roku w administracji centralnej przybyło ich 48 tysięcy – obecnie armia samych urzędów państwowych to 438 tys. Wraz z zatrudnionymi w samorządach – ponad 690 tys. osób. W całym sektorze publicznym w pierwszym kwartale 2014 pracowało już ponad 3 mln osób. Czy można spodziewać się zmian w tej strukturze zatrudnienia? Zapewne tak, niedługo bowiem ruszają kolejne systemy informatyczne, e-Podatki i e-Zdrowie. Ujmująca je nowa unijna perspektywa budżetowa mówi o wydaniu na dalszą informatyzację urzędów ok. 1,2 mld euro.

To imponujące wskaźniki, można powiedzieć, że słynny niemiecki socjolog Max Weber byłby z nas dumny. Dowodził on przecież, że biurokracja jest z technicznego punktu widzenia formą administracji o najwyższej efektywności, najbardziej racjonalnym spośród znanych środków kontroli nad ludźmi. Pozostaje tylko pytanie, czy stać nas na tę całą racjonalność – pięciomilionowy Singapur, uznawany za najbardziej przyjazny dla prowadzenia biznesu kraj na świecie (a zarazem jeden z najbardziej zbiurokratyzowanych krajów świata) zatrudnia łącznie 139 tys. urzędników, przy PKB na głowę czterokrotnie wyższym niż w Polsce (na poziomie 55 tys. dolarów).

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.