Wakacyjne wspomnienia doradcy bezpieczeństwa Microsoftu

12.08.2009 14:41, Autor: Wojciech Cybulski (Nicolass), Kategoria: News
NewsImage

Kilka dni temu robak Blaster świętował swoje kolejne urodziny. Z tej okazji Roger Halbheer, Chief Security Advisor of Microsoft EMEA, opisał na blogu swoje wspomnienia dotyczące walki z tym słynnym wirusem.

Robak Blaster zaatakował znienacka na początku sierpnia 2003. Halbheer był wtedy na wakacjach, lecz musiał wracać do biura, gdyż zaczynały dziać się dziwne rzeczy. Jak wspomina, był to pierwszy tak poważny atak w jego karierze. Początkowo on i jego zespół próbowali zorientować się, co tak naprawdę się dzieje, nawiązali współpracę z Microsoft Security Response Centre. Zdawali sobie sprawę, że robak uderzył w użytkowników i powoduje duże straty, toteż czas grał tutaj olbrzymią rolę.

Jak napisał Halbheer, do akcji zaangażowano wiele lokalnych oddziałów firmy, w tym te odpowiedzialne za wsparcie techniczne, sprzedaż i PR. W ciągu kilku godzin opracowano pisemne wskazówki dla klientów i na bieżąco tłumaczono je na różne języki. Kiedy zaczęli dzwonić pierwsi użytkownicy z pytaniami typu "co się dzieje", "jak mamy sobie z tym radzić", sytuacja stała się trudna, gdyż ciężko było nad wszystkim zapanować.

Ale najgorsze miało dopiero nadejść. Jak wspomina Halbheer, po kilku godzinach ludzie zaczęli osobiście przyjeżdżać do biura, mówili, że usłyszeli w mediach o wirusie i zadają natychmiastowego usunięcia go z ich komputerów. Zdenerwowani, wykrzykiwali co myślą o Microsoft i twierdzili, że robi wszystko źle. Nigdy nie doświadczyłem czegoś takiego - wspomina te wydarzenia Halbheer.

Pod koniec wpisu o urodzinach wirusa Blaster możemy przeczytać kilka słów refleksji. Chief Security Advisor of Microsoft EMEA zwrócił uwagę na fakt, że pojawienie się robaka i skala szkód jakie wyrządził, pozwoliła wielu osobom zrozumieć znaczenie aktualizacji oprogramowania. Halbheer podkreślił, że tzw. Patch Management ma ogromne znaczenia w zarządzaniu ryzykiem. Roger stwierdził także, że pomimo upływu czasu nadal istnieje spora grupa klientów, którzy wcale nie myślą o łataniu swojego oprogramowania.

r   e   k   l   a   m   a

Komentarze (22)  

Avatar
MaxDamage (niezalogowany) | 12.08.2009 15:43#1

"do akcji zaangażowano wiele lokalnych oddziałów firmy, w tym te odpowiedzialne za [...] sprzedaż i PR"

PR: "Pani Kasiu niech pani nie krzyczy mi do słuchawki, to tylko awaria, niech pani będzie pewna, że zostanie KIEDYŚ przez nas usunięta. W tej chwili niech pani wyłączy całkiem komputer, ale bez obaw, być może szef panią nie wyrzuci z pracy!"

"pozwoliła wielu osobom zrozumieć znaczenie"
Szkoda tylko, że po tej KATASTROFIE programistom MS zajęło niemal 5 lat zrozumienie, że praca na koncie Admina przez zwykłego użytkownika jest tragicznym posunięciem jakie popełniono u podstaw projektowania Windowsa. Niestety naprawienie tego BŁĘDU nie jest TERAZ takie łatwe.


Mądrości sobie i Wam życzę...

Avatar
Przemek28 (niezalogowany) | 12.08.2009 16:33#2

miałem wtedy pół roku internet i nie miałem żadnego wirusa - no ale w kończu miałem oryginalnego XP :)

Avatar
anonim (niezalogowany) | 12.08.2009 16:43#3

a firmy i ludzie którzy dzwonili bezpośrednio do microsoftu to pewnie nie mieli oryginalnych windowsów?

Avatar
Maxis (niezalogowany) | 12.08.2009 17:07#4

Taka jest prawda, ludzie nie aktualizuja oprogramowania a później sie martwia ,,ze cos niedziala''

Avatar
Galaktyczny Edek (niezalogowany) | 12.08.2009 17:24#5

"Chief Security Advisor of Microsoft EMEA zwrócił uwagę na fakt, że pojawienie się robaka i skala szkód jakie wyrządził, pozwoliła wielu osobom zrozumieć znaczenie aktualizacji oprogramowania".

mam nadzieję, że wśród tych wielu byli pracownicy Microsoftu. Ja bym powiedział że pokazało jak Microsoft zlewa bezpieczeństwo, bo niestety ta luka była znana od kilku tygodni, a koncern "ani be, ani me, ani kukuryku". Security by obscurity w całej rozciągłości.

Avatar
conish (niezalogowany) | 12.08.2009 17:51#6

A ja myslalem, ze po to jest domena, zeby pracownicy w koroporacjach nie pracowali na kontach adminowych.

Avatar
sUDNIh (niezalogowany) | 12.08.2009 18:31#7

piękne czasy, każdy windows stał otworem, spawnięcie shella i robiłeś co chciałeś....
wielkie szczęście w tym całym nieszczęściu to to że trojany i rootkity nie były wtedy zbyt rozwinięte, gdyby teraz takie coś się przydarzyło to w ciągu paru dni zostałby "stworzony" wielomilionowy botnet...

sobie i wam życzę braku takich "atrakcji" w windowsie ;)

Avatar
Ender (niezalogowany) | 12.08.2009 19:52#8

moj kumpel (gracz, o dziwo) ostatnio mnie sie zapytal a po co te patche i nowe wersje, skoro dziala.

Avatar
gracjab.plichta@wp.pl (niezalogowany) | 12.08.2009 20:38#9

ta ta wirusy?? zaprezentujcie mi szpiegi!! wirusy są grożniesze od szpiegów trojan też nie wiem który jest groźniejszy a zresztą podałem mój e-mail na górze i wytłumaczcie mi któ ry jest grożniejszy.

Avatar
woowek (niezalogowany) | 12.08.2009 20:55#10

Zastanawiające, ze nikt z tych, którzy zachorowali na swinską grypę nie pojechał do Meksyku wykrzykiwać tamtejszemu rządowi, że to przez nich. Ludzie nie rozumieją, że o komputer muszą dbać sami, inaczej nikt im nie zapewni jego bezpieczeństwa na wystarczającym poziomie.

Avatar
pat (niezalogowany) | 12.08.2009 22:03#11

W 2003 mieliśmy internet wdzwaniany, czy jak to się tam zwało, płaciło sie za to jak za zboże, służyło głównie do pobrania e-maili, bo na dłuzsze siedzenie w necie to bankrutem można było zostać. XP oryginalny, ale przy takich kosztach połączeń nie było kasy na aktualizację przy żółwiej prędkości netu (te niby 56 kb/s to tylko na opakowaniu modemu było). I też przyplątał się Blaster, pomimo że dziennie może z 20 minut ten komp był podłączony do internetu, a może nawet nie codziennie.

Avatar
iGreq (niezalogowany) | 12.08.2009 22:39#12

Pamiętam pamiętam lipiec 2004, pierwsze połączenie z najnowszą Neostradą 128... radość trwałoa1 minutę i zonk komp się restartował :D, później oczywiście minuta na przeszukanie google, założenie tematu na forum itp i tak zleciało 5 lat, jedyny wirus który miałem (o ile o jakimiś nie wiem bądź nie wiedziałem :D)

Avatar
mishek (niezalogowany) | 13.08.2009 0:03#13

ja tam zawsze aktualizuję swój system, jestem legalny i jeszcze nie miałem wirusa :)

Avatar
wiśnia (niezalogowany) | 13.08.2009 0:08#14

Pamiętam tego robala. Dużo roboty miałem przez niego. Nawet serwer bazodanowy został zaatakowany.
MaxDamage w przypadku tego zagrożenia wystarczyło aby komputer był wpięty do sieci np. lokalnej, a na monitorze był ekran logowania.

Avatar
fenixproductions (niezalogowany) | 13.08.2009 0:56#15

@MaxDamage
To nie wina MS, że ludzie nie rozumieją / nie chcą zrozumieć podstaw bezpieczeństwa pracy z komputerami. Prawdą jest, że mogli wymuszać używanie kont ograniczonych jednak nie zawsze jest to oczywiste:
albo pójdziesz tą drogą i spotkasz się z masą narzekań, jaki to Windows jest ciężki w użytkowaniu, albo zrobisz tak, jak Microsoft zrobił.

Przykro mi, ale taka jest prawda. Większość ludzi jest zbyt leniwa na zabawy z kontami, albo po prostu się na tym nie zna.

A sam Blaster był dla mnie śmieszny. Używałem bowiem wtedy Win98, a temu on w ogóle nie szkodził. Za to masa znajomych się "nacięła".

Avatar
Stawik (niezalogowany) | 13.08.2009 8:19#16

coz, tak to jest jak ludzie nie aktualizuja Windowsow. Ale jak im linuxowi spece od bezpieczenstwa wylacza aktualizacje wgrywajac jakies badziewie to sie nie dziwmy. zwykli uzytkownicy sie na tym nie znaja i jak im jakis zaawansowany 9zdawalo by sie) user powie zeby to wylaczyc to wylacza, a potem sa takie kwiatki.

Avatar
Kingtbs (niezalogowany) | 13.08.2009 8:53#17

Kiedy urodziny Sassera ?

Avatar
Whitenegger (niezalogowany) | 13.08.2009 9:45#18

Stawik - co Ty wypisujesz? Przecież podobno Lina nikt nie używa? A skoro nikt nie używa to jacy jego użytkownicy Lina mogli cokolwiek powiedzieć/poradzić komukolwiek coś? Z drugiej strony podobno użytkownicy Lina - jeśli już się jacyś znajdą - to pryszczate nastolatki z gimnazjum. Jakim cudem pełnoletni i mądrzy userzy Windy mogą dać się naciągnąć pryszczatym nastolatkom z Lina na wyłączanie aktualizacji? Nie widzisz tu jakichś sprzeczności?

Avatar
MaxDamage (niezalogowany) | 13.08.2009 11:58#19

@Maxis
"Taka jest prawda, ludzie nie aktualizuja oprogramowania a później sie martwia ,,ze cos niedziala''

Prawda jest tylko jedna:
Wgranie wszystkich aktualizacji dostępnych do Windowsa XP nie uchroniło Cię wtedy przed Blasterem.


Mądrości sobie i Wam życzę...

Avatar
Damian (niezalogowany) | 13.08.2009 23:43#20

@MaxDamage: co ty *******?!

Przecież Blaster wykorzystywał lukę, na którą od miesiąca była gotowa do pobrania łatka z ms !

Dobrze, że sobie mądrości życzysz - przydało by się.

Avatar
DIM (niezalogowany) | 14.08.2009 9:05#21

Zasadniczo ludzie dzielą się na dwie kategorie:
Ci co robią kopie zapasowe i Ci co będą robili kopie zapasowe.
Podobnie z jest z instalowaniem łatek i używaniem programów zabezpieczających.

Tak na marginesie ostatnio szef po urlopie odpala komputer a tam instalacja net framework 3.5 + comiesięczne łatki z ms, antyvir pobiera bazy, firewall się upraduje, do tego r acrobata i aktualizacja sterowników drukarki hp. Wszystko bije po oczach, walczy o zasoby i przepustowość łącza. Do tego okienka z focusem i żądania restartu.
Szef po 5 min nie wytrzymał i pojechał na 2h w teren prosząc o opanowanie tego "bajzlu" - wszystkie te updaty zajęły ok 40 min. 1:0 dla maszyny.

Avatar
Raiss (niezalogowany) | 14.08.2009 15:18#22

Aktualizacje i kobie zapasowe warto robić. Blastera sam kiedyś miałem, ale szybko sobie poradziłem :) Od tamtego czasu antywirus to podstawa w systemie i oczywiście aktualizacje

Dodaj komentarz

Zasady publikowania komentarzy
Autor
Treść
 
Polecamy
Spotkajmy się na HotZlocie!

13-15 07 2012, Zamek na Skale
Huawei E583C

Test przenośnego routera 3G
Testujemy: Manta Smart TV Box

Internet w telewizorze
Top programy
  •  
Top programy ostatnie 7 dni
  •  
Top programy ostatnie 30 dni
  •  
Skanery antywirusowe
skaner av