r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Wielkie otwarcie Samsung Brand Store we Wrocławiu: ciasno, głośno, nic nowego

Strona główna AktualnościBIZNES

Punktualnie o 17:00 spadła kurtyna, która zasłaniała wejście do pierwszego Samsung Brand Store we Wrocławiu i dziewiątego takiego punktu w Polsce. Wielkiej kolejki nie było, nikt nie czekał na otwarcie w namiocie, a jednak sklep okazał się zaskakująco zatłoczony.

Zacznijmy od początku. Choć sklep znajduje się w świeżo otwartej części Centrum Handlowego Magnolia i ma całkiem niezłe sąsiedztwo – po lewej przestronny i nowoczesny oddział Citi Handlowego, po prawej przyjemnie pachnący skórą sklep z galanterią skórzaną, naprzeciwko jeszcze nieukończona księgarnia, a na horyzoncie widać dwa sklepy z markowymi dżinsami. Kolejka potencjalnych klientów zebrała się dosłownie na 10 minut przed otwarciem punktu i część równie szybko z niego uciekła.

Nowości z MWC jeszcze do nas nie dojechały

Nowości rzeczywiście nie było. Mimo że z zewnątrz widać górujący nad wystawami znak „premiera GALAXY A”, nie znajdziemy tu premierowego sprzętu. GALAXY S6, którego przedsprzedaż przecież rusza jutro, nie zobaczymy tu nawet przez szybkę (udało mi się zajrzeć na zaplecze i tam też raczej go nie było). Honorowe miejsce tuż przy wejściu miały za to metalowe smartfony GALAXY A5 i A3, a także dobrze już znane opaski i smartzegarki Samsunga. Sprzętu jest sporo, chętnych do oglądania przynajmniej w dniu otwarcia nie brakowało, ale miejsca dla nich jest zdecydowanie za mało.

r   e   k   l   a   m   a

Swoje miejsce znalazły tu także GALAXY Note'y 4-tej generacji, zeszłoroczny GALAXY Edge oraz tablety i akcesoria do nich. Właśnie, akcesoria… etui, okładki, paski, paseczki, obudowy, dodatki, ozdoby i ozdóbki górują nad wszystkimi jak na chińskim bazarze. Jeśli Samsung chciał, aby Brand Store był sklepem z dodatkami do ich smartfonów – brawo! Pełen sukces! Wydaje mi się jednak, że miało to być coś więcej.

Experience? Zapomnij

Po lewej stronie znalazły się telewizory i zestawy kina domowego, o które naprawdę nie sztuka zaczepić plecakiem przy oglądaniu któregoś z wrześniowych GALAXY Note'ów 4. Po tych egzemplarzach widać, że niejedną wystawę mają już za sobą, a przy tym nie ma najmniejszych szans, żeby docenić ich walory. Układ pomieszczenia zmusza do oglądania wygiętego telewizora UHD z odległości metra, a obsługa stara się opisać doskonałe wrażenia i głębię pokazywanych barw przekrzykując uruchamiające się co chwilę alarmy na wystawie ze smartfonami.

O odsłuchu kina domowego także można zapomnieć. Z niektórych głośników coś chyba grało, ale w ogólnym zamieszaniu i hałasie nie da się nawet rozpoznać melodii, nie wspominając już o docenianiu przenoszenia przejmujących dźwięków katastrofy lotniczej z odtwarzanego filmu. Żal to przyznawać, ale markety z elektroniką zapewniają lepsze warunki. Co mi po tym, że mogę sobie pooglądać wyłączony Blu-ray z wzmacniaczem lampowym? Albo głośniki do kina domowego, ustawione jeden za drugim?

Podobnie ma się sprawa ze słuchawkami i innymi produktami z linii LEVEL. Są to produkty mniej znane niż smartfony GALAXY, więc automatycznie były dla mnie bardziej interesujące… nic z tego. Hałas zupełnie nie pozwalał wsłuchać się w odtwarzaną muzykę, a na domiar złego napinacz linki zabezpieczającej bardzo skutecznie ściągał mi je z głowy. Zero intymności.

Może lodówka na raty do tego?

Smartfonów i telewizorów spodziewał się tu chyba każdy, ale lodówek? Samsung wykorzystał jeden z rogów pomieszczenia na prezentację swojego dużego AGD z luksusowej linii Chef Edition. To zdecydowanie najlepiej zorganizowany fragment sklepu, w którym klienci mają dostatecznie dużo miejsca, by kucnąć przy pralce, otworzyć jej drzwi, a potem spojrzeć na nią z odpowiedniej odległości i wyobrazić sobie, jak będzie prezentowała się w nowym mieszkaniu. Nad pralkami wkomponowany został telewizor, na którym można zobaczyć film instruktażowy.

Te kilka metrów kwadratowych to jedyne miejsce, w którym można odetchnąć od tłoku. Obok stoiska znalazło się miejsce, w którym od razu można rozłożyć sobie opłatę za nowe AGD na raty.

Szybko do wyjścia, nie o to chodziło

Samsung Brand Store w Magnolii uważam za rozczarowujący i wygląda na to, że inni odwiedzający podzielają moje zdanie. Co rusz ktoś z mijających mnie stwierdzał nic nowego, same starocie, ale nuda albo po prostu bieda… Nie brakowało też osób, które spędziły sporo czasu oglądając sprzęt i rozmawiając z nieźle zorientowaną obsługą, ale sporo osób wyszło po 15 minutach.

Poruszanie się po niewielkim pomieszczeniu to koszmar, zwłaszcza jeśli ktoś próbuje przy okazji robić zdjęcia. Bardzo współczuję koledze po fachu, który wszedł między lady ze statywem… a skoro już o statywach mowa, zrozumiałam dlaczego muzea tak obruszają się na obecność ludzi z monimonopodami (czy też jak to ktoś pięknie określił w komentarzach – samolubkijami).

Pozostaje zadać sobie pytanie – czy Samsung potrzebuje wyspecjalizowanego sklepu firmowego? Tak szerokie portfolio firmy aż prosi się o coś znacznie większego, z miejscem na spokojny odsłuch różnych zestawów kina domowego lub spokojnych kilka minut sam na sam z lodówką. W Magnolii znajdziemy smartfony, monitory dla graczy, telewizory UHD i pralki na kilkudziesięciu metrach kwadratowych, co zupełnie mija się z celem. Po takiej prezentacji osiągnięć Samsunga nie da się mieć wrażenia, że jest to gigant z wielkiej Azji, który dobrze zrobi dowolne urządzenie.

Na pocieszenie dostałam cukierka, ale to nie wystarczy. Idę oglądać buty.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.