r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Xiaomi MiKey, czyli chiński potentat miażdży konkurencję z Kickstartera

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

W czasach starych, dobrych Nokii z Symbianem, smartfony miały całkiem sporo przycisków – i było to dobre. Gdy nastała era iPhone'a, ze smartfonów zniknęła nie tylko fizyczna klawiatura, zaczęły znikać też inne fizyczne przyciski, ułatwiające korzystanie z interfejsu urządzenia. W imię swoiście rozumianej prostoty zastępowano je przyciskami wirtualnymi, generowanymi na dotykowym wyświetlaczu przez system operacyjny urządzenia. Producentom pozwoliło to na pewno obniżyć koszty, ale czy faktycznie ułatwiło życie użytkownikom? Zainteresowanie, z jakim spotkał się pomysł chińskiej firmy Xiaomi pokazuje, że wcale nie chcemy rezygnować z fizycznych przycisków.

Kilka dni temu znana przede wszystkim z kultowego telefonu Hongmi firma Xiaomi pokazała bardzo prosty, a zarazem bardzo ciekawy dodatek do swoich słuchawek. Nazywa się on MiKey i jest dodatkowym, konfigurowalnym fizycznym przyciskiem smartfonu, wsadzanym do gniazda słuchawkowego (3,5 mm minijack). Sekwencje wciśnięć MiKeya pozwalają na uruchomienie zdefiniowanej przez użytkownika akcji – na przykład jedno wciśnięcie uruchomi kamerę, a dwa latarkę. Smartfon może w ten sposób odczytać nawet 10-wciskowe sekwencje (zakładając, że użytkownik się nie pogubi i będzie w stanie odróżnić od siebie sekwencję 8 i 9 wciśnięć).

To urządzenie tak proste, a zarazem tak pożyteczne, że aż dziwne, że nikt wcześniej o nim nie pomyślał... chyba że jednak pomyślał. Chińscy internauci szybko zauważyli, że MiKey jest dosłownie klonem przycisków Pressy i Kuai Anniu, które zadebiutowały w zeszłym roku na Kickstarterze i jego chińskim odpowiedniku. Czyżby więc po prostu doszło do kradzieży pomysłu?

r   e   k   l   a   m   a

Nawet jeśli tak, to nie powinniśmy pochopnie potępiać Xiaomi. Pressy zgromadził od swojego debiutu na Kickstarterze niemal 700 tysięcy dolarów (planując zebrać 40 tys. dolarów). Mimo tego do tej pory stojącemu za nim startupowi nie udało się wprowadzić produktu na rynek. Obiecywany jest na wiosnę tego roku – i kosztować ma, bagatela, 27 dolarów za sztukę. Z kolei Kuai Anniu zdobył do tej pory ponad 200 tys. renminbi (ok. 100 tys. złotych), ale też nic pomysłodawcy z tymi pieniędzmi nie zrobili, choć trzeba przyznać, że ich oczekiwania finansowe były znośniejsze. Standardową wersję przycisku można było otrzymać za 18 renminbi, tj. 9 zł.

Tymczasem Xiaomi Mikey do sprzedaży trafi już za tydzień (8 kwietnia) i kosztować ma niecałe 5 renminbi, tj. około 2,5 złotego. Najwyraźniej chiński producent zaczął przyglądać się ciekawym pomysłom w serwisach pokroju Kickstartera, a następnie wykorzystywać swoje doświadczenie w projektowaniu i produkcji, by wprowadzić własne odpowiedniki szybciej i taniej. W najbliższych latach okaże się, jak tego typu działania odbiją się na innowacyjności w branży mobilnej. Może po prostu dojść do wyeliminowania z niej tych wszystkich startupów z ciekawymi pomysłami, nie mających zbytnio pojęcia, jak pomysły swoje zrealizować po sukcesie publicznej zbiórki.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.