r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Z przeglądarki Google Chrome korzysta już połowa internautów

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Według najnowszych statystyk przeglądarka Google Chrome działa już na niemal co drugim komputerze na świecie. Odbywa się to kosztem w zasadzie wszystkich pozostałych aplikacji do serfowania po Internecie, bo ciężko mówić tutaj o jakichkolwiek znacznych wzrostach. Niestety, nie jest to sytuacja dobra dla internautów, choć niekoniecznie sami zdają sobie z tego sprawę.

Najnowsze dane dostępne w serwisie StatCounter są bardzo optymistyczne dla Chrome i zupełnie bezlitosne dla jego konkurencji. Przeglądarka Google zgarnia obecnie niemal 49,3% rynku, co oznacza setki milionów instalacji na całym świecie. Jej udział na rynku był duży już rok temu, bo wtedy wynosił 43,8%. W niespełna kilka lat od premiery aplikacja ta stała się dominującą i nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie stan ten miał się zmienić: to właśnie początek nowego roku przyniósł duże zmiany. Znacznie lepiej dbający o prywatność, a także możliwy do niesamowitej personalizacji Firefox od Mozilli okupuje z kolei 16,3% rynku – w przeciągu roku stracił 3%, ale sytuacja jest względnie ustabilizowana, a w tym roku czeka nas wysyp nowości.

Największym przegranym jest bez wątpienia Internet Explorer, który kiedyś zasiadał na tronie, a od dłuższego czasu jedynie traci użytkowników. Przed rokiem używało go jeszcze 22,6% internautów, obecnie jest to już nieco ponad 18,1% i wiele wskazuje na to, że druga pozycja niebawem zostanie utracona na rzecz Firefoksa. W grudniu ubiegłego roku doszło do ciekawego zjawiska tj. IE nagle zyskał, ale tylko chwilowo, aby wszystko wróciło do normalnego stanu rzeczy i oznaczało tym samym dalsze spadki. W statystykach znajdziemy także Safari z niemalże niezmiennym, bo oscylującym w okolicach 10% udziałem, a także Operę, która balansuje na granicy około 1,5%. Tak wyglądają suche dane ze statystyk, ale co to wszystko oznacza dla nas, użytkowników tego typu aplikacji? Niestety obecna tendencja nie jest dobra dla całego Internetu i usług z nim związanych. Wszystko przez popularność produktów Google.

r   e   k   l   a   m   a

O problemach najlepiej świadczy choćby niedawno zaprezentowany interfejs webowy dla komunikatora WhatsApp. Został on przygotowany jedynie dla Google Chrome, a użycie przestarzałego API wspieranego jedynie przez tą przeglądarkę spowodowało, że na innych nie można było z niego skorzystać. Problem coraz popularniejszych silników Blink i WebKit, a także tworzenia kolejnych kopii projektu Chromium omawiany był także podczas ostatniego odcinka programu Dobreprogramy na żywo, do którego gorąco zachęcamy. Niestety, ale z takim udziałem Google może sobie pozwolić na dyktowanie warunków, co widać choćby po jego usłudze Dokumentów – niektórzy jej użytkownicy zgłaszają problemy z poprawnym działaniem aplikacji webowej na Firefoksie, sprawa zostaje jednak nierozwiązana już od dłuższego czasu.

Tak, to prawda, że taki udział nie powstał za darmo. Google ma niesamowite możliwości reklamowe, nie skąpi także funduszy na dołączania instalatora Chrome do wielu innych aplikacji, które tak na siebie zarabiają. Interfejs tej przeglądarki jest z kolei minimalistyczny i prosty, a działanie żwawe (choć bywają z tym poważne problemy). Rzecz w tym, że wszystkie te zalety w obliczu korporacji z jaką mamy do czynienia przypominają nieco „darmową próbkę”. O tym, że Chrome staje się drugim gigantem na glinianych nogach na miarę Internet Explorera 6 przekonamy się dopiero wtedy, gdy będzie już po prostu za późno: po co nam będą jakiekolwiek otwarte standardy, skoro to właśnie Google będzie wszystko ustalać samodzielnie?

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.