r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Zewnętrzna karta graficzna do laptopa to nie mit: eGPU coraz popularniejsze

Strona główna AktualnościSPRZĘT

Kupując komputer często stajemy przed wyborem: albo mobilny, często stosunkowo drogi laptop, albo bardzo wydajny i pozwalający na granie w najnowsze gry, a zarazem ciężki komputer stacjonarny. Pewien przykład pokazuje, że przy odrobinie pomysłowości da się połączyć cechy obu tych urządzeń bez ich oddzielnego kupowania, choć z góry zaznaczmy, że nie jest to rozwiązanie najtańsze.

Na łamach serwisu lab501.net znajdziemy ciekawy poradnik podłączenia zewnętrznej karty graficznej do laptopa. Tego typu rozwiązania istniały już od dawna, ale tutaj istotnym elementem jest wykorzystane złącze – autorzy skorzystali z interfejsu Thunderbolt, który umożliwia dwukierunkową transmisję danych z szybkością nawet 10 Gbit/s. Stanowi on połączenie DisplayPort służącego do przesyłania obrazu i dźwięku, a także magistrali PCI Express 2.0 x4 wyprowadzonej na zewnątrz komputera w celu zapewnienia odpowiedniego medium do przesyłania dużych ilości informacji. Złącze to zostało stworzone przez Intela i jest zdecydowanie bardziej popularne w sprzęcie Apple, aniżeli w komputerach PC. Nie oznacza to jednak, że nie znajdziemy go w laptopach z Windowsem, czego przykładem są Asusy G750 i G46.

Skoro wiemy, że istnieje tego typu złącze i że ma takie niesamowite możliwości to można zadać sobie pytanie: dlaczego nie możemy kupić zewnętrznej karty graficznej i przy pomocy odpowiedniej płytki podłączyć jej do laptopa? Powody nie są do końca znane, ale tak Intel jak i Apple blokują tego typu pomysły najprawdopodobniej w obawie przed zachwianiem rynku: takie rozwiązanie mogłoby stać się popularne, tym bardziej, że nie musiałoby być drogie. Licencja na wykorzystanie kart zawierających złącza 16x jest przekazywana tylko firmom, które sprzedają kompletne obudowy z wyprowadzeniami Thunderbolt. To niestety znacznie zwiększa cenę i czyni pomysł droższym, niż nawet zakup dwóch urządzeń. Inna sprawa to kompatybilność BIOS-u laptopa i oprogramowania, a także kwestia podłączania: karta graficzna zdecydowanie nie jest urządzeniem typu hot plug i jej odłączanie podczas pracy komputera to zły pomysł. Idea pozostaje więc w zasięgu jedynie zainteresowanych tematem.

r   e   k   l   a   m   a

Aby wykorzystać możliwości Thunderbolta, a zarazem zminimalizować cenę, autorzy projektu zdecydowali się na użycie płytki Sonnet Echo Express SE. Problemem okazało się złącze, bo o ile elektrycznie i tak można wykorzystać jedynie PCIe 2.0 4x (wynika to z ograniczeń Thunderbolta), o tyle mechanicznie dostępne było złącze 8x, a karta potrzebuje 16x. Rozwiązaniem okazał się adapter, który został dodatkowo zmodyfikowany w celu podłączenia zewnętrznego zasilania – wykorzystania karta GeForce GTX 680 pobiera znacznie więcej energii, niż 25 W jakie jest w stanie dostarczyć płytka i zasilacz Sonnet. Tak przygotowany zestaw zamknięto w oddzielnej obudowie, a następnie podłączono do Asusa G750.

Choć system uruchomił się prawidłowo, napotkano kolejny problem, jakim było przydzielanie zasobów dla karty. Na szczęście udało się go rozwiązać za pomocą paczki oprogramowania „Setup 1.x” stworzonej przez użytkowników forum techinferno. Służy ona do zarządzania zewnętrznym sprzętem i przydziałem zasobów dla urządzeń eGPU. Następnie sprawdzono wydajność tego rozwiązania wykorzystując wbudowaną w laptopa kartę (GTX 765M) jako drugie urządzenie zajmujące się obliczaniem fizyki przez PhysX. Pomimo, że GTX 680 miał ograniczone pole manewru, to i tak okazał się w większości testów ponad dwukrotnie szybszy od karty z laptopa – w razie potrzeby zestaw można odłączyć i komputer jest przenośny, w domu natomiast można go podłączyć i oddać się cyfrowej rozrywce bez rezygnowania z płynności.

Oczywiście przykład ten nie jest jedynym, jaki zna historia. Rozwiązania eGPU są stosowane od dłuższego czasu i choć nie jest to rozwiązanie najtańsze, ciągle znajduje kolejnych zainteresowanych. Warto wspomnieć choćby o niewielkim „leciwym już” notebooku HP Elitebook 2570p. Komputer ten posiadając ekran 12,5" wydaje się być raczej netbookiem, ale użytkownicy umieszczają w nim nawet 45-watowe procesory Intel Core i7 z serii Ivy, do 16 GB pamięci RAM, oraz dwa dyski za sprawą ultrabay montowanego w miejsce napędu optycznego. Jako ze ten maluch posiada złącze ExpressCard, można je wykorzystać do podłączenia eGPU i wyposażyć w np. desktopową wersję Geforce GTX 660 czy nawet lepsze modele. W efekcie otrzymujemy komputer bardzo mobilny, który w domu można zamienić w wydajną stację roboczą i maszynę do gier.

Niestety w przypadku nowych laptopów z procesorami Intel Haswell sprawa nie wygląda już tak dobrze, bo producent zupełnie zrezygnował z konfiguracji wyposażonej w ExpressCard. Przyszłością eGPU są więc sloty mPCie i jeszcze niezbyt często wykorzystywane złącze Thunderbolt. Projekt ten pokazuje, że jeżeli zechcemy, to naprawdę możemy zamienić laptopa w maszynę do gier. Akurat ten przypadek cenowo raczej nie jest łaskawy dla portfela, ale nie jest to jedyne rozwiązanie, z jakiego możemy skorzystać – wspomnianego już Elitebooka można dostać jako komputer poleasingowy za niewiele ponad 1000 zł. Czyni to całe przedsięwzięcie znacznie sensowniejszym.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.