Blog (652)
Komentarze (4.9k)
Recenzje (24)

Wchodząc na ten wpis - zapewne kierując się wrodzoną ciekawością lub poznawszy stanowiska pozostałych redakcji portali dla graczy, oczekujecie opinii o tym czy gra jest warta uwagi, czy nie. Rzucając od razu słowa na wiatr, bardzo ciężko jest tak naprawdę określić czym jest tytułowy Biomutant, gra komputerowa studia Experiment 101, która twoimi zwiastunami i wideo z rozgrywek przedpremierowych narobiła większego bałaganu niż No Man Sky z Cyberpunkiem razem wzięte. Za dużo obiecywali, za dużo pokazywali, a przyszli odbiorcy zaczęli wymagać jeszcze więcej.  

Pierwsze wzmianki o grze pojawiły się pod koniec 2017 roku, kiedy to studio zaprezentowało bogaty zwiastun, ukazujący wstępną koncepcję gry a nieco później światło dziennie ujrzał zapis z rozgrywki. Osoby zaznajomione w branży oraz gracze mający za sobą więcej niż 100+ ogranych tytułów, od razu zauważyli niezły miks wielu gatunków gier w grze. Z praktyki wiem, że zbytnie mieszanie tylu mechanik w jednym tytule, może zdrowo zaszkodzić w realnym gameplay'u, ale postanowiłem zaryzykować i dać grze szansę. Przez kilka lat produkcji, co jakiś czas studio raczyło nas materiałami reklamowymi, coraz bardziej zbliżając nas do oficjalnej premiery. Aż nastał ten piękny dzień gdy gra ujrzała światło dzienne ... i nagle padły korki ...

Ekologiczny miks gatunkowy

Podwaliną fabularną wdrożoną przez studio Experiment 101, była iście eksperymentalna formuła. Ukazać świat post-apo, w którym ludzie wyginęli przez własną głupotę. Zanieczyszczenie środowiska, smog, woda niezdatna do spożycia, słowem "to, co możemy zastać na ziemi za kilka lat". Po pewnym czasie, gdy matka ziemia zaczęła zagarniać dawne ludzkie terytoria, wpływ mutagenów spowodował rozkwit nowej, iście zwierzęcej rasy. Tak narodziły się sierciuchy, obecnie zamieszkujące i egzystujące na zielonej planecie. Jedną z takich postaci pokieruje gracz.

Walka z bossem już w początkowej fazie zabawy :)
Walka z bossem już w początkowej fazie zabawy :)

W Biomutancie wcielamy się w spersonalizowaną przez gracza postać, która niosąc na ustach znamię zemsty, zostaje wplątana w wojnę frakcji kontrolujących zieloną krainę. Jeśli w tym momencie pierwsze skojarzenie, jakie wam wpadło to Elex, to witajcie w klubie. Nasza postać zaczyna zupełnie od zera. Rozgrywka wsparta wymuszonym samouczkiem stara się za wszelką cenę nauczyć gracza zasad rządzących się tytułem oraz ku mojemu zaskoczeniu - wprowadzić straszny chaos w kwestii walki, zbieractwa i dyplomacji (via Assassins Creed). Gra od samego początku bombarduje nas taką ilością śmieciowych informacji, że niejednokrotnie pauzowałem rozgrywkę, by sprawdzić czy aby na pewno jest to PEGI 18, a nie 8 czy 6 :(

Wybór klasy jest mocno nieoczywisty ;/
Wybór klasy jest mocno nieoczywisty ;/

Mając za sobą bardzo dziwnie skonstruowany samouczek, gracz przystępuje do pierwszej potyczki i od razu następuje opad szczęki. Dante z Devil May Cry idący za rączkę z bohaterem /bohaterką Fable, przy straszliwym chaosie powodowanym nieudolną mechaniką walki. Ku mojemu zaskoczeniu, twórcy na dzień dobry serwują nam postać dopakowaną unikalnymi ciosami specjalnymi, których wykonanie graniczy z cudem, gdyż na platformie, na której tytuł ogrywałem - PC - mogło się to skończyć połamaniem palców na myszce i klawiaturze włącznie. Kombinacji jest tak wiele, że albo nie zdołamy się ich w ogóle nauczyć lub nigdy nie będziemy w stanie ich wykonać. Przez większość czasu, jaki spędziłem w grze, wpadło mi może z 5 ataków specjalnych, ale przez czysty i niezamierzony przypadek.

Wrogowie potrafią być wyrośnięci!
Wrogowie potrafią być wyrośnięci!

Kolejną problematyką, z jaką od początku gry mierzyć się będzie gracz, jest zatrważająca ilość przedmiotów do zebrania. Nasz drobny milusiński na szczęście posiada nieskończone miejsce w ekwipunku, więc wielbiciele zbieractwa powinni zostać usatysfakcjonowani. Przynajmniej do czasu, gdy zauważą ile zbieranych w pocie czoła przedmiotów, realnie wpłynie na dalszą rozgrywkę. Ale o tym później.

Piękno świata przedstawionego

Każda nacja w grze, odgranicza się od innej uosobieniem i podejściem do egzystencji. Na początku naszej przygody, zdecydujemy, z jaką z dwóch kast, nawiążemy współpracę. Od decyzji zależeć będzie ilość przyszłych zadań pobocznych oraz odbiór uosobienia naszej postaci przez NPC i napotkane na swojej drodze osobniki. Ciekawy jest fakt, iż nacji jest domyślnie o wiele więcej, ale twórcy zarezerwowali szerszy wybór w New Game+, co osobiście uważam za znaczne niedopatrzenie i pogwałcenie praw dla growych wyjadaczy. 

Sifu? Sifu. Skąd ja go znam?
Sifu? Sifu. Skąd ja go znam?

Widząc jak zwierzaki, podniosły swą inteligencję na przełomie lat, buduje niesamowicie gęsty klimat. Zaadaptowane budynki po "wymarłej rasie" oraz całkiem nowe, pieczołowicie wznoszone budowle świadczą nie tyle o rozwiniętym płacie czołowym, ale postawieniem na osadniczy tryb życia. Mamy bowiem do czynienia z rasą, która trzyma się razem. Świat przedstawiony może w pewnym momencie powodować istny zawrót głowy, ale to dobrze. Jest dzięki temu ciekawy i unikatowy, a poznawanie coraz większych terytoriów, tylko będzie nas w tym uświadczać. Na każdym kroku zauważymy, jak przyroda zagarnęła przez lata ludzką ostoję, a inteligentne zwierzaki na tych podwalinach, tworzyły swoją rozwiniętą społeczność.

Są też lokacje z nieprzyjaznymi warunkami
Są też lokacje z nieprzyjaznymi warunkami

Gra Biomutant zawiera bardzo bogate zaplecze językowe, ukazując świat w zupełnie nowych barwach. Twórcy po wymyśleniu nowego języka i wpojeniu go do głów naszych postaci, postanowiła poratować gracza lektorem. W polskiej wersji językowej to dumne zadanie objął mistrz Aleksander Wysocki. Jego głos towarzyszy nam przez cały czas zabawy. Pomaga nam zrozumieć świat, a także każdą czynność, jaką przyjdzie nam wykonać. Zabawnie komentuje on nasze poczynania i staje się jedynym pomostem do zrozumienia świata oraz kwintesencji życia w grze. 

Moim zdaniem jednak brak pozostałych postaci i obarczanie jednego lektora, całością nagrań jest dla gracza mocno męczące. Tym bardziej że do tej chwili, gra cierpi na konkretne błędy związane z pomijaniem, często nudnawych dialogów. Na szczęście twórcy wiedzą o problemie i mają go na dniach naprawić.

Z giwerą na Tupcio Chruma

W początkowej fazie zabawy, gracz personalizuje swoją postać, pod styl zabawy, jaki przyjmie. Do wyboru mamy 6 klas postaci, z której każda z nich różni się nie tylko wyglądem, co statystykami oraz dostępnym arsenałem. Z biegiem czasu możemy z tanka zrobić czarodzieja i na odwrót, ale będzie to nas kosztowało wiele wyrzeczeń. Podczas przesuwania historii do przodu, nasza postać nieco podrośnie na duchu, uzyskując unikalne umiejętności, zwiększając odporności na warunki zewnętrzne oraz przyjmie na swe drobne ciałko, całkiem potężne mutacje. Oprócz tego liczyć możemy na potężne przedmioty, wytworzone z zebranych podczas przygód materiałów.

I weź tu wymów nazwę :(
I weź tu wymów nazwę :(

Samo personalizowanie przedmiotów wyposażenia, takich jak nakrycia głowy, naramienniki, oraz broń palna czy biała, to wspaniała i wciągająca zabawa. Każdą z dostępnych w grze broni, możemy modyfikować, wymieniać parametry a niekiedy nawet całkowicie zmieniać jej przeznaczenie. Z zebranych podczas eksploracji materiałów, możemy wytwarzać także całkowicie nowe przedmioty, wydobywać z nich niezbędne materiały lub sprzedawać u kupców za uniwersalną walutę. W trakcie mojej 40-paru godzinnej zabawy zmieniłem broń może z 5 razy, gdyż raz skonstruowaną giwerą z elementami legendarnymi, byłem w stanie kłaść nią każdego wroga.

Legendy wpadają nader często
Legendy wpadają nader często

Coś nie pykło ...

Biomutant jest idealnym przykładem gry, w której twórcy za wszelką cenę upchali za wiele gatunków. Na każdym kroku gracz napotyka znaną mechanikę, zapożyczenia oraz niekiedy istną zrzynkę z jakiejś gry, w którą miał przyjemność zagrać w przeszłości. Mimo to Biomutant radzi sobie całkiem dobrze. Mimo drobnych błędów, animacji oraz spadków jakości w niektórych lokacjach, rozgrywkowo możemy liczyć na ocenę na poziomie 4+. Fabularnie gra nie porywa, ale mechanicznie sprawia wrażenie bardzo rozbudowanej. 

733775

W grze spędziłem sporo czasu, poznając od podszewki smutną historię "dawnej rasy" i jej błędów. Pomogłem głównemu bohaterowi odnaleźć spokój niczym Po w Kung Fu Panda, ale i uratowałem niezliczone byty przed klęską ... którą mam nadzieję sami odkryjecie ;) Gra ta jest bardzo trudna do jednoznacznej oceny. Z jednej strony będziemy się w niej wyśmienicie bawić, ale z drugiej brakuje jej takiego konkretnego kopa - przykład jest banalny w swej prostocie. Gdy kończyłem zabawę z Resident Evil Village i robiłem sobie przerwę, podświadomie planowałem przyszłe akcje. W przypadku tej gry, nawet nie miałem ochoty za bardzo do niej wracać. Twórcy zapomnieli bowiem o czymś ważnym, bez czego taki misz-masz strasznie traci w oczach odbiorcy - grze po prostu zabrakło głębszej interakcji ze światem, gdyż ten pierwotny opiera się tylko na tym, co twórcy z góry nakreślili, a nie na tym co gracze za wszelką cenę wynieśli z innych produkcji. 

bESDFKZP

Z tym jakże osobliwym stwierdzeniem zostawię wam tą jakże wysublimowaną recenzję gry Biomutant - tytułu, który wcale nie zamieszał światem cyfrowej rozrywki, ale wprowadził bardzo barwną historię ekologii w jakże wyidealizowany świat zmutowanych sierściuchów. Mimo iż nie pałałem miłością do tej gry, to spędzone 40 godzin mówi samo za siebie. Gra zasługuje miejscami na świadectwo z czerwonym paskiem na dyplomie ukończenia szkoły, a czasami na tyłeczku twórcy, który nie miał zamiaru dopracować swojego produktu na czas. Gra nie jest ani dobra ani zła - jest średnia i mało wciągająca. Ale czy jest ciekawa? Owszem i to jak :)

173418
173428
173423
173426
173425
733841
Komentarze (5)
bESDFLaL