Blog (164)
Komentarze (233)
Recenzje (0)

Czas na AMD, czyli test płyty N7 B550

Strona główna@SirckCzas na AMD, czyli test płyty N7 B550
25.03.2021 18:05

Po trzech autorskich płytach głównych skrojonych pod procesory Intela przyszła pora na coś innego. Zresztą w tej kwestii prośbom płynącym od strony Pecetowej społeczności nie było końca. W efekcie NZXT wprowadziło do oferty MOBO N7 zaprojektowaną z myślą o procesorach AMD. Całość oparto o popularny chipset B550 i wyceniono wstępnie na 229$. Tym samym omawiany produkt jest jednym z droższych rozwiązań w średnim segmencie płyt głównych AMD. Pora przyjrzeć się na ile jest to udana konstrukcja i czy można ją polecić z czystym sumieniem.

720336

Szybki unboxing

W kwestii dodatkowych akcesoriów producent zadbał o podstawę podstaw. Mamy zatem cztery przewody SATA (dwa typu 90 stopni i dwa 180 stopni), dwie śrubki do przytwierdzenia dysków M.2 oraz dwie antenki W-Fi. W pakiecie nie znajdziecie przykładowo płyty z oprogramowanie, co biorąc pod uwagę datę w kalendarzu nie powinno dziwić. Sterowniki należy pobrać na własną rękę za pośrednictwem usługi Windows Update lub strony producenta.

720339

Sama płyta to typowa przedstawicielka standardu ATX (wymiary: 305 x 244 x 43 mm). Stylistycznie nie różni się zbytnio od poprzednich konstrukcji skrojonych pod Intela. Względem wcześniejszej N7 Z490 zauważymy zmiany choćby w ilości oraz rozstawieniu poszczególnych portów. W porównaniu do Z490 mamy jedno mniej gniazdo PCIe X1, plus pozostałe dwa leżą w innych miejscach. Do tego oczywiście oddano do dyspozycji użytkownika dwa gniazda PCIe X16. Płyta wspiera rozwiązanie CrossfireX.

171776
171777

Jeśli idzie o złącza, prócz absolutnego standardu służącego do zasilania, mamy na pokładzie m.in. dodatkowe pięć gniazd FAN PWM, dwa gniazda NZXT 5V RGB oraz po jednym typu 5V ARGB i 12V RGB. Producent umieścił również na laminacie funkcjonalny włącznik i przycisk reset, co jest mile widziane, gdy idzie o test bench tudzież sposobność zaprojektowania nietypowego setupu od podstaw.

720345

Na laminacie w kwestii transferu danych NZXT zadbało o rozszerzenie USB-C, USB 3.0, USB 2.0 (bardziej przydatne pod kątem akcesoriów, np. typu AiO), sześć portów SATA oraz dwa gniazd M.2. Przy czym górne M.2 działa wyłącznie w trybie PCIe zaś dolne obsługuje zarówno dyski NvMe jak i SATA. Ponadto oba dyski zasłaniają zaślepki przyczepiane na niewielkie magnesy – koniec z niewygodnymi zatrzaskami.

171779
171780

Nowa N7-mka wzorem poprzedników ma już zamontowane IO Shield. Społeczność użytkowników wcześniej krytykowała NZXT za małą ilość portów USB w tym miejscu. W odpowiedzi na te zażalenia producent trochę zaszalał i po kolei mamy: 2x USB 2.0 (dla klawiatury i myszy), 4x USB 3.2 Gen 1, 3x USB 3.2 Gen 2 + stosowne USB-C. Jeden port przeznaczono do flashowania BIOS bez konieczności montażu procesora czy też pamięci RAM. W konsekwencji w górnej części IO Shield zobaczymy przycisk rozpoczynający procedurę aktualizacji BIOS. Do tego obok umieszczono przycisk reset ustawień UEFI – przydatny, gdy płyta nie chce „wstać” po nieudanym podkręceniu procesora lub/i RAM. Do tego całą mieszankę uzupełniają anteny Wi-Fi, gniazdo LAN 2.5Gigabit, cała plejada wyjść audio oraz HDMI w standardzie 2.1.

Co dokładnie skrywa laminat

Pierwsze konstrukcje płyt głównych NZXT na chipsecie Z370 i Z390 wykonała firma ECS. Wraz z chipsetem Z490 na pokład wskoczyła marka Asrock i widać zrobiła dobrą robotę bo ten oraz następny projekt (Z590) również powierzono właśnie jej. Bazę dla najnowszego modelu stanowi sześciowarstwowy laminat vs. cztery warstwy w poprzedniej płycie. W kwestii zasilania procesora zdecydowano się na dwanaście plus dwie fazy vrm zarządzane przez kontroler RENESAS RAA229004. W kwestii pozostałych komponentów zobaczymy identyczne rozwiązania, co w przypadku „Zetki” 490. Ponownie postawiono na kondensatory Nichicon FPCAP 12Khr Black o japońskim rodowodzie oraz MOSFET-y Vishay SiC632A.

720353

Pozostałe komponenty konieczne wspomnienia to odpowiednio przewodowa karta sieciowa Realtek RTL8125BG o przepustowości 2.5Gbit. Duży plus, że producent postawił na ten standard. Do tego oczywiście nie mogło zabraknąć bezprzewodowej karty – w tym wypadku jest to Intel Tri Band Wireless-AX210 Wi-Fi 6E. Jednocześnie uwzględniono standard komunikacji Bluetooth v5.2. Jako że cenię sobie dobry dźwięk cieszy także obecność kodeka audio Realtek ALC1220, choć w tym przedziale cenowym nie widzę innego (tańszego) rozwiązania. W konstrukcji układu dźwiękowego m.in. dla przedniego panelu zagospodarowano miejsce dla wzmacniacza NE5532 obsługującego słuchawki o Impedancji do 600 Ohm.

Platforma testowa

  • Procesor: AMD Ryzen 9 3900X
  • Płyta główna: NZXT N7 B550
  • Pamięć RAM: iChill DDR4 16GB 3600MHz CL17
  • Chłodzenie CPU: Kraken X73 RGB
  • Karta graficzna: KFA2 RTX 2060 Super One Click OC
  • Dysk SSD: WD Blue M.2 SATA 512GB
  • Zasilacz: NZXT C850
  • Obudowa: NZXT H710i

Rezultaty testu

Wraz z płytą główną został udostępniony procesor Ryzen 9 oparty o architekturę Zen 2. Dwunastordzeniowa bestia nadaje się idealnie do sprawdzenia, co potrafi nowe dziecko NZXT. Płyta prosto z pudła kompatybilna jest z serią procesorów Ryzen 3000, 4000 i najnowszą 5000. Są jednak wyjątki: Ryzen 5 3400G i 3200G – procesory te bazują bodajże na architekturze Zen+. Tym samym N7 nie zaskoczy z całą pierwszą i drugą generacją jednostek Ryzen.

Napięcia w UEFI v. P1.00. Bios ogólnie jest bardzo przejrzysty i prosty w nawigacji.
Napięcia w UEFI v. P1.00. Bios ogólnie jest bardzo przejrzysty i prosty w nawigacji.

Ponieważ mam ograniczony dostęp do sprzętu postanowiłem swoje rezultaty porównać z nieco starszą konstrukcją Gigabyte na chipsecie B450. Chodzi głównie o napięcia, temperatury poszczególnych komponentów oraz jakie wyniki uzyska „dziewiąty” Ryzen w poszczególnych scenariuszach.

Ryzen Master - profil domyślny. Podkręcanie CPU zalecam wykonać z poziomu tej aplikacji.
Ryzen Master - profil domyślny. Podkręcanie CPU zalecam wykonać z poziomu tej aplikacji.

Początkowe testy wykonałem z bazowym UEFI w wersji P1.00. Bez mniejszego problemu system wystartował na dwóch kościach iChill pracujących z zegarem 3600MHz (profil X.M.P.) i opóźnieniami CL17. Przy próbie wykorzystania modułów Crucial Balistics 2666MHz niebyło już tak różowo – nieważne ile kości i w jakiej konfiguracji je montowałem BIOS odmawiał posłuszeństwa. Dopiero update do wersji P1.10 pozwolił ogarnąć ten problem i płyta główna bez przeszkód wykrywała 32GB pamięci (zagospodarowane cztery banki pamięci).

171784
171785

Temperatury płyty i taktowanie CPU po całym dniu zmagań.

bEKPTorX

W większości przypadków, przy pełnym obciążeniu procesora, pobór platformy mieścił się w granicach 204-210W. Przy użyciu wszystkich rdzeni (Blender, Cinebench) procesor pracował z zegarem 3992MHz przy napięciu ~1.300V. W identycznym scenariuszu na płycie B450 Aorus Pro WiFi procesor potrafił dobić do 4100MHz przy delikatnie wyższym napięciu. Mimo tego uzyskane wyniki w benchmarkach nie różniły się znacząco. Co jednak ciekawe obie platformy w spoczynku pobierały średnio 60 i 75W na korzyść modelu z starszym chipsetem.

171786
171787

Prędkości dysku m.2 SATA. 

Wszystkie rezultaty uzyskałem korzystając z profilu AMD Ryzen High Performance. Mimo tego nie mogłem od tak poprzestać na tych wynikach. Próbując różne parametry w aplikacji Ryzen Master szukałem złotego środka dla całej platformy. Po sporej ilości prób i błędów udało się ustawić stabilny zegar 4199MHz na wszystkich rdzeniach przy napięciu 1.25V. Pozwoliło to skrócić czas renderowania w Blenderze (10:59 vs 10:26) oraz obniżyć pobór energii do 195W. Temperatury CPU także powędrowały w dół, schodząc z 79 do 73 stopni Celsjusza. Wszystkie pomiary wykonałem z pamięciami iChill pracującymi z zegarem 3600MHz i parametrem Infinity Fabric 1:1. Te same kości udało mi się nawet wykręcić na 3800MHz, ale nie dało to już znaczących wzrostów wydajności.

Spełnione prośby fan boy’ów AMD

Powyżej opisana płyta główna to efekt próśb fanów AMD i marki NZXT. Biorąc pod uwagę, że na rynku amerykańskim wśród konsumentów wciąż dominuje Intel, decyzja o produkcji tego modelu pewnie nie była łatwa. Na gruncie europejskim historia wygląda inaczej. Na starym kontynencie Ryzeny szybciej i skuteczniej odbiły spory kawałek udziałów drużynie Niebieskich. Tym samym nowa N7-mka ma szansę wpisać się dobrą passę AMD.

171788
171789

Ogólnie dwie pierwsze płyty NZXT wyprodukowane z pomocą ECS były, co najwyżej poprawne. Zmiana partnera na Asrock opłaciła się, co było widać po płycie Z490. Nowa płyta? Finalnie N7 B550 ma zasadniczo wszystko, co trzeba do szczęści, plus dodaje od siebie coś ekstra. Produkt targetowany jest, jako świetne rozwiązanie dla gamingowego PC. Niemniej płyta N7 dla AMD dzięki swoim ogólnym walorom potrafi znacznie więcej i nie miałbym absolutnie żadnych oporów złożyć na niej komputer skrojony z myślą o zadaniach profesjonalnych. Do tego trudno odmówić N7-mce waloru estetycznego, niezależnie od tego czy wybierzemy wariant biały lub czarny. Czy natomiast jest to opcja warta dopłaty względem konkurencji pozostawiam już do indywidualnej oceny.

Udostępnij:
bEKPTosT