Acer Swift 7. Cienki i drogi. Milimetr tego laptopa kosztuje 760 zł

Strona główna Lab Ultrabooki i notebooki

O autorze

Jeden z najcieńszych laptopów na świecie Acer Swift 7 kosztuje 7599 zł. Przy grubości niecałych 10 mm, to 760 zł za milimetr. Warto to zapamiętać, bo kupując tego laptopa, płaci się głównie za jego grubość.

"Less is More" powiedział "ojciec duchowy minimalizmu" Ludwig Mies van der Rohe, czyli "mniej znaczy więcej". Pan van der Rohe nie miał pewnie okazji pracować na laptopie Acer Swift 7, bo jeśli by tak było, to powiedziałby pewnie "Less is more, but lets not get too crazy".

Milimetr przez rok

Acer Swift 7 z 2019 roku to ultracienki latop, który ma zaledwie 9,95 mm grubości. Ciekawostką jest, że laptop przytył od 2018 roku, bo wtedy, podczas prezentacji na targach CES, ważył 8,98 mm. Grubość, lub raczej cienkość, jest kluczową cechą Swifta 7 i wszystko zostało podporządkowane właśnie jej.

Laptop robi świetne pierwsze wrażenie, czyli zupełnie odwrotnie od autora tego tekstu. Po pierwszym wrażeniu niestety jest już gorzej i co chwilę wychodzą drobne braki, które sprawiają, że laptop traci w oczach. To też odwrotnie niż w przypadku autora.

Acer Swift 7 jest niezwykle lekki i smukły zupełnie jak mówi o nim slogan reklamowy pojawiający się w internecie. Czarna, metalowa obudowa z literami Acer koloru miedzi nadaje laptopowi ekskluzywnego wyglądu. Jako gadżet lub akcesorium modowe sprawdzi się idealnie. Jednak ja po laptopie oczekuje, że będzie funkcjonalnym narzędziem do pracy i przy okazji dobrze wyglądał, a nie odwrotnie. Co mi zatem w nim przeszkadza?

Bateria na 5 godzin

Największy minus Acer Swift 7 zbiera za baterię. W tak cienkim urządzeniu powinienem się spodziewać, że bateria zaoferuje nie więcej niż niezbędne minimum. Nie spodziewałem się wiele, a i tak się rozczarowałem. Podczas zwykłej pracy biurowo-dziennikarskiej, czyli przeglądania internetu i pisania w Wordzie Swift 7 wytrzymał ok. 5 godzin.

To o trzy godziny mniej niż oficjalny dzień pracy w Polsce i ok. 5 godzin mniej niż realny dzień pracy w Polsce. To praktycznie wyklucza komfortowe korzystanie z laptopa w podróży, gdzie warunki pracy są mniej przewidywalne. Jeśli np. muszę popracować chwilę na zewnątrz, to będę musiał zwiększyć jasność ekranu, co szybciej rozładuje baterię.

Acer Swift 7 ładowany jest przez złącze USB-C, czyli rozwiązaniem małopojemnej baterii może być wyposażenie się w odpowiednio mocny powerbank, ale to żadne rozwiązanie. W kwestii baterii i ładowania rozczarowaniem jest też ładowarka, która jest standardowej wielkości. W takim przypadku widziałbym mniejszą ładowarkę w stylu tych do smartfonów, bo jej zabranie ze sobą jest praktycznie konieczne w większości przypadków, gdy pracujemy poza biurem lub domem. Niestety w starciu bateria kontra rozmiar przegrała bateria.

Jakość wykonania nie trzyma poziomu

Wiele do życzenia pozostawia jakość wykonania Swifta 7. Płacąc 7 i pół tysiąca złotych oczekuję, że będzie ona na najwyższym poziomie. Niestety, oszczędzając na milimetrach, trzeba też oszczędzić na takich cechach jak jakość zawiasu czy sztywność obudowy, a te szybko dają o sobie znać.

Zawias w Swifcie 7 ma spory luz, co sprawia, że trzymając laptopa w ręku lub przekładając go, ekran wyraźnie się chybocze. Wygląda to po prostu tanio i rodzi obawy o żywotność zawiasu i samej obudowy. Można łatwo wyczuć, że ruchliwy zawias wywiera na nią siły, które ją wyginają.

Nidy nie uważałem, że odrobina elastyczności obudowy laptopów, to coś złego. Nie wpływa to w znacznym stopniu na wytrzymałość, ani żywotność urządzenia. Dlatego nie miałem też problemu z elastycznością obudowy Acera Swift 7. Do czasu. Okazało się, że łapiąc laptopa jedną ręką w dość naturalny sposób (czyli dłonią od spodu przytrzymując kciukiem od góry) można "kliknąć" touchpadem. Obudowa wygina się na tyle, że czujnik odpowiedzialny za kliknięcie zostaje włączony.

Około 3 lata temu świat smartfonów objęła mania bezramkowych ekranów. Mniej więcej rok później ta mania dotarła do producentów laptopów. Zupełnie niepotrzebnie, jeśli ktoś by mnie zapytał. Inżynierowie Acera mnie nie zapytali i postanowili zrobić monitor, w którym ramki mają zaledwie 4 mm grubości. Przez to nie mieli gdzie wcisnąć kamerki internetowej. Znaleźli dla niej miejsce przy klawiaturze. Jaki jest efekt tego zabiegu? Najlepiej pokazuje to poniższe zdjęcie.

Laptopy typu Acer Swift 7 będą prawdopodobnie używane do lekkiej pracy biurowej. Świetnie nadają się też do pracy takiej jak moja, gdy w trasie muszę napisać artykuł. Mały i lekki laptop jest do tego idealny. Do tych zadań jednak nie potrzebuję procesora Intel Core i7, a taki właśnie znajduje się w Swifcie 7. Nie tylko zwiększa on cenę (przypominam 7600 zł), to prawdopodobnie nigdy nie zostanie wykorzystany w pełni. A nawet jeśli ktoś zechce odpalić na tym laptopie zasobożerną aplikację, to szybko zrezygnuje, bo Swift 7, który nie ma aktywnego chłodzenia, wypali mu dziurę na prawym udzie.

Na końcu jeszcze jeden drobny szczególik, który pokazuje, że przy projektowaniu Siwfta 7Acer poszedł na skróty. Gdy znajdziemy się w cichym pokoju i będziemy bardzo, bardzo cicho, to usłyszymy, jak laptop cichutko piszczy. Nie jest to opcja, której bym się spodziewał w sprzęcie za 7600 zł.

© dobreprogramy