Airbus A350. Wadliwe oprogramowanie wymusza twardy restart co 149 godzin

Strona główna Aktualności
Airbus A350 serii 900 nad lotniskiem w Tuluzie
Airbus A350 serii 900 nad lotniskiem w Tuluzie

O autorze

Choć ostatnio w kontekście wadliwego oprogramowania w samolotach pasażerskich pojawiał się głównie Boeing 737 Max, konkurencja nie jest bezproblemowa. Niektóre egzemplarze Airbusa A350 mają błąd, który wymusza twardy restart komputera co dokładnie 149 godzin.

Dokładniej rzecz ujmując, problem dotyczy modelu A350-941. Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) w zmodyfikowanej dyrektywie zdatności do lotu, obowiązującej od 26 lipca, wzywa przewoźników do regularnego resetowania komputerów w objętych usterką maszynach. Niedostosowanie się do nakazu, jak wskazuje EASA, grozi "całkowitą lub częściową awarią wybranych systemów i awioniki". Mówiąc wprost, może dojść do katastrofy.

Nadzór lotnictwa wiedział o problemach A350 już w 2017 roku, opisując "zdarzenia w trakcie pracy, podczas których nastąpiła utrata komunikacji między niektórymi systemami awioniki i siecią awioniki". Konsekwencje awarii wahały się między "utratą redundancji" a "całkowitą utratą określonej funkcji obsługiwanej przez zdalny koncentrator danych i moduły wejścia-wyjścia podstawowego przetwarzania". Innymi słowy: komputery szwankowały wcześniej.

W nowych egzemplarzach schodzących z taśmy, oznaczonych jako A350-941s, błędy usunięto. Do starszych wydano natomiast aktualizację oprogramowania, lecz – jak się okazuje – nie wszyscy przewoźnicy ją wgrali (nie wiadomo jeszcze, czy z własnej winy czy z powodu zaniedbań serwisowych Airbusa). Stąd eksperci z EASA muszą dmuchać na zimne.

Utrata kluczowych systemów

Przyczynę problemów wyjaśnia częściowo publikacja marketingowa Airbusa z 2013 roku. Każdy A350 ma 29 tzw. jednostek CRDC (Common Remote Data Concentrator), które pełnią rolę koncentratorów danych dla 21 modułów CPIOM (Core Processing Input Output Module), będących w istocie rzeczy minikomputerami podłączonymi pośrednio do innych systemów i sieci sensorów.

CRDC pobiera dane wejściowe, na przykład te o pozycji sterów, i przekształca je w sygnał cyfrowy w standardzie ARINC 429. Przy czym cała sieć działa na autorskim protokole ADFX (Avionics Full-Duplex Switched Ethernet). CPIOM to właściwe komputery, uruchamiające kod niezbędny do sterowania i zarządzania samolotem. Tymczasem wskutek błędu dochodzi do przepełnienia bufora danych, przez co część obliczeniowa nie może otrzymać kolejnych operandów.

Jak wynika z podręcznika szkoleniowego linii Delta Airlines dla A350, aplikacje CPIOM obejmują m.in.: monitoring ilości i aktualnego zużycia paliwa, kontrolę ciśnienia w kabinie, system odladzający, układ dostarczający tlen do kabiny pasażerskiej, sterowanie podwoziem i odwracacze ciągu.

Możliwe poważne konsekwencje

Łatwo wydedukować, że utrata dowolnego z tych systemów grozi poważnymi konsekwencjami, stanowiącymi bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia pasażerów. Przykładowo, awaria odwracaczy ciągu oznacza bardzo ograniczone możliwości hamowania po przyziemieniu – o ile na przykład odwracacz nie włączy się samoistnie podczas lotu. Właśnie wskutek samoistnego włączenia odwracacza w jednym z silników w 1991 roku życie straciły 223 osoby na pokładzie Boeinga 767 linii Lauda Air. To powinno dobitnie uświadomić, że z samolotami nie ma żartów.

© dobreprogramy
s