Kolejny tydzień, kolejna kompilacja, kolejne drobnostki – Windows 10 w wydaniu 18298

W zeszły poniedziałek Microsoft niespodziewanie uraczył nas kompilacją 18298, która niestety wnosi głównie drobnostki – zróżnicowane, ale jednak. Większe zmiany trafiły wyłącznie do, będącego oczkiem w głowie, narratora. Nie ma nad czym się rozwodzić, przejdźmy do konkretów.

Drobnostki widoczne gołym okiem

Na pierwszy rzut oka naprawdę ciężko cokolwiek dostrzec – w pewnych szczególnych okolicznościach (przypięta ikonka do paska zadań) ujrzymy aż jedną różnicę. Mowa o odmienionym kolorystycznie odnośniku do eksploratora plików, który, dzięki wykorzystaniu gradientu, jest obecnie mniej jednolity. Za tą decyzją stoi ponoć chęć lepszego dopasowania do jasnego motywu systemu.

Z kolei po udostępnieniu kolejnej kompilacji w menu start (przycisk zasilania) ujrzymy pomarańczową kropkę informującą o oczekującej na zainstalowanie aktualizacji. Pozostając w temacie tego elementu, Microsoft poinformował, że możliwość odpięcia całych grup i folderów została udostępniona wszystkim Insiderom. Dlaczego nawet takie błahostki są dostępne wyłącznie w ramach testów A/B?

Przechodząc do folderu Pobrane powinniśmy zauważyć, iż domyślnym filtrem sortującym jest data, co ma wykluczać problemy z odnalezieniem ostatnio pobranego pliku. Bo wiecie, ściągając z sieci otrzymujemy najróżniejsze nazwy, nierzadko losowe i nielogiczne. Jasne, można (i w zasadzie warto) dokonać korekty na etapie wyboru miejsca zapisu, jednak wielu użytkowników ma na sztywno ustawiony folder pobierania, a wtedy nici z tego.

Rzeczą, którą na pewno przeoczy spore grono konsumentów, jest respektowanie ustawień przezroczystości przez ekran logowania.

Z poziomu systemowych ustawień (opcje logowania) wreszcie skonfigurujemy klucz bezpieczeństwa. Nie korzystam z takowego rozwiązania, więc nie wiem jak odbywało się to do tej pory. Tak czy siak wszystko jest teraz w jednym miejscu. Poza tym, w zarządzaniu prywatnością (zakładki mikrofon oraz kamera) znajdziemy listę aplikacji aktualnie wykorzystujących te moduły.

Tego raczej nie widujemy zbyt często, niemniej postanowiono lekko “dostosować” ekran instalacji Windows 10 uruchamianej z obrazu płyty. Przy okazji zniknęło logo Microsoftu, odnośnik do strony wsparcia oraz warunków korzystania – normalnie wyświetlanych w lewym dolnym rogu. Nie mamy się tym jednak martwić, do czasu wyłonienia wersji sprzedażowej mankament ten zostanie wyeliminowany.

Notatnik

Pojawiła się możliwość zapisu dotychczasowych plików z wykorzystaniem kodowania UTF-8 bez użycia Byte Order Mark, a dla nowych jest to domyślny wybór. Zmiana ta oznacza wsteczną kompatybilność z ASCII, a przy tym zapewnia lepszą interoperacyjność z siecią, gdzie UTF-8 jest domyślnym sposobem kodowania. W celach stricte informacyjnych dodano do paska statusu kolejną kolumnę, wyświetlającą użyte kodowanie.

Na pasku tytułowym, zaraz przed nazwą otwartego pliku, wyświetlać się będzie “*” jeśli otwarty dokument posiada niezapisane zmiany.

Do menu Pomoc dodano odnośnik otwierający Centrum Opinii (Feedback Hub) – wiadomo w jakim celu.

Zaimplementowano również kolejne skróty klawiaturowe Ctrl + Shift + N (nowe okno), CTRL + Shift + S (zapisz jako) oraz Ctrl + W (zamknięcie aktualnie otwartego okna).

Ciekawostką niech będzie fakt, że Notatnik poradzi już sobie z otwarciem i zapisaniem plików, których ścieżka jest dłuższa niż 260 znaków (MAX_PATH). 

Ułatwienia dostępu i takie tam

Na wstępie wypada wspomnieć o zaimplementowaniu tzw. Narrator Home, gdzie znajdziemy odnośniki do potencjalnie interesujących nas rzeczy. Co ciekawe, jego okno możemy ukryć w zasobniku systemowym i jakby tego było mało, w razie chęci “wymażemy” jego obecność z listy uruchomionych okien (Alt + Tab).

Pochylono się co nieco nad konfiguracją wyglądu kursora myszy – zamiast rozwijanego menu mamy suwak z większą ilością kroków pośrednich (wielkość). Poza tym, do kilku predefiniowanych kolorów dorzucono całą paletę, znaną nam z ustawień personalizacji.

Narrator

Jeśli zaś o niego chodzi, to dodano 5 nowych poziomów głośności, pomiędzy którymi przełączymy się skrótem Narrator + V. Oczywiście to nie wszystko, gdyż zgodnie z dotychczasowym postępowaniem Microsoftu, to właśnie ten element jest najintensywniej rozwijany. Pojawił się zatem przełącznik włączający / wyłączający odczytywanie zaawansowanych informacji (Narrator + 0), normalnie ukrytych w podpowiedziach wyświetlanych po najechaniu kursorem na ikonę, folder, odnośniki itp. (tzw. tooltips). Co jednak ciekawe, powyższego skrótu można również użyć jednorazowo, by narrator odczytał nam cały link, a nie jego skróconą wersję (tą zazwyczaj wyświetlaną).

Usprawniono odczytywanie tabel, tj. podczas nawigowania poprzez komórki nie usłyszymy już każdorazowego “nie wybrana”, o ile właściwość “aria-selected” nie zostanie wybrana (dokładne tego wytłumaczenie mnie przerasta, zainteresowanych odsyłam tutaj lub tutaj). To samo tyczy się ogłaszania wejścia lub wyjścia poza tabelę, podczas jej odczytywania w sposób ciągły. W Excelu od teraz najpierw usłyszymy co zawarte jest w nagłówku danej kolumny, a dopiero w drugiej kolejności otrzymamy informację na temat wykorzystanego filtrowania.

Odpowiednie akcentowanie dużych liter pojawiło się dla wszystkich dostępnych trybów czytania, a nie jedynie wybranych – skrótem do jego włączenia jest Narrator + 4.

Podczas odczytywania treści witryn internetowych (podano przykład Microsoft Edge, nie mam pojęcia czy działa to poza nim) wszelkie polecenia nawigacyjne wykonywane są w obrębie zawartości strony. To samo tyczy się aplikacji Outlook oraz Poczta. By wyjść z tego obszaru należy użyć klawisza Tab.

W ustawieniach dodano przełącznik przesuwający kursor równo z odczytywanym przez narratora tekstem. Aż dziw bierze, że dotychczas nie było to domyślnym trybem.

W końcu możemy zdefiniować grupy klawiszy, które mają być nam odczytywane na głos w miarę ich wciskania, tj. litery, numery oraz znaki przystankowe; klawisze funkcyjne; strzałki, Tab oraz inne klawisze nawigacyjne; włączenie / wyłączenie Caps Lock oraz Num Lock; Shift, Alt oraz inne modyfikatory.

Na koniec pozostaje wspomnieć o obecności narratora podczas całego procesu resetowania PINu / hasła. Dotychczas była to rzecz nie do przeskoczenia dla wielu użytkowników – teraz nie powinno stanowić to żadnego problemu. 

Drobnostki niewidoczne gołym okiem

Tutaj na prowadzenie wysuwa się ciekawe usprawnienie dotykowej klawiatury. Zdecydowano się wprowadzić dynamicznie dostosowywane pola, których kliknięcie wywołuje odpowiedni efekt. W sensie klawiatura wygląda jak zawsze, lecz zerkając “pod maskę” niektóre klawisze są większe / mniejsze niż w rzeczywistości. Wszystko po to, by łatwiej było trafić w tej najczęściej wybierane, co z kolei bezpośrednio przełoży się na szybkość wprowadzanego tekstu (zmniejszanie ilości pomyłek). Postarano się również ograniczyć występowanie momentów, w których klawiatura nachodzi na pole tekstowe. Pozostaje mi również wspomnieć o tym, że zwiększono czas dany nam na rozpoczęcie dyktowania tekstu – z 5 do 10 sekund od momentu uruchomienia tej funkcji (Windows + H).

No i to w sumie na tyle

Ciut więcej niż zazwyczaj, aczkolwiek wciąż dodawane są głównie drobnostki. Jedyne realne i naprawdę przydatne nowości to te dotyczące ułatwień dostępu, szczególnie narratora. Cała reszta jest jedynie powolnym ogarnianiem panującego w Windows 10 rozgardiaszu.