Zazwyczaj stabilnie, lecz tym razem ewidentnie coś nie wyszło – przegląd nowości w „niemogącejsięzainstalować“ kompilacji 17040

Microsoft nie ustaje w staraniach stworzenia systemu idealnego, który stanowiłby idealny, wręcz oczywisty, wybór dla każdego konsumenta. W związku z tym Windows 10 rozwija się względnie dynamicznie, choć nie zawsze w jednoznacznie określonym kierunku. Dobrym tego przykładem jest jego interfejs, którego wizja zmienia się na inną przed całościową implementacją poprzedniej. Mniejsza jednak o to te drobne niedogodności, gdyż wypada się wreszcie odnieść do najnowszego wydania, oznaczonego numerem 17040.

Nie wnosi ono tak wielu nowości jak poprzednik, jednakże, przynajmniej w moim przypadku, jest ono dość problematyczne. Wszystko przez to, że próba jego instalacji (poprzez obraz systemu lub z poziomu Windows Update) kończy się smutnym GSOD. Próby zmiany tego stanu rzeczy spełzły na niczym i nie osiągnąłem niczego konkretnego, prócz straconego czasu. W związku z tym w niniejszym wpisie opierać się będę wyłącznie na informacjach pochodzących z oficjalnego wpisu oraz zewnętrznych portali. Miejcie to na uwadze podczas czytania.

reklama

Główne nowości 

Przeglądając oficjalny wpis na blogu Windows trudno oprzeć się wrażeniu, że to klawiatura ekranowana jest główną atrakcją opisywanego wydania. Przede wszystkim warto odnotować, że pisanie gestami działa już nie tylko w trybie jednoręcznym. Niby fajnie, choć nie mogę sobie wyobrazić mazania po pełnowymiarowej klawiaturze - podobne odczucia mam względem trybu horyzontalnego w smartphonach. 

Poza tym, panel pisma odręcznego zyskał uaktualnione gesty - dodawania / usuwania spacji pomiędzy poszczególnymi znakami oraz kończenia wpisywania danego fragmentu tekstu (przy jednoczesnym czyszczeniu panelu). Pochylono się również nad jego wersją przeznaczoną dla języka chińskiego uproszczonego - zmieniono rozmieszczenie  niektórych przycisków. 

Osoby posiadające wyświetlacze wspierające HDR zapewne ucieszy możliwość regulacji poziomu bieli materiałów wykorzystujących wyłącznie SDR. Stosowny suwak znajdziemy w ustawieniach wyświetlacza. Co ciekawe, jest to jedynie jedno z usprawnień (z tego zakresu), które trafią do Windows 10 za sprawą informacji zwrotnych pochodzących od Insiderów. 

W ułatwieniach dostępu ponownie zreorganizowano ułożenie kilku elementów - tym razem padło na zmianę grubości kursora oraz wielkości i koloru wskaźnika. Całkowicie zlikwidowano przy tym zakładkę „Other options”. 

W zarządzaniu prywatnością pojawiła się kategoria „Activity history”, gdzie uzyskamy dostęp do danych zbieranych za pośrednictwem Cortany oraz mechanizmu „Pick up where you left off”. 

Skoro już wspomniałem o tym głosowym asystencie, to wypada wskazać jeszcze jedną drobnostkę. Otóż uaktualniono ikonkę symbolizującą kolekcje, czyli zbiór elementów zebranych i?zapisanych przez Cortanę. Niestety, nie mam dostępu do nowego wydania (o czym pisałem wcześniej), więc nie mogę ocenić zasadności tej zmiany. 

Podsumowując 

No i to by było na tyle, gdyż nowości nie było zbyt wiele. W zamian otrzymałem ogromny błąd uniemożliwiający instalację na moim laptopie. Czy coś przez to straciłem? Zdecydowanie nie, gdyż HDR jest poza moim zasięgiem, Cortana nie działa w naszym regionie, a i ekranu dotykowego nie posiadam. W sumie jakby tak na to popatrzeć, to dużo usprawnień mnie (większość z nas) całkowicie omija. Sporo mechanizmów wymaga do działania Cortany, a ta wciąż jest na bakier z językiem polskim. Już nawet plotki na ten temat ucichły całkowicie (głośno było o tym bodajże w 2015 roku), więc wielu całkowicie porzuciło nadzieję. Dodajmy do tego niezdecydowanie Microsoftu i niepewność co do przyszłości Windows 10 Mobile, a otrzymamy obraz niepohamowanej rozpaczy. 

       
 

windows programowanie hobby

Komentarze