Apple publikuje raport finansowy za IV kwartał 2019. Mniej iPhone'ów, więcej usług

Strona główna Aktualności
Tim Cook wierzy, że iPhone 11 i przemyślane usługi to autostrada do sukcesu, fot. Shutterstock.com
Tim Cook wierzy, że iPhone 11 i przemyślane usługi to autostrada do sukcesu, fot. Shutterstock.com

O autorze

Apple uzyskuje większe przychody niż szacowali analitycy, ale nie potrafi przekuć tego w zyski netto. To główny wniosek, jaki płynie z przedstawionego w środę przez dyrektora generalnego, Tima Cooka, raportu finansowego za IV kwartał 2019 roku.

Z publikacji wynika, że firma z Cupertino osiągnęła w IV kwartale 2019 przychód na poziomie 64 mld dol. Oznacza to wzrost 1 mld dol. na przestrzeni roku, a jednocześnie przekroczenie oczekiwań analityków w zbliżonej skali. Eksperci liczyli na 62,9 mld. Przy czym wyższy okazuje się także zysk na akcję. Wynosi 3,03 dol., podczas gdy spodziewano się wartości w okolicach 2,84 dol.

Ale nikt w Cupertino nie będzie tego świętować. Zysk netto to 13 mld dol., czyli z kolei o 1 mld dol. mniej rok do roku, pomimo wzrostu 3 mld dol. kwartał do kwartału.

Subskrypcja zamiast nowego iPhone'a

Jedną z przyczyn słabszego wyniku jest niewątpliwie sprzedaż iPhone'ów. W całym roku fiskalnym iPhone wygenerował 33 mld dol. przychodów, 3 mld dol. mniej niż rok wcześniej. Trzeba jednak mieć na uwadze, że mowa tu o okresie od października 2018 do września 2019, bo tak właśnie Apple definiuje rok fiskalny. Stąd wynik nie obejmuje cieszącego się ponoć ogromnym zainteresowaniem iPhone'a 11. Cook skomentował, że jest spokojny o przyszłość marki.

Nie zmienia to jednak faktu, że powoli w obozie giganta zarysowuje się pewien trend. Sprzęt sprzedaje się słabiej. Tymczasem w siłę rosną usługi. W roku fiskalnym 2018 Apple wygenerowało przychód 52,5 mld dol. na sprzedaży hardware'u i 10,5 mld dol. na usługach. Teraz urządzenia spadły do 51,5 mld dol., ale za to usługi urosły do 12,5 mld.

Ciekawostką jest, że część spadków iPhone'a skompensował iPad Pro. Jak wyliczył dyrektor finansowy Luca Maestri, przychody z iPada wzrosły o 17 proc. w skali roku, a 50 proc. nabywców to ponoć nowi użytkownicy tabletu z jabłkiem. Maestri pochwalił się przy tym, że wpływy z App Store i iCloud osiągnęły rekordowy poziom, Apple Pay prześcignął zaś PayPal pod względem liczby dokonanych transakcji. Firma wierzy w wysokie zyski z Apple TV+.

Konflikt USA z Chinami nie pomaga

W windowaniu słupków sprzedaży nie pomagają spięcia o charakterze politycznym na linii USA-Chiny. Przez cały rok fiskalny Apple starało się z tym walczyć, otwierając na terenie Państwa Środka kolejne sklepy i obniżając marże, ale przychody wciąż pozostają niższe niż przed rokiem.

Niemniej o ile w I kwartale spadek sprzedaży wyniósł 24 proc. rok do roku, o tyle w czwartym udało się ten wskaźnik zmniejszyć do 2 proc. Mimo wszystko 300 mln pozostało pod kreską.

Tu natomiast Apple upatruje szansy w iPhonie 11 i kampaniach promocyjnych, które uruchomiło wyłącznie na rynku chińskim. W szczególności chodzi o tzw. program wymiany, w ramach którego Chińczycy mogą wymienić swój dotychczasowy smartfon na iPhone'a. Przedsiębiorstwo skupuje starsze urządzenia po zawyżonej cenie, aby efektywnie zminimalizować cenę zakupu.

© dobreprogramy