LanguageTool - sprawdzanie pisowni na sterydach

Nikt nie jest nieomylny, a nawet mistrzowie poprawnego pisania i grammar nazi (pozdrawiam taką jedną) czasem sadzą literówki albo nie są pewni użycia danego słowa w kontekście. Producenci oprogramowania wychodzą tutaj naprzeciw oczekiwaniom użytkownika i tak oto pisząc tę notkę w Firefoksie wszystkie babole podkreślone są czerwoną linią. Chcąc jeszcze raz upewnić się, ile byków nasadziłem, mogę zawsze wrzucić tekst do LibreOffice i skorzystać z jego korekty.

Apetyt rośnie jednak w miarę jedzenia, a choćby w zeszłym miesiącu w parę dni napisałem tekst na ponad 270,000 znaków bez spacji. Ekstremalne wyzwania wymagają ekstremalnie skutecznych rozwiązań, tym razem za tym hasłem nie stoi jednak proszek do prania, a...

JęzykoweNarzędzie

Czyli tytułowe LanguageTool. Pierwsze i podstawowe pytanie brzmi, po co zawracać sobie głowę kolejnym programem, skoro są wspomniane przeze mnie rozwiązania zintegrowane? Powodów jest kilka. Pierwszy z nich to szerszy zakres możliwości - poza mechanicznym wyłapywaniem literówek, LT niczym szeryf z westernu tropi błędy fonetyczne, frazeologiczne, interpunkcyjne, leksykalne, składniowe i sporo więcej. Tym samym wchodzi w rejony semantyki oraz inteligentnej analizy słów w kontekście.

Do tego dochodzi wykrywanie false friends, analiza szyku wyrazów i sugestia stylistyczna (wyrazy nadużywane, aliteracja). Języki? Proszę bardzo, ponad 30, w tym polski. Jeśli chodzi o funkcjonalność "pod maską", absolutnie nie ma się do czego przyczepić.

Cichy i skuteczny

Poza samą aplikacją (której, nomen omen, nie udało mi się odpalić ani na Windows 7, ani na Netrunnerze, zapewne z racji trochę zakurzonych wersji Javy), dostępne są dodatki do LibreOffice oraz Firefoksa. Instalacja jest skrajnie banalna, zaś efekty niesamowite - ujednolicenie sprawdzania pisowni w dwóch często używanych programach szalenie się przydaje. Osobiście chciałbym jeszcze tylko dodatki do WPS oraz Office'a, bo ten pierwszy jest jednak lepszy od LO, a drugi to taki (niestety) standard.

Wszystko działa w zasadzie z automatu, jedynie w LibreOffice należy ręcznie zrestartować program i wyłączyć domyślne sprawdzanie pisowni. Nic trudnego.

Panie, biorę! Ile i jak?

Dosłownie nic. LanguageTool to oprogramowanie otwartoźródłowe i nie kosztuje ani grosza. Program jest aktywnie rozwijany, ostatni commit na GitHubie zrobiono zaledwie 24 minuty temu, każdy może też dołożyć swoją cegiełkę. Pobrać można go bezpośrednio z witryny projektu.

Jeśli chodzi o support, dostępne są forum oraz lista mailingowa. Dla bardziej ambitnych udostępniono poradnik, jak zintegrować LT z dowolną stroną internetową i kontakt z 2 developerami, w tym naszym rodakiem Marcinem Miłkowskim, któremu chciałbym z miejsca pogratulować dobrej roboty.

Naprawdę ciężko mi wystarczająco polecić LanguageTool - ten sprytny programik dramatycznie usprawnia korektę tekstu pisanego przez użytkownika i zdecydowanie wart jest poświęcenia kilku chwil na instalację.

(Co ciekawe, LT nie wydaje się być zbyt popularne, na Fejsbuniuniu nie dochrapało się nawet 200 "lajków"...)