Awaria Twittera. Aplikacja nie ma ostatnio szczęścia

Strona główna Aktualności
Twitter ma awarię (fot.  Photo Mix,  Pixabay)
Twitter ma awarię (fot. Photo Mix, Pixabay)

O autorze

Najwyraźniej Twitter zalicza poważną awarię. Nie ładuje się oś czasu ani nowe wiadomości na profilach. Docierają wiadomości bezpośrednie i powiadomienia, ale odświeżanie i wyszukiwanie kończy się błędem. Dotyczy to zarówno aplikacji, jak i strony (która jest aplikacją PWA). Monitor API Twittera informuje, że następują "nieregularności" w działaniu portalu. Problem jest globalny.

Twitter w ciągu ostatniej doby nie ma dużo szczęścia. Wczoraj przysporzył sobie sporo złej sławy wskutek osobliwego podejścia do kontroli publikacji (i widowisk 😉). Tabloidowe czasopismo New York Post opublikowało artykuł na temat danych z dysku laptopa pozostawionego w serwisie przez Huntera Bidena, syna nominowanego przez Partię Demokratyczną kandydata na prezydenta USA, Joego Bidena. Twitter uznał dane za zdobyte w nieupoważniony sposób (hacking), więc potencjalnie narażające na niebezpieczeństwo osoby, których dotyczą. Efektem było ich ukrycie.

Ochrona przez nękaniem?

Zasada, na którą się powołano, jest bardzo rozsądna. Służy ona ochronie przed demaskowaniem/identyfikowaniem tożsamości i danych osobistych użytkowników (doxxing) celem nękania. Nie wolno udostępniać publicznie kradzionych numerów telefonu, adresów i innych infomacji ułatwiających odnalezienie kogoś.

Ukrycie artykułu NYP jednak nastąpiło bez szerszego powiadomienia. Na terenie USA, niemożliwe było udostępnienie publikacji zawierającej link, a przy próbach otrzymywano komunikat, że treść narusza zasady Twittera. Firma nie wydała żadnego szerszego oświadczenia na ten temat i wkrótce później zaczęła także blokować wiadomości bezpośrednie, zawierające link.

W zachowaniu firmy widać niekonsekwencję. Można się spierać, że niemal każdy hitowy materiał dziennikarski jest zdobywany "w nieupoważniony sposób". Na pewno jest to prawdą w przypadku np. w przypadku rewelacji Snowdena (sprzed wprowadzenia regulacji) jak i informacji o zeznaniach podatkowych prezydenta Trumpa (co było sprawą niedawną). O obu tych kwestiach można było pisać i czytać na Twitterze bez skrępowania.

DDoS? Awaria?

Ponieważ zachodnia mentalność big tech jest mniej zorientowana mentalnie w meandrach cenzury prewencyjnej, nie zauważono, że podjęte kroki niemal na pewno wywołają tzw. Efekt Streisand, co istotnie miało miejsce. W sprawie wypowiedział się nawet, wywołany do tablicy, Jack Dorsey, CEO. Uznał, że sposób w jaki obsłużono zdarzenie jest "nieakceptowalny". Przy okazji, stawia on Twittera w roli redaktora, a więc prasy. A to oznacza podleganie regulacjom dotyczącym niepublikowania...

Ze względu na ten właśnie szum medialny oraz zarzuty o wspomaganie Partii Demokratycznej w kontroli przekazu (news spin), zbieżna w czasie awaria Twittera to podatny grunt pod spiskowe teorie. Takie, jak mściwy DDoS, zacieranie śladów lub pilne wdrażanie lepszych filtrów. Pojawiają się takie głosy. Wytłumaczenie jest zwykle znacznie łatwiejsze: każda afera wywołuje po prostu większy ruch i większe obciążenie. Zapewne tak jest i tym razem.

© dobreprogramy
s