Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Rozsypana sól, spalenizna i czarny kot

12 lipca Banan jak zwykle rano wstał z łóżka i przeciągając się, spoglądał na białe obłoki pływające po niebieskim niebie. Następnie, zjadłszy śniadanie, odpalił swojego czarnego rumaka by pogalopować nim w bezkresy sieci. Niestety, jego wierny kompan nie zachowywał się tak jak zwykle, ba wyglądał jakoś niewyraźnie jakby coś go bolało.

Po kilkukrotnym restarcie Banan z bananem na twarzy przystąpił do przeglądania sieci, zapomniał o całym problemie, bo miał jechać ze swoją Nokią N9 do autoryzowanego serwisu.

Kila godzin później nasz główny bohater stał już przed serwisantem i wyliczał błędy jakie napotkał w wersji 1.1 systemu MeeGo.
- Niektóre aplikacje ze sklepu nie chcą się poprawnie zainstalować. Nie powinno się to zdarzyć gdyż tylko ten telefon ma na swoim pokładzie MeeGo. Po ponownym uruchomieniu Nokii N9 w telefonie nie ma poprzednio zapisanych kontaktów, a konkretnie danych takich jak: numery telefonów, loginy do komunikatorów. Pozostaje tylko i wyłącznie pusty kontakt, nieliczne pozostają. Poza tym, często wyświetlają mi się prośby o logowanie do różnych kont, między innymi facebooka, google, a te dane powinny się zapisać za pierwszym razem.
- Proszę kartę gwarancyjną i paragon lub fakturę VAT.
Banan przekazał serwisantowi wspomniane dokumenty, po czym serwisant powiedział:
- Pańska Nokia N9 powinna być gotowa za 2-3 dni.
- Jestem spoza Rzeszowa, czy nie można by szybciej?
Serwisant spojrzał na koszulkę Banana, a miał on na sobie dobroprogramową "Grzywę", po czym odrzekł.
- Proszę przyjść za godzinkę odebrać telefon z serwisu.
Po godzinie problemy Banana zostały rozwiązane. Dostał on najnowszą wersję (1.3) systemu, której nie spodziewał się po sieci Orange, w której N9 została zakupiona. Sam nie chciał ingerować w telefon ryzykując utratę gwarancji. Po powrocie do domu podłączył komórkę do ładowania i ułożył się do snu.

r   e   k   l   a   m   a

W piątek 13 lipca Banan przebudził się, spojrzał na zegarek na swojej komórce, która stała na biurku. Nagle zerwał się, zdziwiony.
- Dlaczego godzina nie wyświetla się na telefonie?
Mruczał pod nosem. Próbował włączać telefon lecz bezskutecznie. Jedyne co go witało, to wibracja poprzedzona białą diodą. Zaniepokojony, że to wszystko to może być wina dzień wcześniej wgranego systemu czym prędzej wyruszył do Rzeszowa. W serwisie dowiedział się, że z jego telefonem nic nie jest - po prostu był rozładowany.
- Przecież całą noc się ładował. Jakim cudem podczas ładowania się rozładował?
- Bardzo prawdopodobne, że ładowarka się zepsuła. Na ładowarkę jest 6 miesięcy gwarancji. Jeśli pan upewni się, że jest to wina ładowarki, proszę przywieść ją to zostanie przez nas wymieniona.
Banan z mieszanymi uczuciami wrócił do domu, po czym podłączył w swoim pokoju komórkę do ładowania, niestety bez rezultatu. Po podłączeniu do innego gniazdka N9 nadal się nie ładowała. Gdy już całkiem stracił nadzieję pomyślał, że spróbuje w innym pokoju, a nuż się uda. Jak pomyślał tak zrobił, w pokoju obok komórka odżyła, on również. Przy następnym ładowaniu Nokia N9 podłączona w jego pokoju jednak nie odmawiała poboru prądu (jak było poprzednio). Banan nie wiedząc dlaczego tak się stało winą za wszystko obarczył piątek 13, rozsypaną sól i czarnego kota.

HotZlot trwa w najlepsze, a Banan ogląda relację na żywo gdy tylko coś się dzieje. Niestety powikłania po chorobie jego czarnego rumaka dały o sobie znać już 15 lipca. Artefakty zmusiły Netrunnera do uruchomiania się w trybie tekstowym, ale nawet tych literek Banan nie był w stanie przeczytać.
- A więc czas wrzucić coś na ruszt.
Jak pomyślał tak zrobił, piekł kartę graficzną GeForce 7300 GT 8 min w temperaturze 180 stopni Celsjusza w kuchennym piekarniku. Kartę wcześniej owiną w aluminiową folię. Po ostudzeniu i zamontowaniu wcześniej ściągniętego rezystora przystąpił do sprawdzanie efektów. Niestety artefakty nadal występowały.

17 lipca po uzyskaniu funduszy na niespodziewane zakupy Banan udał się do sklepu.
- Chciałbym zamówić kartę graficzną Radeon HD 6670.
- A już myślałem, że znowu chcesz coś reklamować.
Na następny dzień nowa karta graficzna dotarła do sklepu, po czym została zakupiona przez Banana. Po zamontowaniu jej na płycie głównej czarny rumak dostał nowe życie - nareszcie. Ale nie tylko on, po ponownym pieczeniu w piekarniku i GeForce 7300 GT zaczęła działać, Banan bardzo się z tego powodu cieszył. Nawet żaden kondensator mu się nie wylał. Gdy szalona radość minęła, powiedział:
- Pozdrawiam, Banan =)  

sprzęt oprogramowanie urządzenia mobilne

Komentarze