Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Piractwo - w poszukiwaniu przyczyn - część 2

Na wstępie chcę serdecznie podziękować czytelnikom dobrychprogramów za zainteresowanie moim poprzednim wpisem i bardzo kulturalny styl komentarzy. Utwierdziło mnie to w fakcie, że vortal dobreprogramy.pl skupia fajnych i ciekawych ludzi. Wszystkich, którzy nie mieli okazji przeczytać mojego poprzedniego wpisu zapraszam do lektury, gdyż ten wpis jest niejako kontynuacją poprzedniego.

Czytelnicy w swoich komentarzach, jako największą przyczynę piractwa, podawali zbyt wysokie ceny programów. Ja teraz postaram wcielić się w rolę "tego złego" i obalić ten mit.

Ile zarabiamy każdy wie. Legalny zakup najlepszych programów jest poza zasięgiem przeciętnego Polaka. Pisząc "przeciętnego" mam na myśli rzeczywistych przeciętniaków, a nie statystycznych. Średnia pensja, wynosząca ok. 3000 zł, jest fikcją. Tutaj kłania się porażka działu matematyki zwana statystyką, ale nie o tym mowa. Na Podkarpaciu zarabia się 1200 zł. Taka pensja np. dla Warszawiaka jest czymś niemożliwym, ale specjalnie o tym pisze, żeby czytelnicy mogli wcielić się w tych przeciętnych. Tych, którzy również mają na utrzymaniu rodziny, mieszkania, samochody.

r   e   k   l   a   m   a

Od zawsze jest tak, że chcemy mieć wszystko jak najlepsze, ale musimy iść na kompromis wybierając tańszą alternatywę. Każdy chce mieć przysłowiowego Mercedesa, ale skoro nas na niego nie stać to zadowalamy się Fiatem. Zarówno jeden, jak i drugi dowiozą nas do celu. Mercedesem dojedziemy szybciej, wygodniej i bezpieczniej, ale finalny efekt będzie taki sam. Podobnie można rozpatrywać np. sprawę zakupu wiertarki. Jeżeli chcemy jej używać dwa razy w roku, to nie ma sensu kupować wypasionego, profesjonalnego urządzenia za 3000 zł, wystarczy "zabawka" za 100 zł. Jedno i drugie umożliwi nam zawieszenie obrazka na ścianie. Inaczej wygląda sprawa jeżeli chcemy tych przedmiotów używać komercyjnie np. w firmie. Wtedy często Fiat i "zabawkowa" wiertarka najzwyczajniej w świecie się nie sprawdzą.

W tym momencie zadaje sobie pytanie dlaczego na rynku oprogramowania nie jest tak samo? Oślepieni szkolnymi naukami nie chcemy słyszeć o tańszych alternatywach dla drogich, profesjonalnych programów. Mimo, że często nie są nam one do niczego potrzebne, bo to samo można zrobić tańszymi, bądź darmowymi narzędziami.

Teraz konkrety. Posłużyłem się tutaj zestawieniem najczęściej piraconych programów, według sondy IDG.

1. Windows

Oryginalny Windows kosztuje ok. 400 zł. Jest to narzędzie, z którego korzystamy codziennie, na okrągło. Czy kwota 400 zł jest zbyt wysoka? Hmmm... Spójrzcie na Wasze telefony komórkowe. Ile kosztowały? Też używacie ich codziennie. Większość z Was ma na nie pewnego rodzaju kredyty, tzn. ma podpisaną umowę z operatorem i co miesiąc go spłaca. Czy telefony też są za drogie?

Windows występuje w wielu wersjach. Piratowane są najwyższe wersje (Ultimate), bo "skoro kraść to miliony". Ale powiedzmy sobie szczerze, czy one są nam potrzebne? Rozumiem firmy, które maja rozbudowane sieci, domeny i usługi katalogowe, wtedy wersja Business czy Ultimate jest wskazana, ale do domu? No właśnie, do domu wystarczy wersja za 400 zł. 400 marnych złociszy za program, którego używamy codziennie, dosłownie do wszystkiego...

Ciężko jest zastąpić Windowsa, skoro ma się zakodowane, że "Windows to komputer". Zorientowani wiedzą, że jest coś takiego jak Linux, czy BSD i go używają i chwalą. Ci, którzy swoją wiedzę opierają wyłącznie na naukach szkolnych, to o Linuksie nie słyszeli, więc nawet nie wiedzą, że maja alternatywę. A nawet jeśli wiedzą, to zwykle mylą "po co - przecież już znam Windowsa, piracik fajnie działa - po co zmieniać?".

2. Gry

Temat rzeka. Tutaj niemal wszyscy chcą mieć "Mercedesa". Nowe tytuły są w sieciach p2p jeszcze przed oficjalną premierą. Dlaczego? Za drogie? Przecież półki w sklepach aż się uginają od gier za 15, 20, 30 zł! Teraz usłyszę krzyki, że tamte gry są beznadziejne, ale... wiele z tych gier trzy lata temu było hitami! Tutaj można to porównać do samochodowego rynku wtórnego. Kupujemy starszy model, bo na nowy nas nie stać. Ja sam kupiłem świetne gry (według mnie) za marne pieniądze:
- Emergency 4 - 29,00 zł
- Earth 2160 - 19,00 zł
- Sudden Strike 3 - 19,00 zł (w MM w Rzeszowie jest za 6,90)
- Specnaz 2 - 19,99 zł
- CrashTime 2 - 19,00
- King's Bounty Legenda - 79,00 (droższa, ale powaliła mnie na kolana)

Ile wydajecie tygodniowo na pizze, piwo, frytki, cole i inne przyjemności? Oj przypuszczam, że uzbierałoby się na najnowsze tytuły. Najlepsze nowe gry mają ogromne wymagania. Często słyszę, że ktoś kupił nową kartę graficzną za 600 zł, żeby móc pograć w nowy tytuł. Ale go nie kupi - bo za drogi...

3. MS Office

Kolejny temat rzeka. Jeżeli w firmie korzystamy z zaawansowanych funkcji Office'a to nie mamy za wielkiego wyboru. Jest to efekt "uzależnienia" od Microsoftu, ale czy do domu jest on nam potrzebny? Żeby raz w miesiącu napisać 3 strony tekstu? OpenOffice, czy IBM Lotus Symphony są darmowe i świetnie się sprawdzają. A jeżeli już uparcie potrzebujemy MS Office'a to kosztuje 229 zł (ja kupiłem niedawno za 189). Ludzie!!! 229 zł, za najlepszy procesor tekstu, arkusz kalkulacyjny, program do robienia prezentacji i jeszcze OneNote do notatek! To naprawdę taniocha. (i to z możliwością instalacji na trzech domowych komputerach).

A do firmy? No tak, 1200 zł za wersje BOX(Word, Excel, PowerPoint, Outlook z dodatkiem Business Contact Manager i Publisher, z możliwością jendnoczesnej instalacji na laptopie i komputerze stacjonarnym). W firmie codziennie pisze się pisma, oferty i inne rzeczy. Dzięki temu firma zarabia. Czyli zakupiony program zarabia na siebie. Tak samo, jak w firmie remontowo-budowlanej zarabia na siebie profesjonalna wiertarka. Zakładając, że nie da się Office'a zastąpić czymś innym, to koszt 1200 zł, za bardzo ważne narzędzie, wydaje się być niewielki.

4. Adobe Photoshop

Profesjonaliści wiedzą, że zakup Photoshopa, to dobrze zainwestowane pieniądze. Jeżeli przedsiębiorcy nie stać na wydatek 3529 zł na Photoshopa, tzn., że nie jest mu potrzebny. Wystarczy mu Photoshop Elements (za 299 zł), Corel Graphic Suite (za 299 zł), Paint Shop Pro (za 229 zł) albo darmowy Gimp. Nie potrafię jednak zrozumieć, dlaczego w komputerach używanych w domu tak często widzimy pirackiego Photoshopa. Większość ludzi używa go do usuwania efektów czerwonych oczu i wykadrowania obrazka. Sorki, ale to się da zrobić nawet w Paincie.

5. Programy antywirusowe (ogólnie)

Program antywirusowy jest niezbędny, tak nas przekonują "dymki" zaraz po instalacji Windowsa, tak piszą w gazetach, no i tak prawdopodobnie jest. Profesjonalny program kosztuje między 100 a 200 zł za rok. To moim zdaniem rzeczywiście za dużo. Problem nie tkwi w samej cenie, ale w tym, że jest ona ograniczona czasowo. Ale z drugiej strony mamy darmowe alternatywy. Avast, AVG, Avira... są darmowe i niezłe. Problem w tym, że są darmowe, ale do zastosowań niekomercyjnych. Ale nie tak dawno Microsoft udostępnił własnego, darmowego antywirusa (Security Essentials), który jest rozwiązaniem na wszystkie bolączki (jest darmowy, można go zainstalować na legalnym Windowsie). Tutaj nie ma co filozofować, albo nam należy żeby nie złapać wirusa, albo nie i koniec. Bez antywirusa też da się żyć, trzeba tylko zrezygnować ze stron xxx :)

6. Nero

No tego to ja już kompletnie nie rozumiem. Wszyscy nagrywamy płyty, to nie jest odkrycie. Właściwie do każdej nagrywarki, czy komputera jest dodawany program do nagrywania płyt. No i koniecznie musimy używać Nero - najnowszego... Wiem, że Nero jest uważane za najlepszy program do nagrywania płyt, ale po co instalować pirata tylko po to, żeby czasem nagrać płytę ze zdjęciami z wakacji. Poza tym, jest szereg darmowych alternatyw, które zresztą można ściągnąć z dobrych programów, np. Ashampoo Burning Studio 2009 - rewelacyjny, ładny, łatwy i działa.

Zatem krótkie podsumowanie.

Przedsiębiorca potrzebuje narzędzi do prowadzenia firmy. Są to samochody, wiertarki, oprogramowanie, czy zwykłe długopisy. Musi za nie zapłacić, a pieniądze i tak się zwrócą. Jeżeli potrzebuje programu tylko na chwile, to może zlecić pracę komu innemu, kto już ten program ma, tak samo jak np. jeżeli firma potrzebuje przewieźć 30 ton towaru, a nie ma wielkiej ciężarówki, to ją wynajmuje, a nie kradnie.
Z kolei osoba prywatna może skorzystać z tańszych wersji "Home" lub z programów darmowych, których naprawdę jest dużo. Ale wiąże się to z tym, żeby nie wbijać mu do głowy, że arkusz kalkulacyjny da się wykonać tylko w Excelu, a nagrać płytę ze zdjęciami tylko w Windowsie... tylko kto im ma to powiedzieć? 

Komentarze