Ciemny motyw Eksploratora plików Windows 10: jak go włączyć i dlaczego nie warto?

Strona główna Aktualności

O autorze

Jedną z zauważalnych już na pierwszy rzut oka nowości w Windowsie 10 po październikowej aktualizacji jest ciemny motyw Eksploratora plików. To wyczekiwana od dawna kolorystyka, której implementacja ma sprawić, że kolejne elementy systemu będą ze sobą bardziej spójne. Ciemne kolory można było bowiem już od dłuższego czasu aktywować w przypadku ustawień czy części aplikacji UWP, ale wcześniej nie było to możliwe w kontekście Eksploratora, który stanowi przecież jeden z podstawowych elementów systemu i korzysta się z niego bardzo często.

Aby zacząć korzystać z ciemnego motywu wystarczy odwiedzić systemowe ustawienia. W menu głównym należy odszukać sekcję Personalizacja, a następnie wybrać kategorię Kolory. W głównym oknie wyświetli się szereg ustawień, ale na potrzeby tego poradnika, interesująca będzie wyłącznie pozycja Wybierz domyślny tryb aplikacji, która znajduje się na końcu listy. Po wybraniu motywu ciemnego, kolor wyświetlanego okienka ustawień od razu ulegnie zmianie i od teraz również okna Eksploratora będą wyświetlane w ciemnych kolorach.

Aby zobaczyć efekt zmian wystarczy więc wejść choćby do Tego komputera lub otworzyć dowolny folder. Na pierwszy rzut oka wszystko się zgadza – kolory są ciemne. Po dłuższej chwili można jednak zwrócić uwagę na kilka doskwierających szczegółów. Po pierwsze górny pasek jest dosłownie czarny. Zależnie od pozostałych ustawień wyświetlania, kolor ten będzie pojawiać się tylko w tle kart opcji lub także jako tło całego paska tytułu. W połączeniu z jasną czcionką napisów, całość jest bardzo kontrastowa.

Dalej w oczy rzucają się inne dyskusyjne zabiegi związane z kolorami. W przypadku jasnego motywu treści wyświetlane w Eksploratorze są czytelne i rozdzielone jasnoszarymi liniami. Niestety, po zmianie motywu na ciemny szybko okazuje się, że ten sam schemat nie sprawdza się już tak dobrze. Wszystkie linie i krawędzie są za jasne w stosunku do tła, przez co użytkownik atakowany jest na każdym kroku wyjątkowo kontrastowymi kształtami i granicami obszarów opcji. Wystarczy zajrzeć do Tego komputera, by wyświetlić listę partycji w ramach widoku Zawartość, aby szybko okazało się, że prezentowane dane są, mówiąc najogólniej, mało czytelne.

To wszystko to jednak drobiazgi w porównaniu do braku konsekwencji, którą wykazał się Microsoft implementując zmiany w ciemnym motywie. Otóż okazuje się, że wystarczy wyświetlić na przykład właściwości dysku twardego, Opcje folderów lub odwiedzić klasyczny Panel sterowania, by zauważyć, że producent zapomniał o zmianie kolorów w części istotnych okien systemowych. W zależności od sytuacji wyświetlane okna są miksem kolorów z ciemnego i jasnego motywu lub są po prostu nadal wyłącznie jasne. To samo dotyczy menu kontekstowego; zależnie od miejsca jego wywołania, jego tło będzie jasne lub ciemne.

Prawdziwym wyzwaniem jest jednak próba zaakceptowania wyglądu interfejsu Eksploratora po wyświetleniu zawartości folderu Fonts znajdującego się w katalogu Windows na partycji systemowej. Oczywiście nikt nie zagląda tam codziennie i tę uwagę można potraktować tylko jako ciekawostkę, ale dobitnie pokazuje ona, jak wiele jest tu do poprawy. Przy aktywnym ciemnym motywie w systemie mamy tu kolejno, patrząc od góry: zupełnie czarny, kontrastowy pasek tytułu, ciemnoszary pasek nawigacyjny ze ścieżką i wyszukiwarką, całkowicie jasny nagłówek i panel boczny wprost z jasnego motywu, a następnie ciemnoszare tło zawartości katalogu, na którym wyświetlane są jasne wersje ikon reprezentujących poszczególne pliki.

Na koniec warto zwrócić uwagę także na inną cechę ciemnego motywu w Windows 10. O ile jego aktywacja ma wpływ na systemowe ustawienia czy Eksplorator (jak się przekonaliśmy – tylko częściowo), to nie ma już wpływu choćby na przeglądarkę Edge. Tutaj ciemny lub jasny motyw można wybrać ręcznie, ale zabrakło opcji automatycznego dostosowania do ustawień systemowych.

Wszystko to pokazuje, jak wiele jest jeszcze do zrobienia. Mając na uwadze, że ciemny motyw był teoretycznie dopracowywany od dawna, można być zawiedzionym, że ma tak wiele niedoróbek. Pozostają nadzieje, że Microsoft naprawi swoje błędy w kolejnych aktualizacjach Windowsa 10 i że na zmiany nie trzeba będzie czekać aż do wiosny, na premierę kolejnej dużej aktualizacji funkcji.

© dobreprogramy