Przypomnijmy, co to miało być. W listopadzie zeszłego rokuSatya Nadella zapowiadając Microsoft Teams określił je jako sposóbna połączenie ze sobą czatu, zarządzania spotkania, notatek,pakietu Office, planowania zadań, narzędzi Business Intelligence icałego zbioru rozszerzeń i aplikacji, które pomogą zespołom wpracy. Pierwsze zrzuty ekranu pokazały, że mamy do czynienia zeSlackiem, wizualnie to się niczym nie różniło. Różnica miałatkwić w ekosystemie, tj.połączeniu Teams z narzędziami Office 365, dziesiątkami łącznikówz innymi usługami, oraz systemem botów, mających automatyzowaćprocesy biznesowe.
Po okresie trwających odlistopada testów, w których uczestniczyło podobno 50 tys.organizacji, dzisiaj użytkownicy w ponad 180 krajach (w tymoczywiście w Polsce), dostali Teams – które dziś reklamowanejest jako coś w rodzaju wirtualnego biura do coworkingu. Takiebiuro, zdaniem Microsoftu, opierać się ma na czterech filarach:
Komunikacja wewnątrz zespołu
Microsoft Teams to normalne czatyw publicznych i prywatnych kanałach, a do tego rozmaite naklejki iemotki. Przewagę nad Slackiem mają zapewnić wideorozmowy,oczywiście przez zintegrowanego Skype for Business, a na Androidzie– przez aplikację mobilną.
Integracja
To narzędzie dla tych, którzyżyją Microsoftem. Pakiet Office, narzędzia Business Intelligenceczy OneNote dostępne są bezpośrednio z aplikacji Teams, możemypodglądać ich dokumenty a nawet je edytować. Wszystko tooczywiście jest udostępnione aplikacyjnej wszukiwarce.
Personalizacja
Teams ma być łatwy dodostosowania do wszelkich potrzeb. Obecnie z Teams łączy się 150aplikacji i usług, w tym popularne narzędzie zarządzaniaprojektami Trello. Do tego oczywiście boty, które zajmą sięplanowaniem spotkań, sortowaniem poczty, integrowaniem aplikacji,planowaniem podróży i co tam sobie jeszcze wymyślimy.
Bezpieczeństwo
Tu firma z Redmond mówi onajwyższym poziomie ochrony, charakterystycznym dla wszystkich jejaplikacji biznesowych.
Microsoft zapomniał chyba jednak wspomnieć o piątym filarze.
Chciwość
Można by pomyśleć, że Slack nie maszans z tak potężnym narzędziem… ale… no właśnie. To niejest rozwiązanie dla startupów, dla małych zespołów, a nawet wdużych firmach dwa razy się zastanowią, czy Microsoft Teams jestim potrzebny. Nie ma bowiem wersji darmowej Teams, nawet ograniczonejw funkcjach. Jedyną formą dostępu jest konto w Office 365, i toBusiness Premium, kosztujące 12,50 USD za użytkownika…miesięcznie. 150 dolarów rocznie, w zespole liczącym kilkasetosób, za rozbudowany komunikator – sporo.
Na koniec dodać trzeba, żeTeams kiepsko sobie radzi z przeglądarkami. Oficjalnie wspierany wMicrosoft Edge, Chrome i Firefoksie, z jakiegoś nietechnicznegopowodu odmawia działania na Chromium i Vivaldim. Czyżbyidentyfikacja po User Agencie? Oczywiście, wystarczy zmienić UA izaczyna działać. Fajnie, że w 2017 roku aplikacja webowaidentyfikuje możliwości przeglądarki po User Agencie.
Jedno jest pewne – twórcySlacka nie muszą się spinać w obawie przed tą konkurencją. Pozaużytkownikami Office 365 raczej nikt po Teams nie sięgnie.