Dedykowana karta graficzna Intel „Arctic Sound” w 2020 roku. Do trzech razy sztuka?

Strona główna Aktualności

O autorze

Wreszcie, po miesiącach spekulacji i co najwyżej bardzo zdawkowych informacji, wypływających głównie na prywatnych profilach pracowników w mediach społecznościowych, Intel postanowił oficjalnie potwierdzić prace nad dedykowanymi kartami graficznymi „Arctic Sound”. Ujawniono zarazem ich orientacyjną datę debiutu, która – jak się okazuje – przypada na rok 2020.

Dramatyczna muzyka, kilka intencjonalnie niedoświetlonych kadrów i hasłowy wykaz osiągnięć w dziedzinie kart graficznych – tak w telegraficznym skrócie przedstawia się niespełna półtoraminutowy zwiastun (81 sekund), który Niebiescy zamieścili na Twitterze.

Niestety z samego wideo niewiele można wywnioskować. Właściwie to dowiadujemy się tylko, że urządzenie rzeczywiście powstaje, a korporacja z Santa Clara traktuje związany z nim projekt naprawdę poważnie. Zarys sylwetki samej „Arctic Sound” wskazuje ponadto na klasyczny format PCI Express, z zamkniętym układem chłodzenia opartym na wentylatorze promieniowym, zwanym potocznie turbinką. Jedyną osobliwością jest jednoslotowa budowa konstrukcji, co wśród współczesnych kart graficznych o wysokiej wydajności nie zdarza się często.

Do trzech razy sztuka?

Stąd w dalszym ciągu brakuje szczegółów, ale teraz przynajmniej zyskujemy stuprocentową pewność, że procesorowy gigant rzeczywiście pragnie powrócić do wytwarzania dGPU. Tak, powrócić, bo w przeszłości Intel już dwukrotnie próbował zainteresować się niniejszym sektorem, ale każdorazowo bez wymiernego skutku w formie choćby jednego udanego sprzętu.

W 1998 roku, po przejęciu firm Chips and Technologies oraz Real3D, wypuszczono kartę i740 na wkraczające wówczas na salony złącze AGP x2. Na nieszczęście producenta model ten szybko doczekał się potężniejszej konkurencji, z legendarną Rivą TNT na czele, przez co równie szybko popadł w zapomnienie. Powrót do gry zaplanowano na rok 2010, kiedy to ukazać się miały karty graficzne stworzone w ramach projektu Larrabee. Tych jednak, wskutek kolejnych opóźnień, nigdy nie zaprezentowano publicznie, przekształcając całe przedsięwzięcie w projekt koprocesora do akceleracji obliczeń równoległych i wektorowych, nazwanego ostatecznie Xeon Phi.

Czyżby słynne powiedzenie, że „do trzech razy sztuka” miało się tym razem sprawdzić? Nie ulega wątpliwości, że rynkowi kart graficznych dla graczy przydałby się trzeci duży gracz, mogący wyrównać rozkład sił. Podczas gdy AMD zaczęło wyraźnie podążać w stronę kompleksowych rozwiązań zintegrowanych, jak chipy dla konsol, NVIDIA wręcz zdominowała hi-end, a jak to wpływa na zjawisko konkurencji, każdy powinien doskonale wiedzieć. Intelu, potrzebujemy cię!

© dobreprogramy